Włochy: Lekarz stracił pamięć, ale nauczył się wszystkiego od nowa i wrócił do pracy

bsn, pap
05.03.2015 , aktualizacja: 14.03.2016 14:33
A A A
Florencja, Włochy. Florencja to miasto-zabytek, któremu nie oprze się najwybredniejszy wielbiciel sztuki. W mieście zakochają się także wielbiciele dobrej kuchni i  pięknych zachodów słońca.

Florencja, Włochy. Florencja to miasto-zabytek, któremu nie oprze się najwybredniejszy wielbiciel sztuki. W mieście zakochają się także wielbiciele dobrej kuchni i pięknych zachodów słońca. (Fot. 123rf)

Ordynator pogotowia ratunkowego z północy Włoch wskutek wypadku samochodowego stracił pamięć. Mógł przez to stracić pracę, ale nadrobił zaległości i wrócił na swoje stanowisko
Doktor Pierdante Piccioni ze szpitala w Codogno w Lombardii uległ groźnemu wypadkowi w marcu 2013 roku. Gdy się obudził, był przekonany, że jest dokładnie 25 października 2001 roku. Nagle z jego pamięci wymazało się 12 lat. Historią doktora Piccioni żyje właśnie część medialnych tytułów na półwyspie Apenińskim.

W chwili obudzenia lekarz był pewien, że ma dalej 40 lat. Całkowicie zapomniał o rewolucji technologicznej ostatniej dekady, a przede wszystkim o masowym rozpowszechnieniu internetu. Nie pamiętał także o tym, że Włochy rozstały się z lirem i przyjęły wspólną europejską walutę.

Nie wiedział ani o wyborze Baracka Obamy na stanowisko prezydenta Stanów Zjednoczonych, ani o tym, że papieżem został Franciszek. Nie pamiętał Benedykta XVI, a tym bardziej jego ustąpienia, którym przed dwoma laty żył cały świat. Dla włoskiego lekarza papieżem dalej był Jan Paweł II.

Z powodu luki w pamięci doktor Piccioni stanął w obliczu utraty pracy. A trzeba dodać, że był on ordynatorem, a jednocześnie wykładowcą medycyny ratunkowej i konsultantem ministerstwa zdrowia w tej dziedzinie. Trudne doświadczenia życiowe i, dodatkowo, wizja utraty kariery mogły załamać doktora. Ale Piccioni postanowił wziąć się w garść, poświęcił prawie dwa lata na wnikliwe studia, by zapoznać się na nowo ze wszystkim, co wydarzyło się od października 2001 roku, czyli od momentu, kiedy zatrzymała się jego pamięć. Pasjami czytał stare gazety i pisma, sprawdzał wszystkie możliwe źródła wiedzy i informacji.

Dzięki wsparciu rodziny i kolegów z pracy oraz terapii psychologicznej zdołał wygrać z biurokracją i przepisami, na mocy których usiłowano wysłać go bezpowrotnie na rentę inwalidzką. Pierdante Piccioni powrócił do pracy na swoje dawne stanowisko w szpitalu.

Blisko dwa lata po wypadku ordynator pogotowia postanowił opowiedzieć mediom swą historię, bo jak dodał, "może ona pomóc temu, kto postanowił już się poddać". - Kiedy uważają cię za osobę niepełnosprawną przychodzi chęć, by popaść w rezygnację. Ależ to jest błędne. Czas przyznał mi rację - powiedział lekarz, cytowany przez agencję prasową Ansa.

Podziel się z nami opinią o tym artykule



Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX