Ale jarmark!

Kinga Jankowska
2009-06-19, ostatnia aktualizacja 2009-06-19 18:44

Kazia Zemlik ze Skawicy, ubrana na średniowieczną modłę - w suknię z klinów w kolorach pomarańczy, czerwieni i złota, w wyszywanym czepku na głowie - sprzedaje zatopione w srebrze rubiny, agaty, onyksy i pospolitsze kamienie. W ciągu ostatnich miesięcy można ją było spotkać m.in. w Walencji, Sewilli, Rotowie i Logronio

Kazia, mimo młodego wieku (31 lat), ponad 11 lat przepracowała w niemieckiej firmie, z czego przez cztery lata była odpowiedzialna za handel w Hiszpanii. W praktyce wygłądało to tak, że sprzedawała w sklepie, zajmowała się innymi pracownikami, pilnowała płynności dostaw towaru i po prostu wszystko w hiszpańskim odziale firmy było na jej głowie. W końcu postanowiła się usamodzielnić.

Początek własnej działalności

Aby założyć własny interes, dobrze być ekspertem w dziedzinie, w której ma się zamiar działać, lub mieć za wspólnika (hiszp. socio) człowieka zaznajomionego z tematem.

W przypadku Kazi ekspertem był przyszły wspólnik - Guillermo, który od lat zajmował się projektowaniem i sprzedażą biżuterii. Niby fachowiec, ale wciąż coś mu nie szło. Pod względem artystycznym jego interes wyglądał świetnie: pomysłowe ekspozycje, ciekawa strona internetowa, interesujące projekty, oryginalne pomysły, ale... brak zmysłu organizacyjnego, konsekwencji i kalkulacji sprawiały, że choć Argentyńczyk Guillermo od roku krążył po Hiszpanii ze swoim stoiskiem "Plata y Piedra", wszystko jakby stało w miejscu. Guillermo objeżdżał okolicznościowe jarmarki organizowane najczęściej przez miasteczka turystyczne. Na jednym z nich, w Santa Susana, pojawiła się blondynka z Polski. Byli sąsiadami. Uprzejmy Argentyńczyk we wszystkim starał się pomagać sąsiadce, co początkowo denerwowało przyzwyczajoną do całkowitej samodzielności Polkę.

Guillermo obserwował Kazię i coraz bardziej ją podziwiał. To, w jaki sposób prowadzi stoisko, dba o towar, organizuje transport, pracowników i wszystkie detale dotyczące działalności. Guillermo marzył o wyjeździe na duże fiesty organizowane przez wyspecjalizowane organizacje, ale nie czuł się na siłach, aby temu podołać.

Pierwszy krok do sukcesu - uzupełniający się wspólnicy

Guillermo zaproponował sąsiadce wspólny wyjazd na pierwszą poważna imprezę. Ona dawała transport, on załatwił dostęp do zamkniętego grona handlujących na tzw. feriach średniowiecznych (o tym później).

Tajne zapiski pokładowe : Ale się zadymiło! Główny Mechanik nieźle dał do wiwatu. Bosman i Cook ledwo spodni nie pogubili z wrażenia. Zatkało kakao!



Początkowo prowadzili dwa niezależne stoiska. Dzielili koszty transportu i pomagali sobie wzajemnie. Szybko zdecydowali się jednak (i tu pewnie oprócz rozsądku zadecydowała strzała Amora) na połączenie sił i wspólne zajęcie się oryginalną biżuterią Guillermo. Argentyńczyk i Polka od pół roku działają jako spółka. Kazia wnosi do niej przede wszystkim zdrowy rozsądek, spokojne planowanie, no i handlową wiedzę. Argentyńczyk potrafi zaś tak ustawić stoisko, aby wyróżniało się z dziesiątek innych obecnych na jarmarkach, wnosi wyobraźnię, kreatywność i oczywiście interesujący towar handlowy. Guillermo uważa, że umiejętność sprzedaży to sztuka połączona z psychologią. Umie oczarować klientów elokwencją i czarnymi oczami, ale kiedy widzi, że ktoś zwraca się do Kazi, ustępuje jej pola. Kazia również zauważyła, że klienci wybierają sprzedawcę. Jednych pociąga jej solidność, spokój i słowiańska uroda, inni wolą kupić bransoletkę u ognistego, zdecydowanego Latynosa.

Drugi krok do sukcesu - założenie spółki i dobór gestora

Z otwarciem działalności jednoosobowej (autonomo) w Hiszpanii nie ma kłopotu. Natomiast jeśli ktoś zamierza działać na zasadach partnerstwa z inną osobą, musi wybrać formę spółki (sociedad). Najkorzystniejszą w przypadku Kazi i Guillermo jest sociedad civil (spółka cywilna). Rejestracji i wszelkich formalności najlepiej dokonać w biurze zajmującym się sprawami urzędowymi, prowadzeniem księgowości itd., zwanym w Hiszpanii gestoria lub asesoria. Sociedad civil polega na połączeniu dwóch autonomo, czyli firm jednoosobowych, w spółkę. Minimalny kapitał założycielski nie jest wymagany. Spółka płaci wspólnie podatki, ponosi koszty, ale na koniec roku każdy ze wspólników rozlicza się osobno z podatku dochodowego. Najlepiej poprosić gestora, aby sprawdził sytuację podatkową i finansową partnera (to nie podejrzliwość, ale zdrowy rozsądek), czyli to, jaka jest jego transparencia fiscal. Jeśli nie potrafi tego zrobić, należy zmienić gestora.



Trzeci krok do sukcesu - wstąpienie do organizacji

Fragua de Volcano to jedna z firm zajmujących się organizacją jarmarków średniowiecznych w Hiszpanii. Mają one długą tradycję i odbywają się przez okrągły rok na terenie całego kraju. Prawie każde hiszpańskie miasto raz w roku gości artystów i rzemieślników prezentujących swe wyroby w średniowiecznych strojach i w scenerii z epoki.

Firma ta prowadzi ostrą selekcję wśród handlowców chcących ustawić swoje stoiska na feriach. Muszą to być przede wszystkim towary oryginalne i w większości ręcznie wykonane. Na tych stylowych jarmarkach nie sprzedaje się produktów masowych. Sprzedawcy na stoiskach muszą być ubrani w średniowieczne stroje, które można zakupić lub wypożyczyć u organizatorów. Zdecydowanie taniej wychodzi kupno. Ceny strojów wynoszą od 60 euro - tyle samo kosztuje wypożyczenie kostiumu na dwa dni. Wstępując do organizacji typu Fragua de Volcano, trzeba zdawać sobie sprawę, że przejście "chrztu bojowego" jest nieuniknione. Przez kilka pierwszych ferii Kazia i Guillermo dostawali propozycje wyjazdów do najmniejszych ośrodków (bywa, że w jeden weekend organizowanych jest kilka ferii) i najgorsze miejsca na ustawianie stoiska. Dopiero kiedy się sprawdzili i pokazali, że dają sobie radę w trudnych warunkach, zaczęto ich uwzględniać przy udziale w dużych feriach i na dobrych miejscach. Na każdej ferii ofercie handlowej towarzyszy bogata oferta rozrywkowa, jak pokazy żonglerów, koncerty średniowiecznych grajków, przejazdy na osiołkach i wiele innych. Wszystko to powoduje, że ludzie tłumnie odwiedzają jarmarki średniowieczne i chętnie sięgają do kieszeni, aby kupić oryginalne towary.

Czwarty krok do sukcesu - towar

Kazia i Guillermo sprzedają kamienie szlachetne, półszlachetne i syntetyczne oprawione w srebro najwyższej próby (plata de la primera ley). Stoisko jest urządzone ze smakiem i prostotą. Ich oferta towarowa spodobała się organizatorom. Sami sprzedawcy, ubrani w średniowieczne stroje, zachęcają do kupna biżuterii w profesjonalny sposób.

Nazwa firmy "Plata y Piedra" jest już zastrzeżona (koszt - 300 euro). W tym roku zamierzają opatentować większość wzorów i otworzyć w przyszłości przedstawicielstwa w innych krajach. Póki co, Kazia i Guillermo jeżdżą po średniowiecznych jarmarkach, które odbywają się w każdy weekend. Zdarzają się też imprezy dłuższe, kiedy np. dane miasto obchodzi swoją Fiesta Mayor (święto patrona miasta). Koszt stoiska w zależności od lokalizacji wynosi od 20 euro za metr (w małych miejscowościach) do 60 euro za metr (w większych ośrodkach, jak np. Sewilla, Logronio, Andorra). Standardowa długość stoiska wynosi 3 metry.

Piąty krok do sukcesu - umiejętność wyboru i planowanie

Kazia i Guillermo, choć należą do organizacji zrzeszającej uczestników ferii, muszą sami dobrze kalkulować, czy każdy wyjazd im się opłaci. Czasem pracują bez przerwy po kilka tygodni, a czasem muszą zrezygnować z wyjazdu ze względu na odległość i koszty transportu.

Zdarzają się wspaniałe ferie, jak Fallas w Walencji, gdzie zarobki z kilku dni można liczyć na tysiące. Bywają jednak imprezy, do których trzeba dopłacić, bo np. padał deszcz i uniemożliwił rozstawienie stoiska. Tak zdarzyło się w małej miejscowości w okolicach Terragony, ale w ramach rekompensaty organizator zwolnił ich z opłaty na następnej imprezie jarmarkowej. Przypadek Kazi z podhalańskiej miejscowości pokazuje, że warto realizować swoje marzenia i spróbować sił nawet na najtrudniejszym rynku, gdzie konkurencja jest bardzo duża. Trzeba jednak zaangażować w to umiejętności, odpowiedzialność i serce, a... Polka to potrafi.

Co musisz wiedzieć o sociedad civil:

  • spółka cywilna, która powstaje z połączenia dwóch autonomo (firm jednoosobowych),

  • minimalny kapitał założycielski nie jest wymagany,

  • spółka wspólnie płaci podatki i ponosi koszty,

  • na koniec roku każdy ze wspólników rozlicza się osobno z podatku dochodowego,

  • przed utworzeniem spółki należy poprosić gestora (urzędnik gestorii, księgowy) o sprawdzenie transparencia fiscal (sytuacja finansowa, podatkowa) partnera.




  • Źródło: Praca i życie za granicą
    • 9 komentarzy
    • Drukuj
    • Ocena:

      • słabe
      • nic specjalnego
      • dobre
      • bardzo dobre
      • znakomite

      0 głosów