Lider nie musi być miły?

Marta Piątkowska
19.01.2015 , aktualizacja: 31.08.2015 09:05
A A A
Steve Jobs

Steve Jobs (Fot. Paul Sakuma AP)

Władza stwarza liczne pokusy, którym trudno się oprzeć nawet najbardziej szlachetnym osobom. Rozmowa z dr Anną Strużyńską-Kujałowicz psychologiem społecznym ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Sopocie
Marta Piątkowska: Ostatnio na dużym ekranie oglądaliśmy filmy poświęcone Steve'owi Jobsowi, Markowi Zuckerbergowi i Zbigniewowi Relidze. Ich cechą wspólną był trudny charakter. Jobs zwalniał ludzi bez sentymentu, Zuckerberg wykorzystał przyjaciela, a Religa był nieprzewidywalny. Gdyby byli miłymi facetami, nie osiągnęliby sukcesu?

Anna Strużyńska-Kujałowicz: Trudno przewidzieć, co by osiągnęli, gdyby inaczej postępowali. Na pewno nie zdobyli swoich pozycji tylko dzięki trudnemu charakterowi.

Oczywiście można zidentyfikować pewne cechy, które sprzyjają temu, że dana osoba staje się liderem, wywiera duży wpływ na innych i osiąga spektakularne sukcesy. Wybitni przywódcy na ogół są ekstrawertykami oraz charakteryzują się wysokim poziomem inteligencji. Przejawiają zwykle silną potrzebę osiągnięć, są aktywni, podejmują inicjatywę i nie unikają brania na siebie odpowiedzialności. Wyznaczają sobie i innym ambitne cele, a także z uporem dążą do ich realizacji. Ujawniają przy tym tendencje do dominacji, są stanowczy i pewni siebie. To może sprawiać, że interakcje z nimi nie zawsze są przyjemne.

Dlaczego takie osobowości nie boją się konsekwencji?

- Jak przestrzegał Lord Acton, brytyjski historyk i filozof polityczny - każda władza deprawuje. Obserwacja poczynań wielu liderów niestety potwierdza to spostrzeżenie. Także liczne badania dowodzą, że osoby sprawujące władzę często pozwalają sobie na społecznie nieaprobowane zachowania, takie jak podnoszenie głosu, krzyczenie na współpracowników, używanie przekleństw, dokuczanie innym. Dopuszczają się kłamstwa, wyzyskiwania innych. I okazuje się, że często uchodzi im to na sucho. Budzi to w nich poczucie bezkarności i nienaruszalności, co wzmaga chęć zaspokajania własnych potrzeb i zachcianek, a także rodzi pokusę przekraczania kolejnych norm.

Co ciekawe, nieetyczne zachowania liderów nie budzą w nich negatywnych emocji. Jak pokazują wyniki badań, po oszustwie czy kradzieży nie doświadczają oni niepokoju czy zdenerwowania. Ponadto po wykroczeniu nie stwierdzono u nich wzrostu poziomu kortyzolu, wskazującego na odczuwanie stresu. Czyli nie przejmują się tym, że mogli komuś wyrządzić przykrość.

Mogą być trudni, bo są niezastąpieni?

- Jak wiemy, nikt nie jest niezastąpiony. Jednak rzeczywiście, te wybitne w swoich dziedzinach osoby odkrywają i kreują nową rzeczywistość. W związku z tym mają poczucie bycia wyjątkowymi, pełnienia ważnej roli. Uważają, że z tego powodu zasługują na przywileje i szczególne względy.

Dodatkowo z racji swojej nadrzędnej pozycji, dającej dostęp do zasobów i możliwość wywierania wpływu na otoczenie, mogą sobie pozwolić na więcej niż inni. Okazuje się, że nie tylko rzeczywiście pozwalają sobie na więcej niż inni, ale ponadto pozwalają sobie na więcej niż innym. Przejawiają moralną hipokryzję, oczekując rygorystycznego przestrzegania norm przez innych ludzi, a jednocześnie sami te normy naruszają.

Ponadto mają na to przyzwolenie społeczne - szef może zachować się nieprzyzwoicie i jest to traktowane jako przejaw jego ekscentryczności czy zaprzątania uwagi ważnymi sprawami, natomiast podwładnemu nie wolno się tak zachowywać, a naganny postępek w jego wykonaniu nie będzie usprawiedliwiony. Wiedzą to i ci, co są na górze, jak i ci, którzy zajmują podporządkowane pozycje w hierarchii władzy.

Jak długo da się wytrzymać z szefem wizjonerem, który - delikatnie mówiąc - nie szanuje zespołu?

- Trudno z kimś takim wytrzymać, ale jeżeli jest naszym szefem, to niekiedy, przynajmniej przez jakiś czas, trzeba to znieść.

Prawdą jest, że niektórzy przełożeni traktują swoich podwładnych instrumentalnie jak narzędzia służące do realizacji swoich celów. Kiedy pracownicy są przydatni, trwa współpraca, ale jeśli ich praca nie przynosi oczekiwanych przez szefa korzyści, wówczas bez skrupułów się ich pozbywa.

Ponadto sprawowanie władzy może prowadzić do dehumanizacji innych, polegającej na niedostrzeganiu w nich typowo ludzkich właściwości, jak myślenie czy odczuwanie. W konsekwencji przełożony traktuje podwładnych jak istoty gorszej kategorii, w sposób nieprzyjazny, nie licząc się z ich uczuciami czy potrzebami, ponieważ ich nie dostrzega.

Takie przedmiotowe traktowanie innych czy wręcz ich dehumanizacja mogą w mniemaniu lidera być potrzebnymi, a nawet niezbędnymi sposobami działania. Może się tak dziać w sytuacji, gdy szef, mając na uwadze dobro większej grupy ludzi bądź długofalowe plany, musi podjąć trudną decyzję, niosącą negatywne konsekwencje dla któregoś z pracowników czy całego zespołu. Wówczas przełożony, chcąc pozostać nieugiętym, może uciekać się do odmawiania tym ludziom człowieczeństwa. Dzięki temu może usprawiedliwić swoją decyzję. Ponadto może wówczas psychicznie odciąć się od ich cierpienia, pozbyć się ewentualnych wyrzutów sumienia.

Czy ci trudni w kontaktach międzyludzkich liderzy tacy się rodzą, czy tacy się stają?

- To władza zmienia ludzi, i to zwykle na gorsze, choć niekiedy pewnie trafia na podatny grunt. Nadmierna pewność siebie, zbyt wysokie mniemanie o sobie, niedocenianie osiągnięć innych ludzi i ich deprecjonowanie to częste konsekwencje zajmowania nadrzędnej pozycji w hierarchii.

Trzeba wyraźnie podkreślić, że władza stwarza liczne pokusy, którym trudno się oprzeć nawet najbardziej szlachetnym osobom. Dostęp do zasobów, liczne przywileje, możność realizacji własnych celów - wielu chciałoby z tego korzystać - coraz więcej, bardziej, intensywniej. Jest to samonapędzający się mechanizm.



Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX