Jacek Kuroń bierze się za bezrobocie

redPor
09.12.2001 , aktualizacja: 08.02.2001 00:00
A A A
Kuroń zdementował w czwartek pogłoski, jakoby z powodu chorób zdecydował się zrezygnować z działalności publicznej. - Gdy się ma do czynienia z 15 proc. bezrobotnych, trzeba się zbierać do kupy - tłumaczył. Nie zamierza jednak startować w najbliższych wyborach parlamentarnych. Rozmowa z Jackiem Kuroniem
Rafał Kalukin: - W 1994 r. podpisano "Pakt o przedsiębiorstwie państwowym, z którego wyłoniła się m.in. Komisja Trójstronna. To było Pana dziecko. Teraz Komisja - co dowiodło fiasko rozmów o bezrobociu - raczej utrudnia, niż pomaga rozwiązywać problemy społeczne. Co się stało z naszym dialogiem społecznym?

Jacek Kuroń: Trudność dialogu trwa od początku. Strony - pracodawcy i pracobiorcy - nie rozumieją, że nie ma mowy o pracy, jeżeli nie ma przyjaznego porozumienia stron.

Odniosłem kilka sukcesów w sytuacjach strajkowych, np. w Hucie Warszawa, gdzie bój był wręcz krwawy. Dziennikarze pytali: "Co pan zrobił?" A co ja zrobiłem? Spowodowałem, że każda ze stron zaczęła zastanawiać się nad tym, czego chce.

Gdyby teraz któraś strona poszła na rękę drugiej, nie tracąc, a korzystając, obie po pewnym czasie doszłyby do porozumienia. Prosta zasada: "Nie mogę stracić, ale muszę uwzględnić oczekiwania drugiej strony".

Wiem, że to brzmi dziecinnie. Bo jeżeli to takie proste, to dlaczego tego nie ma? Na to pytanie nie potrafię odpowiedzieć.


Czy negocjując "Pakt o przedsiębiorstwie" oczekiwał Pan, że ten dialog będzie się stopniowo cywilizował?

- Tak. I nadal twierdzę, że wszystko jest do zrobienia. Przypuszczam jednak, że dominuje nad dialogiem polityka. Pracodawcy i pracobiorcy są stronami politycznymi i cały czas kombinują, jak można politycznie całą sprawę rozegrać. Jak będzie się ją rozgrywać politycznie, to się jej nie dogra.

Nad dialogiem czuwa rząd, który ze swojej natury jest ciałem politycznym.

- Zgadza się! O to chodzi. Polityczna strona w tej sferze nie powinna zajmować się polityką, tylko tym, jak mają się strony porozumieć ze sobą.

A gdyby zrezygnować z dialogu na szczeblu centralnym i skupić się na poziomie zakładowym czy branżowym?

- Na pewno tak. Ale powinno się też przyjąć, że Komisja Trójstronna jest ciałem apolitycznym, które nie reprezentuje rządu. Głęboko wierzę, że jeżeli Komisja Trójstronna funkcjonuje na zachodzie Europy, to może i u nas.

Może to kwestia czasu?

- Raczej ludzi, którzy by się w to zaangażowali.

Widzi Pan takich ludzi?

- Widzę. Cały dowcip polega na tym, by oni zostawili politykę. Na pewno ja jestem takim człowiekiem. Mogę to robić, nie zajmując się polityką.

Rozmawiał Rafał Kalukin (08-02-01 22:23)