W Irlandii najtrudniejszy jest pierwszy miesiąc

Katarzyna Pawłowska
05.12.2006 , aktualizacja: 08.01.2007 10:44
A A A
Irena Suchecka jest doradcą w dublińskim biurze Emigrant Advice, organizacji działającej w Irlandii i utrzymującej bliskie kontakty ze społecznością polską. EA oferuje darmowe i poufne porady dla Polaków w Irlandii
Oferty pracy w Irlandii

Wielu Polaków korzysta z Pani rad?

- Mniej więcej dziesięć osób dziennie. Pamiętając, że Polacy są największą mniejszością narodową w Irlandii (ok. 140 tys.), to może się wydawać mało. Z drugiej strony prawie każdy zwraca się do nas z ważną sprawą.

Przykład?

- Najczęściej pytają, gdzie znaleźć pracę. Główny problem Polaków to niewiedza, że poszukiwanie pracy w Irlandii trwa długo - najmniej miesiąc. Tyle czasu zwykle upływa od momentu wręczenia pierwszego CV do odbycia rozmowy kwalifikacyjnej czy pierwszego zatrudnienia. A pieniądze zabrane z domu szybko się kończą. Przyjaciele i znajomi, u których mieszkają, często chcieliby się tych ludzi pozbyć z domu. Dlatego Polacy zwykle po tym miesiącu biorą pierwszą lepszą pracę i dopiero potem szukają czegoś na miarę własnych oczekiwań i kwalifikacji.

To ile pieniędzy powinno się wziąć z Polski na początek?

- To zależy od tego, gdzie mamy mieszkać i w jakich warunkach chcemy żyć. Żeby przeżyć miesiąc, który poświęcimy na szukanie pracy, trzeba mieć ze sobą ok. tysiąca euro.

Co sprawia Polakom w Dublinie największą trudność?

- Język. Podziwiam osoby, które jadą do Irlandii, nie znając angielskiego. Muszą być ogromnie zdeterminowane. Owszem, w urzędach pracy Irlandczycy zatrudniają coraz więcej Polaków, którzy obsługują rodaków. Ale już w placówkach Social Welfare, zajmujących się świadczeniami socjalnymi, nikt nie mówi po polsku. Gdy przychodzi cudzoziemiec i próbuje załatwiać coś łamaną angielszczyzną albo w ogóle nie rozumie, co się do niego mówi, i nie potrafi wypełnić podstawowego formularza, wtedy irlandzcy urzędnicy zaczynają się denerwować. To peszy i stresuje, a przecież ludzie, którzy tam przychodzą, są w trudnej sytuacji, potrzebują pomocy. Słabo znający język mają też kłopoty z załatwieniem czegokolwiek przez telefon - irlandzki akcent jest bardzo trudny do zrozumienia. Nie mówiąc już o takich sytuacjach losowych jak wypadek - trzeba wezwać pogotowie, opisać objawy, podać adres.

Polacy wciąż tu pracują na czarno?

- Bardzo często, bo taką pracę najłatwiej znaleźć. I jak ktoś nie ma czasu szukać, kończą mu się pieniądze, decyduje się na to. Inna sprawa, że Polacy często nie znają swoich praw w Irlandii.

Pracodawcy ich wykorzystują?

- To dość powszechne zjawisko. Zaniża się stawki, nie płaci podatków czy ubezpieczeń. Tych, którzy nie znają języka, traktuje się, jakby nie mieli żadnych kwalifikacji. Na szczęście pracownicy coraz częściej walczą o swoje. My im mówimy, jak i do kogo napisać skargę itp. Z drugiej strony czasem lepiej nie przesadzać z tą walką. Często dzwonią do poprzednich pracodawców po referencje. Opinia niewygodnego pracownika może się długo ciągnąć za kimś. Zdarza się też, że najpierw Polacy świadomie godzą się na nieuczciwe warunki pracy, a potem nagle zmieniają zdanie.

Przecież zawsze Polak może pomóc Polakowi...

- Wykorzystywanie Polaków przez Polaków najbardziej mnie szokuje. Młodzi i wykształceni zakładają własne firmy i zatrudniają na czarno biedniejszych i słabiej wykwalifikowanych, zmuszają do pracy prawie za darmo, każą pracować po 12 godzin itd. Albo udają pośredników - sami są zatrudnieni u jakiegoś pracodawcy irlandzkiego i podnajmują sobie na czarno innych Polaków. Oczywiście nigdy im nie płacą i praktycznie są nie do namierzenia.

Taka oszukana osoba ma jakieś szanse?

- Zależy, czy ma znajomych, rodzinę w Dublinie, czy ma za co wrócić, czy udaje jej się znaleźć następną pracę. Najgorzej jest z bezdomnymi. Podobno w Dublinie jest ok. 600 Polaków, którzy nie mają gdzie mieszkać. Okupują opuszczone hale fabryczne, stare budynki itp. Raz dostaliśmy zgłoszenie od irlandzkiej rodziny, która znalazła Polaków śpiących w ich garażu. Dla tych osób to prawdziwy dramat, bo w Polsce nie byli wcale bezdomni. A w Irlandii zdarzyło się, że pracodawca im nic nie zapłacił albo że wszystko wysyłali do Polski, sobie zostawiali minimum i nagle stracili zatrudnienie. Wstydzą się o tym powiedzieć rodzinie, przyjaciołom, poprosić o pomoc.

Jak jest między Polakami i Irlandczykami?

- Raczej się lubimy. Irlandczycy są zadowoleni z polskich pracowników, piszą, że wyznajemy "etos ciężkiej pracy i niewiele narzekań". Polacy czasem narzekają, że Irlandczycy są zbyt powolni, za to często uśmiechają się i są zrelaksowani. Życie płynie tam wolniej, obowiązuje rozkład dnia "nine to five" (od dziewiątej do piątej) i nie zostaje się w pracy ani chwili dłużej. W porównaniu z Polską tu żyje się na większym luzie, m.in. dlatego, że choć ludzie nie zarabiają koksów, to stać ich na wiele. Jeśli chodzi o integrację Polaków, to paradoksalnie przeszkodą może być tu coraz większa ilość polskich imprez, pubów, restauracji, osiedli i sklepów. Gdy taki nowo przybyły do Dublina Polak od razu może się zanurzyć w polskim środowisku, to jak ma się integrować z Irlandczykami?

A Pani chciałaby zostać w Irlandii na stałe?

- Mnie się tu bardzo podoba. Wcześniej prowadziłam w Polsce szkołę językową niedaleko Częstochowy. Teraz pomagam ludziom i czuję się potrzebna. Poza tym jest mi tu dobrze - lubię Irlandię i Irlandczyków. Na razie zostaję.

Informatory i poradniki dla Polaków w Irlandii (po polsku):

•  "Polscy imigranci pracujący w Irlandii" (www.nccri.ie )

•  "Codzienne życie w Irlandii. Przewodnik dla nowo przybyłych" (www.emigrantadvice.ie )

•  "Irlandia. Twój przewodnik na dobry początek" (www.fas.ie/services_to_jobseekers/Know_Before_you_go/jezykpolski/home.html )

•  "Przewodnik po świadczeniach socjalnych" (www.welfare.ie/publications/sw4/sw4_polish.pdf )

• "Emigracja zarobkowa Polaków do Irlandii" (informator opracowany przez Związek Biur Porad Obywatelskich, organizację pozarządową, której celem jest zapewnienie obywatelom wiedzy o przysługujących im prawach, aby potrafili rozwiązywać swoje problemy, oraz działania na rzecz pożądanych społecznie zmian).

•  Wydawnictwo Diecezji Tarnowskiej "Biblos" wydało "Modlitewniki-informatory" przeznaczone specjalnie dla osób wyjeżdżających do pracy za granicą. Oprócz dwujęzycznych (polsko-angielskiej, polsko-niemieckiej i polsko- francuskiej) wersji tekstu mszy św. zawierają one również adresy kościołów, w których odprawia się msze po polsku, a także wiele praktycznych adresów dla emigrantów. (PAP)

Zobacz także

Zobacz co o Polakach w Irlandii napisali w prasie autralijskiej.

Pełna wersja raportu "Emigracja zarobkowa Polaków do Irlandii" w pliku PDF znajdziecie tutaj

PYTANIE Czy znasz osobę, która pojechała do pracy do Irlandii i wróciła przed upływem miesiąca?

 tak
 nie
Zobacz także