Biurowy Wielki Brat - jak inwigilują w USA

K
2003-01-12, ostatnia aktualizacja 2003-01-12 00:00

- Jeżeli przyjdzie do mnie klientka, skarżąca firmę za podglądanie jej w toalecie, to z miejsca biorę tę sprawę i skarżymy pracodawcę na 20 mln dolarów. W innych przypadkach to nie ma sensu. Tak naprawdę inwigilacja pracowników nie wykracza przeciw amerykańskiemu prawu - mówi nowojorski adwokat Robert Openchowski.

Ceniący prywatność Amerykanie kładą uszy po sobie, jeśli chodzi o kontrolę w miejscu pracy. W dobie recesji nikt nie chce dawać pracodawcy powodu do zwolnienia, wytaczając np. sprawę o naruszenie prywatności. Pracownicy godzą się nawet na przeszukiwanie biurek i szafek. Po kilku głośnych procesach, w większości rozstrzygniętych na korzyść pracodawców, nikt nie ma wątpliwości, że biuro jest miejscem, w którym należy pracować, e-mail służy do komunikacji z klientami, a internet do wyszukiwania informacji niezbędnych w pracy....

pozostało 83% treści.

Artykuł zamknięty. Wykup kod i wpisz go w pole Kod dostępu.

Usługa Cena Rodzaj płatności
Dostęp do 1 artykułu 2,44 zł Wyślij SMS o treści GA na nr 7216 »
Płatność online »
Dostęp do 3 artykułów 4,88 zł Wyślij SMS o treści GA na nr 7416 »
Płatność online »
Dostęp do 10 artykułów 12,00 zł Płatność »
Zasady udostępniania Archiwum Portalu Gazeta.pl:

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów