Imigrant - wróg, problem, błogosławieństwo

Agnieszka Bielamowicz
2010-03-22, ostatnia aktualizacja 2010-03-22 13:22

Dlaczego po brytyjskich ulicach chodzi dziś tylu muzułmanów? Dlaczego powstała Anglia i kto oferował w średniowieczu usługi jak bankomaty?


Choć podobnych pytań są setki, odpowiedź jedna: wszystko to za sprawą kolejnych fal imigrantów, którzy przez wielki osiedlali się na Wyspach. Choć ich zasług nikt nie kwestionuje, dziś masowa imigracja staje się dla niejednego obywatela solą w oku.

"UK jest krajem imigracji i emigracji. Brytyjska populacja jest teraz, i zawsze była, rezultatem napływu migrantów" - czytamy w raporcie "Migracja: ekonomiczne i socjologiczne analizy" opublikowanym przez Home Office w 2001 roku. Co sprawiło, iż deszczowa Wielka Brytania była i niezmiennie pozostaje atrakcyjna dla przybyszów?

Powody wciąż te same

Według Samuela Fortreya istnieją cztery powody, dla których imigranci osiedlają się na Wyspach i choć ogłosił swoje tezy wieki temu, wydają się być one stale aktualne. W 1663 roku w książce "England's Interest and Improvement" pisał, iż pierwszym z nich jest łagodny ląd. Zważywszy na pogodę na Wyspach, argument ten wydaje się co najmniej nieuzasadniony. Pamiętać jednak należy, iż najeźdźcami byli w przeszłości Skandynawowie, dla których Wyspy były o wiele cieplejsze, niż ich własne ziemie. Drugim według Fortreya powodem zainteresowania Brytanią było jej liberalne w porównaniu z ustawodawstwem innych krajów prawo. Po trzecie, Wyspy dawały imigrantom możliwości zbijania szybkich fortun. Co było czwartym powodem? Brytania była od średniowiecza religijnym sanktuarium, dającym schronienie tym, którzy we własnych krajach znajdowali trudności w wyznawaniu wiary.

Nie od zawsze Wyspy

Chociaż niektórym trudno w to uwierzyć, dzisiejsze tereny Wielkiej Brytanii nie były w przeszłości wyspami, ale częścią kontynentu. Do ich oderwania się od lądu doszło około osiem tysięcy lat temu w wyniku podnoszenia się poziomu morza. To właśnie w tym fakcie wielu upatruje powodu, który sprawił, iż kraj stał się tak atrakcyjny dla pierwszych przybyszów. Wiele części tych ziem stało się bowiem łatwiejszymi w dotarciu przez morze, niż kiedy były dostępne tylko lądem.

Jak zaznacza wielu historyków, wielokulturowe Wyspy nie miałyby nigdy dzisiejszej twarzy, gdyby nie tysiące statków przybijających do jej portów od zarania dziejów. George Trevelyan pisze w "Historii Anglii", iż "Brytania zawsze zawdzięczała swój los morzu. O jej przeznaczeniu nieustannie decydowały załogi statków, które przybijały do jej brzegów. Od iberyjskich i celtyckich po saksońskich i duńskich osadników, od fenickich kupców po rzymskich i normandzkich zarządców - wojowniczy koloniści, pełni wigoru ludzie morza, rolnicy i europejscy handlarze przypływali zza mórz, ab y tutaj się osiedlać, aby przekazywać swoją wiedzę i inspirować mieszkańców."

Siła w jedności

Rzymianie, który okupowali Wyspy przez czterysta lat, nazwali tę prowincję Brittania. Jej obszar zamieszkiwało w tamtych czasach od 2,5 do 3,5 miliona ludzi, a przybysze z Półwyspu Iberyjskiego byli znacznym tego odsetkiem. David Miles w książce "Plemiona Brytanii" pisze, iż za czasów rzymskiej okupacji od stu do dwustu tysięcy mieszkańców Wysp było "żołnierzami, administratorami, kupcami i rzemieślnikami z innych obszarów imperium".

Kiedy skończyła się rzymska dominacja na brytyjskich ziemiach, stały się one - ze względu na mocny rozwój, jakiego doświadczyły w ciągu czterech wieków - atrakcyjne dla innych ludów. Skusiły do osiedlenia się tu w piątym wieku Saksonów i Jutów. Utworzone przez nich przez wieki małe królestwa połączono w IX wieku w jedno dla wspólnej obrony przed Wikingami. Nadano mu nazwę Anglia. Z podobnego powodu powstała Scotia, czyli Szkocja.

Jak nazistowska okupacja

Po raz kolejny pod tak dużym wpływem innych narodów Wyspy znalazły się podczas najazdów Normanów. "Kiedy umarł William w 1087 roku, jedna trzecia królestwa była w posiadaniu stu osiemdziesięciu landlordów - imigrantów. Spośród szesnastu diecezji, tylko jedno było rządzone przez osobę niebędącą Normanem" - czytamy w "Bloody foreigners" Windera. Choć liczba Normanów osiedlających się na Wyspach była bardzo mała, ich wkład w rozwój kraju pozostawał ogromny. "Nie było prawie żadnego aspektu życia, który nie byłby zmieniony przez Normanów" - pisze o ich wpływach na Wyspach Dawid Conway w książce "Naród imigrantów?". "Osiągnięcia Normanów w Brytanii mogą wydawać się nieprzeliczalne, jednak osiągnięte były metodami niewiele różniącymi się od nazistowskiej okupacji Francji" - sugeruje Winder w "Bloody foreigners".

Średniowieczne bankomaty

Finansując swoje militarne i polityczne plany oraz nagradzając sojuszników, William zwrócił się po pieniądze do ówczesnych europejskich "bankierów" - Żydów i sprowadził ich na Wyspy, w szczególności do Londynu. Udzielane przez nich pożyczki były czymś codziennym. "Żydzi obecni byli w każdym większym mieście i ich działalność była tak oczywista, jak nieodzowne wydają się w dzisiejszych czasach bankomaty" - pisze Winder.

Ziemia wolności

Gdyby zdefiniować narodowości napływających przez wieki na Wyspy imigrantów, okazałoby się, iż niemal jednocześnie dla jednych ziemie okazywały się więzieniem, dla innych wyzwoleniem. W czasach Reformacji stały się schronieniem dla tysięcy wierzących, którym we własnych ojczyznach za wyznawane poglądy groziły prześladowania. Od XVI wieku uciekali tu protestanci z całej Europy, a sami tylko Hugenoci z czasem stanowili 1 proc. populacji Wysp.

Brytania przyjęła także pod swoje skrzydła inną szukającą schronienia grupę - uchodźców politycznych. Pierwsi z nich, którzy przybyli w 1789 roku, byli Francuzami uciekającymi z ojczyzny w pokłosiu rewolucji. Jednymi z najbardziej znaczących politycznych uchodźców byli Giuseppe Mazzani i Karl Marx. W późniejszym czasie bezpieczny dach na głową znajdzie tu sześćdziesiąt tysięcy Żydów uciekających z nazistowskich Niemiec.

Na Wyspach z przymusu

Handel niewolnikami był natomiast przyczyną osiedlenia się na terenach UK przymusowych emigrantów z Afryki, kupowanych od Portugalczyków. Do końca XVIII wieku na terenach Anglii mieszkało dziesięć tysięcy niewolników. Pośród czarnych imigrantów zdarzali się okazjonalnie także ci wykorzystywani do prac innych, niż fizyczne. "Przed latem 1555 roku grupa pięciu Afrykańczyków przybyła do Anglii z terenów dzisiejszej Ghany, aby uczyć się języka i pomoc w organizacji opanowanego przez Portugalczyków handlu niewolnikami, złotem, kością słoniową oraz pieprzem na terenach Afryki Południowej" - pisze Miles w "The Tribes of Britain".

Źródło: Cooltura
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów