Czy warto wyjechać do Norwegii?

Bartosz Sendrowicz
26.01.2015 , aktualizacja: 07.07.2015 16:33
A A A
Kościół w Bruvik w Norwegii

Kościół w Bruvik w Norwegii (fot.)

Praca w Norwegii jest bardzo dobrze płatna, ale wcale nie jest łatwa. Polacy, którzy tam wyjeżdżają, muszą przyzwyczaić się do surowego klimatu i przełamać barierę językową
Mimo obiegowych opinii - praca dla Polaków w Norwegii wcale nie leży na ulicy. Wie o tym pan Paweł. Ma 38 lat, a od trzech lat pracuje w Norwegii. Jest - jak o sobie mówi - wykwalifikowanym pracownikiem fizycznym. Pracuje w gospodarstwie rolnym, do którego przyjeżdżał zarabiać jeszcze jako młody chłopak.

- Po raz pierwszy przyjechałem do pracy na wakacje, gdy miałem 24 lata. Za pierwszą pensję pojechaliśmy zobaczyć fiordy i od razu zakochałem się w tym kraju. Z kolegą zbieraliśmy warzywa, malowaliśmy domy, pomagaliśmy na budowach. Po trzech miesiącach wracaliśmy do kraju bogatsi o ponad 20 tys. zł - wspomina.

Gdy miał 30 lat, założył w Polsce rodzinę i małą firmę budowlaną, po kilku latach uznał jednak, że biznes nie idzie tak, jak powinien i wraz z żoną podjął decyzję o powtórnym wyjeździe do Norwegii. Zwłaszcza że ciągle był w kontakcie z tym samym pracodawcą, u którego pracował wcześniej kilka razy jako dwudziestoparolatek.

Duże zarobki, drogie życie

Od tamtego czasu wiele się jednak zmieniło - gospodarstwo jego pracodawcy znacznie się rozwinęło i potrzebował on kogoś, kto będzie go doglądał. Do pana Pawła miał już zaufanie i z chęcią zatrudnił go znowu. - Tym razem legalnie - żartuje nasz rozmówca. I przyznaje, że gdyby nie znajomości, nie mógłby liczyć na tę pracę.

Do jego obowiązków należy m.in. doglądanie mlecznych krów i obsługa sprzętu niezbędnego do dojenia i utrzymywania zwierząt i ich zagród w czystości. Zarobki? W przeliczeniu około 27 tys. koron (czyli niemal tyle, ile wynosi średnia krajowa), czyli mniej więcej 13,5 tys. zł miesięcznie. - Wystarczy nam to na życie na odpowiednim poziomie, ale nie odkładam wiele, może kilka tysięcy koron miesięcznie - przyznaje nasz rozmówca. Jeśli idzie o koszty utrzymania, Norwegia jest tylko nieco tańsza od Szwajcarii (po ostatniej zwyżce kursu franka o około 20 proc. Szwajcaria stała się ekstremalnie droga). Nasz rozmówca wymienia: - Kilogram piersi z kurczaka kosztuje około 100 koron, 12 jajek - około 30 koron, kilogram jabłek - ponad 20 koron, ziemniaków - około 15, tyle samo litr mleka. Pół litra piwa to w sklepie wydatek około 30 koron. A wynajem kawalerki poza centrum kosztuje około 7 tys. koron.

Pan Paweł zamierza założyć firmę budowlano-remontową w Norwegii. To może być strzał w dziesiątkę, bo budowlańców Norwegia potrzebuje. A do tego Norwegowie są przywiązani do swoich domostw i regularnie je odnawiają, a to - cieszy się pan Paweł - oznacza sporo zleceń.

Jest fach, są pieniądze

- W Norwegii jest duże zapotrzebowanie na cieśli konstrukcyjnych i szalunkowych, murarzy, malarzy, stolarzy, zbrojarzy czy monterów rusztowań, spawacz i hydraulików - wymienia Iwo Paliszewski z agencji Grafton Recruitment. A Artur Ragan z agencji pośrednictwa pracy Work Express dodaje: - Sporo miejsc pracy jest też w tamtejszym przemyśle stoczniowym, zwłaszcza dla spawaczy wszelkich specjalności, monterów rurociągów, monterów rusztowań oraz kadłubów. Zajęcie znajdą też inżynierowie stoczniowi.

Na brak pracy nie powinni też narzekać specjaliści IT, ale ich - zauważają nasi rozmówcy - brakuje w całej Europie.

Zarobki? Wykwalifikowany budowlaniec "wyciągnie" w przeliczeniu przynajmniej około 90 zł brutto za godzinę. Niewykwalifikowany 15 zł mniej. Warto dodać, że za pracę w ramach nadgodzin przysługuje dodatek w wysokości 40 proc. podstawowej stawki. Jeśli pracownik musi nocować poza domem, przysługuje mu dodatek do godzinnej stawki, w zależności od stopnia zawodowego - od około 14 zł za godzinę (pomocnik) do 16 zł (pracownik wykwalifikowany).

Eksperci, z którymi rozmawialiśmy, zgodnie podkreślają: w większości zawodów niezbędna jest znajomość norweskiego, a w tych bardziej wyspecjalizowanych, czyli np. w przypadku informatyków czy personelu medycznego, także angielskiego.

Norwegia kojarzona jest też z pracą na platformach wiertniczych. Zarobki tam sięgają nawet 300 tys. koron za pół roku (około 150 tys. zł). Artur Ragan zaznacza jednak, że są to oferty dla wykwalifikowanych pracowników i na wolnym rynku jest ich niewiele. Jeśli są, to najczęściej dotyczą np. specjalistów od odwiertów, operatorów dźwigów czy wyspecjalizowanych elektryków lub spawaczy. - Wszyscy pracownicy muszą przejść bardzo rygorystyczne szkolenia dotyczące bezpieczeństwa, w trakcie których uczą się np. alpinistycznych technik, bo mogą się one przydać w razie ewakuacji - opowiada Ragan.

Pan Paweł mówi, że wielu jego znajomych próbowało się złapać na mityczne platformy. Nikomu się nie udało, choć niektórzy właśnie z takim zamiarem przyjeżdżali do Norwegii.

W ogóle przyjazd na własną rękę nie jest - zdaniem pana Pawła - najlepszym pomysłem. - Wcale nie jest tak, że dobra praca leży na ulicy. Najłatwiej jest znaleźć proste zajęcie, na budowie, ale to ciężka fizyczna robota i często oferowana na czarno. Znalezienie czegoś lepszego wymaga trochę czasu i emigrantom najłatwiej dostać pracę po znajomości - mówi.

Formalnie nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by szukać pracy w tym kraju na własną rękę, korzystając np. z tamtejszych pośredniaków czy serwisów internetowych. Co więcej, obywatele państw Europejskiego Obszaru Gospodarczego (EOG) przyjeżdżający do Norwegii za chlebem mają na znalezienie zajęcia sześć miesięcy. Pobyt ten wymaga tylko rejestracji w Norweskim Dyrektoriacie Imigracji, a pozwolenie na pracę nie jest wymagane. Choć kraj ten nie należy do UE, jest członkiem EFTA (Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu). Norwegia oraz Islandia i Liechtenstein wraz Unią Europejską tworzą Europejski Obszar Gospodarczy (EOG). Współpraca państw członkowskich tych organizacji (w tym Polski) z Norwegią ma cztery fundamenty - swobodę przepływu ludzi, kapitału, towarów i usług. Z tych przywilejów skorzystało już przynajmniej 75 tys. Polaków - mniej więcej tylu rodaków było w Norwegii legalnie w 2013 r. Ale to nie cała liczba. Według różnych szacunków łącznie z osobami zarabiającymi w szarej strefie, w kraju łososia i fiordów przebywa nawet około 150 tys. Polaków.



Komentarze (13)
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Piotr

    Oceniono 9 razy 7

    Gó... a nie prawda.
    Niechętny Polakom kraj - zaściankowy, takie zadupie.
    Polacy - wg. Norwegów - złodzieje i pijacy.
    A kto u nich pracuje - na pewno nie oni.
    Jak Brejwik zastrzelił kilkadziesiąt osób - to Norweg to morderca ?
    Nie polecam skostniałego i zamkniętego kraju o mentalności Eskimosów.

  • Gość: Piotr

    Oceniono 5 razy 5

    Wyborcza raczej pisze jakieś wielkie bool shit a nie prawdę - takie pieprzenie.

  • Gość: koloxx99

    Oceniono 1 raz 1

    opinia o rem pol w gdyni. w zyciu nie widzialerm wiekszej Romuni niz tam, niby praca w norwegi ale zakwaterowanie tragiczne grzyb na scianach itd zaszczane materace i za wszystko oczywscie trzeba placic jakies 150 koron dziennie wiec okolo 4500 koron na miesiac. totatlny wyzysk, odcigaja nawet 30 koron od osoby a zaliczke z racji prowizji w bankomacie !!! rozumiecie to ?? jak mozna byc takim beszczelnym !! jezeli nawet taka prowizja jest to powinna byc dzielona na wszystkich co biora zaliczke czyli okolo 100 osob a pan od kazdej osoby kasuje po 30 koron a wiec co miesiac KRADNA okolo 6000zl naszych pieniadzy !!!!!!!! nie dajcie sie bo jak 8 lat pracuje za granica to gorszej firmy nie widzialem jak BOGA Kocham !!!! REM POL GDYNIA Kartuska 14 A NIE# DAJCIE SIE LUDZIE !!!

  • Gość: Sylwia

    0

    ja byłam też w celach zarobkowych ale zanim wyjechałam skorzystałam z porad norlink.pl bo najnormalniej w świecie bałam się jechać zielona, bardzo długo się mną opiekowali i chwale sobie, natomiast z pewnością nie zostaje tu na zawsze :)

  • Gość: kingusia

    Oceniono 2 razy 0

    Warto wyjechać (mieszkam tu od dwóch lat), bo zarabia się tu o wiele więcej niż w Polsce i ludzie są bardziej stonowani. Ale dobrze wcześniej znać choć podstawy norweskiego, a nie tylko angielski (to konieczność). Ja norweskiego zaczęłam się uczyć online (metoda insel), kiedy byłam już w Bergen, więc dopiero po pół roku spędzonym w Norwegii zaczęłam rozumieć to państwo, bo mogłam rozmawiać choćby ze sprzedawcami w małych sklepikach. Plus nauki przez internet jest też taki, że uczyłam się w polskiej szkole i kiedy chciałam.

  • Gość: Ola

    Oceniono 4 razy -4

    przed wyjazdem polecam skontaktować się z Norlink to firma która pomaga w rozliczeniach podatkowych i w uzyskaniu zasiłków mi bardzo pomogli

  • Gość: kostek

    Oceniono 4 razy -4

    Moi znajomi wyjeżdzali do pracy do Norwegii. Pracowali w wakacje z MCI Services i bardzo sobie chwalili więc w przyszłe wakacje może i ja z nimi wyjadę.

  • Gość: gość33

    Oceniono 6 razy -4

    Warto przeczytać: blog.intransfer24.com/aktualnosci/zasilki-na-dzieci-w-eu-gdzie-polak-moze-dostac-najwiecej

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX