O zwolnieniu dowiesz się najpierw z... Internetu

aa
21.07.2009 , aktualizacja: 21.07.2009 15:38
A A A
Pomysłowość pracodawców w zakresie monitoringu swoich podwładnych bywa zaskakująca

Pomysłowość pracodawców w zakresie monitoringu swoich podwładnych bywa zaskakująca

Utrata pracy nie dla każdego jest zaskoczeniem. Niektórzy pracownicy o planowanym zwolnieniu prędzej niż od przełożonego, dowiadują się z nieoficjalnych źródeł - twierdzi "The Wall Street Journal". Jako przykład podaje m.in. redukcję etatów w Yahoo.
W sieci znajdują się jednak nie tylko informacje o planowanych zwolnieniach grupowych, ale również instrukcje przeznaczone dla osób, które mają poinformować pracownika o utracie pracy. Np. na stronie Valleywag.com znalazła się procedura przeprowadzania zwolnień w Yahoo, zawierająca takie instrukcje, jak "maksimum 15 minut" (czas przeznaczony na rozmowę) czy "nie wdawaj się w pogawędkę". W internecie można znaleźć nawet informacje dotyczące planowanych obniżek płac w firmach.

Ogólnopolskie Badanie Wynagrodzeń 2009 - ile zarabiają Polacy?



Jak pokazały badania przeprowadzone przez American Management Association and the ePolicy Institute wśród 586 amerykańskich pracowników, 14% z nich przyznaje się do wysyłania maili z poufnymi informacjami poza firmę. Pracodawcy starają się zapobiegać podobnym praktykom poprzez instalowanie programów uniemożliwiających wysyłanie poczty pod niektóre adresy, sprawdzanie treści przesyłanych maili i wysyłanie ostrzeżeń do przełożonych. Od czasu kiedy kryzys wywołał w wielu firmach zwolnienia grupowe, podobne programy cieszą się coraz większą popularnością. Hiszpański producent oprogramowania - Optonet - twierdzi, że w pierwszej połowie 2009 r. sprzedaż programów zabezpieczających wzrosła o 50% (w porównaniu do tego samego okresu w ubiegłym roku).

Wydaje się jednak, że najprostsze rozwiązanie może okazać się jednocześnie najlepsze. Dallas Lawrence, wiceprezydent firmy Levick Strategic Communications, radzi innym pracodawcom, aby informacje - zarówno wewnątrz firmy, jak i poza nią - były ujawniane w tym samym czasie. To z pewnością zapobiegnie przeciekom i utracie poufnych danych. Jerry Biederman z kancelarii prawniczej Neal, Gerber & Eisenberg LLP radzi z kolei "bardziej bezpośrednią formę komunikacji".

"Źródło przecieku" można bardzo szybko zlokalizować, zwłaszcza w przypadku, gdy poufne informacje znane są zaledwie kilku osobom. W takich firmach jak Schwabe czy Williamson&Wyatt o planowanych zwolnieniach miały wiedzieć zaledwie 3 czy 4 osoby. Firmy specjalizujące się w lokalizowaniu osób, które dopuściły się ujawnienia poufnych danych, zanotowały w ciągu ostatnich 12 miesięcy więcej zgłoszeń, niż kiedykolwiek przedtem - twierdzi Rich Plansky z firmy Kroll (specjalisty w zakresie bezpieczeństwa w sieci).



Zobacz także