Od klarnecisty do właściciela firmy kosmetycznej i milionera. Tak się robi wielką karierę

Mariusz Sepioło
09.02.2015 , aktualizacja: 22.09.2015 14:09
A A A
Rafał Sonik

Rafał Sonik (Fot. Luis Hidalgo (AP Photo/Luis Hidalgo))

- Jeśli musi wykonać 100 powtórzeń ćwiczenia, robi 101 - powiedziała osobista trenerka Rafała Sonika, kiedy krakowski biznesmen zwyciężył Rajd Dakar w kategorii quadów
Oto cztery różne osoby, które dzięki ciężkiej pracy zbudowały swoje firmy. Każda z nich podążała własną ścieżką. Co było kluczowe do osiągnięcia zawodowego sukcesu?

Zenon Ziaja, czyli wytrwałość, stabilność i bycie sobą

- Stara prawda mówi, że aby osiągnąć sukces, potrzeba 1 proc. talentu i 99 proc. ciężkiej pracy - mówi Krzysztof Inglot, rzecznik prasowy Work Service.

Zenon Ziaja, założyciel rodzinnego imperium kosmetycznego, 83. na liście najbogatszych Polaków według magazynu "Forbes", zaczynał z wysokiego "C", bo jako obiecujący jazzowy klarnecista. Jak przyznają zawodowi muzycy, gra na klarnecie wymaga sporego samozaparcia i siły fizycznej, bo na początku niezwykle trudno wydobyć z instrumentu dźwięk.

Życiorys Zenona Ziai pokazuje, że klarnet nauczył go właśnie wytrwałości w dążeniu do celu. Po liceum poszedł na farmację, dzięki której odkrył swoją prawdziwą pasję: tworzenie preparatów leczniczych i kosmetyków. Przez jakiś czas pracował w aptece. Pierwszy krem wyprodukował za pomocą... przerobionej własnoręcznie maszyny do produkcji lodów. Krem okazał się lokalnym hitem.

Jednak farmacja dla Zenona Ziai nie była jego pierwszym wyborem. Początkowo chciał zostać lekarzem, ale podczas egzaminów na medycynę zabrakło mu punktów. Podczas studiów na farmacji myślał o zmianie kierunku na dziennikarstwo. Maszynę do lodów kupił za pożyczone pieniądze.

Dziś firma Ziaja produkuje kosmetyki (1,3 tys. rodzajów) na polski i zagraniczny rynek, zatrudnia ponad tysiąc osób. Biznes kierowany jest nie tylko przez Zenona Ziaję, ale także jego żonę i synów. Na pytanie portalu Biznes.pl, jak być dobrym szefem, prezes Zenon Ziaja odpowiada: - Wydaje mi się, że ważne jest połączenie stabilności emocjonalnej, konsekwencji w podejmowanych decyzjach, umiejętność dobrania odpowiedniej kadry i delegowania zadań. To również odpowiedzialność za innych. Może to zabrzmi banalnie, ale ważne jest, aby być sobą.

Artur Trawiński, czyli pomysł i ludzie

- Nie mam innej rady dla osób zainteresowanych osiągnięciem sukcesu zawodowego niż ciężka i wytrwała praca - mówi Krzysztof Inglot. - Tylko nieliczni z nas mogą liczyć na łut szczęścia, pozostali muszą na swój sukces pracować latami.

Ale czasami w sukcesie jednej osoby pomagają inni. Tak było w przypadku Artura Trawińskiego, założyciela marki FM Group, firmy działającej na zasadach multi level marketingu (MLM), której sukces opiera się m.in. na pracy tysięcy konsultantów sprzedających kosmetyki FM w Polsce i na świecie.

Artur Trawiński jest synem Andrzeja, właściciela firmy Perfand. To we współpracy z nią w 2004 r. Trawiński junior wprowadził w życie system MLM, dzięki któremu spółka w ciągu sześciu miesięcy podwoiła swoje przychody.

Trawiński wpadł na pomysł wdrożenia systemu marketingu wielopoziomowego podczas pobytu w Australii, gdzie szlifował język angielski. - Główną ideą firmy i filozofią tego biznesu jest możliwość robienia tego, co się lubi - mówiła tygodnikowi "Wprost" Katarzyna Trawińska, współwłaścicielka firmy i żona Artura. - Sprzedażą bezpośrednią może zająć się praktycznie każdy, bo ani wiek, ani doświadczenie nie mają w tym wypadku znaczenia. Najważniejsza jest chęć do pracy i wiara we własne możliwości.

FM motywuje swoich konsultantów wizją osiągnięcia sukcesu finansowego i zdobycia możliwość leasingu luksusowego mercedesa, którymi dziś jeżdżą najlepsi dystrybutorzy produktów FM w historii firmy.

Z czego wynika sukces FM Group? Według Artura Trawińskiego to wypadkowa kilku czynników: dobrego pomysłu na biznes, produktów wysokiej jakości i w przystępnej cenie, a przede wszystkim ludzi, którzy współtworzą firmę. - W marketingu wielopoziomowym to właśnie ludzie są największym kapitałem, bo w tej branży sukcesu nie da się zbudować w pojedynkę - mówił "Wprost" Artur Trawiński.

Wojciech Inglot, czyli ryzyko, indywidualizm i skromność

Inny kosmetyczny potentat, zmarły w 2013 r. Wojciech Inglot, zaczynał od zainteresowania probówkami i studiów chemicznych, których - wbrew woli ojca - nie kontynuował na studiach doktoranckich, bo już myślał o własnym biznesie.

Na początku kariery mocno zaryzykował. Jeszcze w latach 80. zainwestował w wyjazd do Nowego Jorku na kongres amerykańskich chemików i kosmetologów. Wynajął pokój w bajecznie drogim hotelu Walldorf-Astoria. Poznał speców z branży i zaimponował im swoją przebojowością. - Zobaczyli jakiegoś chłopaka z zabitej deskami Polski i pewnie im się spodobało, że tak się pcham do przodu - powiedział w wywiadzie dla "Wysokich Obcasów" w 2010 r. - To byli prezesi i wiceprezesi dużych firm, ale chcieli ze mną rozmawiać.

Ze Stanów przywozi receptury na lakiery do paznokci. W Polsce sprzedaje je w butelkach z huty spod Garwolina. Dopiero później sprowadzi włoskie opakowania. Inglot wycofał się z drogerii, postawił na własne punkty sprzedaży. Obecnie Inglot ma około 450 salonów w ponad 50 krajach.

W 2009 r. "Forbes" wpisał Wojciecha Inglota na listę najbogatszych Polaków. Wbrew jego woli. - Napisałem do nich grzecznego e-maila - mówi w wywiadzie. - Podziękowałem za wyróżnienie, ale jasno napisałem, że nie jestem zainteresowany. Mieszkam w niewielkim mieście, gdzie jesteśmy największym zakładem produkcyjnym. Ja i tak pomagam, funduję stypendia, obawiałem się wzrostu oczekiwań ze strony mieszkańców.

Rafał Sonik, czyli charakter i pasja

- Na początku drogi zawodowej warto określić, jaki mamy cel - tłumaczy Krzysztof Inglot z Work Service. - Droga do tego celu może być prosta, a równie dobrze może prowadzić przez wiele ślepych zaułków, krętych zakrętów i skrzyżowań. Od naszej determinacji będzie zależało, czy z tej drogi zboczymy, czy wytrwale będziemy dążyć do osiągnięcia założonego celu.

Rafał Sonik solidną szkołę charakteru odebrał w rodzinnej Nowej Hucie. Już jako nastolatek, jako zapalony narciarz, profesjonalnie zajmował się handlem sprzętem sportowym. Na drugim roku studiów (handel zagraniczny w Akademii Ekonomicznej w Krakowie) założył dom handlowy Elefant, w którym zarobił pierwszy milion. W Polsce właśnie zaczynała się epoka szalonego kapitalizmu. Sonik sprowadził do Polski pierwszą w Krakowie restaurację McDonald's i pierwszą stację BP. Dziś jest właścicielem spółki Gemini Holdings zarządzającej kilkoma centrami handlowymi, ale posiada także kilka innych firm w branży deweloperskiej, farmaceutycznej czy IT.

Dziś Sonik twierdzi, że pieniądze nie są po to, by je gromadzić, ale by spełniać marzenia. Jednym z największych było dla niego wygranie Rajdu Dakar. Udało się to w tym roku.

Profesjonalnym quadowcem został w 2001 r. W 2009 r. ogłoszono, że w najtrudniejszym rajdzie świata będą mogły ścigać się quady. Podczas Rajdu Dakar w 2011 r. złamał rękę, ale nie poddał się i po roku ciężkich operacji i rehabilitacji wrócił do startów.

Jedyną osobą, do której zadzwonił na mecie tegorocznego zwycięskiego wyścigu, był ks. Andrzej Augustyński, z którym tworzy stowarzyszenie "Siemacha", pomagające dzieciom z południa Polski. - Powiedział: "Cały rajd jechałem z Siemachą" - wspominał ks. Augustyński. Sonik angażuje się w dobroczynność, bo jak przyznaje, kiedyś sam otrzymał dar od losu, dzięki któremu realizuje swoje pasje.

Ale nie tylko szczęście pomogło Sonikowi odnieść sukces. Bliscy mówią o nim, że jest pracoholikiem. Nie rozstaje się z minikomputerem, na którym śledzi wyniki firmy. Ale ciągle stara się, by praca nie wypełniała mu całego życia.

Nie toleruje braku szacunku do partnerów w biznesie. - Nie znoszę, kiedy podczas negocjacji ktoś np. wygina w palcach wizytówkę - opowiadał. - Wizytówka to coś, co nas reprezentuje. Jeśli ktoś tak robi, to wiem, że na pewno nie będziemy współpracować.

Ciągle jest w podróży, na treningu lub zawodach, ale działanie swoich firm kontroluje zdalnie.



Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Wydarzenia rynku pracy