1000 złotych dniówki

Dariusz Brzostek
19.11.2007 , aktualizacja: 10.03.2016 16:41
A A A
Lofoty widziane ze szczytu Reinebringen

Lofoty widziane ze szczytu Reinebringen (Fot. Konrad Konieczny)

To nie wynagrodzenie prezesa dużej firmy. Tyle zarobi Polak nawet przy najprostszych pracach w Norwegii. Potomkowie wikingów to najhojniejsi pracodawcy w całej Europie
Szukasz pracy w Norwegii? Zobacz oferty pracy w naszym serwisie

23-letni Michał Wichowski studiował w Polsce anglistykę. Dwa lata temu wyjechał w wakacje do Anglii, by zarobić na studenckie życie. Praca na budowie dawała niezłe pieniądze, ale nie dawała chwili wytchnienia. Dlatego Wichowski zamienił Anglię na Norwegię. Chciał odpocząć od życia w londyńskim biegu. I od razu uległ urokowi Norwegii i jej mieszkańcom. - Nikt tu się nie spieszy. Kierowcy jeżdżą powoli, nigdzie nie ma korków. A ludzie żyją na luzie. Jest bezstresowo - zachwala.

Podobnie jest w pracy. - Tu jest o niebo lepiej niż w Londynie. - Nikt nie wymusza na tobie presji, wszyscy pracują tutaj w spokoju, a przerwę wybierasz sobie, kiedy chcesz - zapewnia.

Jeszcze lepiej wyglądają zarobki. 50-60 zł za godzinę na rękę to stawka początkowa, najczęściej płacona na okresie próbnym. - Ja zarabiam w przeliczeniu 80 zł netto za godzinę pracy jako barman w nocnym klubie Kongo Fun Club w malowniczym miasteczku Stavanger. Na nocnej zmianie zarabiam 160 zł za godzinę - cieszy się Wichowski. Tu naprawdę docenia się pracowników.

Do kraju wikingów przyjechało także wielu znajomych Michała Wichowskiego. Jedni sprzątają, inni kładą asfalt, kilku pracuje w budownictwie i przemyśle metalurgicznym jako spawacze. - Tu nikt nie ma prawa narzekać. Ani na pracę, ani na zarobki, ani na traktowanie przez pracodawcę. Pracownik jest tu prawdziwym skarbem, cenniejszym nawet od ropy - śmieje się Adam Pawelec, od ponad roku piekarz w Oslo. - Poza pensją są jeszcze inne bonusy, np. pieniądze wakacyjne. Z każdej wypłaty państwo pobiera 1,5-2 proc. zarobków na specjalny fundusz. U mnie jest to 2 tys. koron norweskich. Po przepracowaniu całego roku każdemu pracownikowi oddaje się te pieniądze, by spędził wakacje. Ja dostałem zwrotu prawie 24 tys. koron na urlop. To prawie miesięczna pensja. Dlatego opłaci się pracować w Norwegii legalnie, ale załatwienie legalnej pracy wcale nie jest takie łatwe (patrz ramka - Formalności)

Mają pieniądze, nie mają pracowników

Według ambasady polskiej w Norwegii pracuje od 100 do 120 tys. pracowników z Polski i ich liczba lawinowo rośnie.

Do końca roku liczba pozwoleń dla Polaków w Norwegii ma przekroczyć 50-55 tys. (połowa wszystkich zezwoleń na pracę dla obcokrajowców). Dla porównania w 2006 roku w Norwegii wydano 40 tys. pozwoleń. W 2005 roku było to 27,5 tys. osób.

- Zapotrzebowanie na cudzoziemców jest olbrzymie, gdyż w Norwegii bezrobocie wynosi tylko 2 proc. To kraj, który dzięki zyskom z ropy chętnie inwestuje w infrastrukturę i wydaje pieniądze, ale nie jest w stanie znaleźć wystarczającej siły roboczej. Najniższa pensja, jaką proponują Norwegowie, to 7 tys. zł netto. Poza tym norwescy pracodawcy są bardzo elastyczni. Przyjmują Polaków na trzy-cztery miesiące i zgadzają się na dwutygodniowe urlopy w Polsce. Dla nich pracownik jest cenniejszy nawet od ropy - przekonuje Adam Kosieradzki z firmy rekrutacyjnej GoWork.pl.

Kto znajdzie pracę? - Nasza firma non stop dostarcza pracowników na budowy do kilku firm deweloperskich w okolicach Oslo. Co miesiąc wysyłamy po 50-60 pracowników. Pracę od ręki znajdą też murarze, cieśle, zbrojarze, monterzy fasad aluminiowych. Tylko w listopadzie i grudniu rekrutujemy ponad 100 murarzy i 60 cieśli szalunkowych - dodaje Kosieradzki.

Popularne są też wśród Polaków prace na platformach wiertniczych, przy zbiorze runa i truskawek. Do Norwegii chętnie wyjeżdżają także stoczniowcy, marynarze, inżynierowie, lekarze i pielęgniarki. W tych zawodach na kontraktach da się zarobić nawet 300 tys. zł rocznie.

Ale nawet na budowach nie jest źle. Początkowa stawka nie może być niższa niż 118 koron norweskich (57 zł) za godzinę. Natomiast pracownik wykwalifikowany zarobi co najmniej 132 korony (63 zł) za godzinę. Dodatkowe pieniądze należą się za nadgodziny. Za dwie pierwsze pracownik dostaje o 50 proc. więcej, a za każdą następną - dwa razy tyle. Podwójna stawka obowiązuje po godzinie 21 oraz w weekendy. Polacy masowo korzystają z tej opcji dorabiania

Kto najczęściej wyjeżdża?

Z badań przeprowadzonych przez Ośrodek Badań nad Migracjami Europejskimi Instytutu Studiów Społecznych UW wynika, że przeważają panowie. Ponad 80 proc. wyjeżdżających do Norwegii to mężczyźni. Niewielka liczba ofert pracy dla pań spowodowana jest tym, że Norwegowie rzadko zatrudniają opiekunki czy pomoce domowe. Co czwarty mężczyzna, który wyjechał do pracy do Norwegii, miał wykształcenie średnie techniczne, a ponad 40 proc. zawodowe. Natomiast wśród kobiet co trzecia ma ukończone studia wyższe. Niestety, sporadycznie są w stanie znaleźć pracę odpowiednią do posiadanych kwalifikacji.

Barierą dla Polaków jest praca na lepszych stanowiskach. Jedynym zasadniczym powodem tego jest brak znajomości norweskiego.

Prawie każdy Norweg mówi po angielsku, ale w wielu branżach nie chcą rozmawiać w tym języku. Dlatego angielski wystarczy do wykonywania prac fizycznych, m.in. na budowach. Na wyższych stanowiskach to za mało - mówi piekarz Adam Pawelec, który sam musiał nauczyć się podstaw norweskiego.

Jeżeli ktoś nie zna obcych języków, a jest dobrym specjalistą, może poszukać zatrudnienia u polskich podwykonawców norweskich firm lub skorzystać z ofert agencji pośrednictwa pracy.

Pensja to nie wszystko. Norwegia słynie z doskonałej opieki społecznej. Kobieta wychowująca dzieci może spokojnie żyć za to, co dostanie od państwa.

Są też minusy. - Norwegia jest bardzo droga. Wynajęcie mieszkania na prowincji to co najmniej 6 tys. koron (prawie 3 tys. zł). Na życie bez żadnych rewelacji potrzeba drugie tyle - mówi Wichowski.

Jak zatem radzą sobie Polacy? Wynajmują mieszkanie w kilka osób, a zakupy przywożą z Polski. Najczęściej jedna osoba raz w tygodniu wraca do kraju i kupuje najpotrzebniejsze produkty dla całej grupy. Drugi patent to korzystanie z polskich sklepów objazdowych. - Do miejscowości, w których pracują Polacy, w określone dni przyjeżdża tzw. polski supermarket, samochód z polskimi produktami, i - co najważniejsze - ma polskie ceny. Wtedy tak jak wielu naszych rodaków robię polskie zakupy na cały tydzień - śmieje się Adam Pawelec.

PYTANIE Chciał(a)byś wyjechać do pracy w Norwegii?

 tak
 nie
 nie wiem
Zobacz także
Komentarze (1)
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: tomi

    0

    Artykuł trochę mija się z prawdą. Oczywiście ze dostaje się wakacyjne pieniądze tzw feriepenger ale idąc na urlop trzy lub cztery tygodnie nie otrzymujesz wynagrodzenia i to zastępuje pensje

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX