Zemsta zwolnionego restauratora: przejął konto na Twitterze i...

bsn
16.12.2013 , aktualizacja: 17.12.2013 12:37
A A A

twitter.com

Szef jednego z pubów w Wielkiej Brytanii stracił pracę, bo - jak przekonuje - chciał wziąć wolne na święta. Ponieważ poczuł się niesprawiedliwie potraktowany, postanowił odpłacić przełożonemu.
Jim Knight, bo tak nazywa się zwolniony, postanowił wziąć odwet na właścicielach za pośrednictwem portalu społecznościowego Twitter. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby swoje żale umieścił na własnym profilu. Ale takie rozwiązanie zwolniony szef uznał za zbyt oczywiste. Zwłaszcza, że do jego obowiązków należało prowadzenie firmowego konta w tym portalu , miał więc wszystkie hasła dostępu. - Chcielibyśmy poinformować, że właśnie zwolniliśmy naszego szefa - taki wpis ujrzeli wszyscy obserwujący profil pubu. A był to dopiero początek. - Niestety chciał mieć wolny weekend i Boże Narodzenie, żeby móc spędzić je z rodziną, więc musieliśmy go wylać - to następny wpis. Następnie na profilu pojawił się kolejny: - I to tydzień przed świętami. I kolejny: - Nie obchodzi nas, że ma malutką córeczkę.

Do tego Knight napisał na Twitterze, że australijska polędwica wołowa i nowozelandzka jagnięcina, za którą klienci płacą wysoką cenę, w rzeczywistości pochodzi z sieci brytyjskich supermarketów ASDA. Zasugerował tym samym, że właściciele po prostu oszukują klientów.

Sądząc po reakcji właściciela pubu, to oskarżenie było najbardziej bolesne. - To niedorzeczne - mówił brytyjskim mediom Steve Potts, przełożony Knighta. Pytany o motywy zwolnienia mściwego pracownika Potts wyjaśnił: - Gdy Jim poinformował mnie, że nie zamierza pracować w Boże Narodzenie i w kolejne niedziele, nie pozostawił mi wyboru innego, niż zakończenie naszej współpracy. Dodał, że gdy przyjmował Knigta do pracy podkreślił, że najbardziej pracowitym dniem jest właśnie niedziela i "wszyscy muszą wtedy pracować".

Wpisy na oficjalnym profilu pubu szybko zostały podchwycone przez innych użytkowników Twittera. - Pub zwolnił menedżera, zapomnieli tylko, że on odpowiada za media społecznościowe w firmie - napisał jeden z użytkowników. - Ktoś włamał się na konto - zauważył inny. Sam zwolniony, na prywatnym profilu, wyjaśnił: - Nigdzie się nie włamałem, skorzystałem z konta, które stworzyłem za pozwoleniem moich byłych przełożonych. Poinformował też, że właśnie dostał "poważną ofertę pracy".

Przestrzegamy: choć pokusa zrewanżowania się byłemu szefowi bywa ogromna, nie należy tego robić. Jedną ze złotych zasad, których warto na rynku pracy przestrzegać, jest unikanie krytyki byłego pracodawcy.

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX