Dlaczego Polacy pracują wydajniej niż Niemcy?

Rozmawiała Aneta Borowiec
09.03.2005 , aktualizacja: 09.03.2005 00:00
A A A
Media ostatnio obiegła sensacyjna wiadomość - Polacy pracują wydajniej niż Niemcy czy Francuzi. To świetnie, że robimy coś lepiej, ale mimo powszechnej radości mało kto wie, co to naprawdę oznacza. Czy jest się z czego cieszyć, zapytaliśmy profesora Marka Ratajczaka, prorektora Akademii Ekonomicznej w Poznaniu.
Aneta Borowiec: Jak liczy się wydajność pracy?

Marek Ratajczak, prorektor AE w Poznaniu: Wydawałoby się, że to proste pytanie, bo przecież wszyscy posługują się tym pojęciem. Jednak konkretne mierzenie produkcyjności czy też produktywności, a więc i w konsekwencji wydajności pracy, nie jest proste. Co prawda zawsze chodzi o porównanie uzyskanych w danym czasie efektów z poniesionymi nakładami, ale zarówno efekty, jak i nakłady mogą być różnie definiowane i mierzone. Najczęściej w przypadku wydajności pracy porównuje się wartość produkcji wytworzonej np. w ciągu roku z nakładami pracy, a więc np. liczbą zatrudnionych. W skali makroekonomicznej miarą uzyskanych efektów jest najczęściej produkt krajowy brutto.

Czy więc rosnąca wydajność naszej pracy to rzecz dobra czy zła?

Generalnie świadczy o nas jak najlepiej, tym bardziej że według obiegowej opinii wydajność pracy Polaków jest niska. Problem polega jednak na tym, że wydajność pracy i jej wzrost zależą od wielu czynników: zaangażowania pracownika, jego wykształcenia, a także - co ma bardzo istotne znaczenie - tzw. technicznego uzbrojenia pracy, czyli maszyn i urządzeń, którymi się posługujemy. Gdybyśmy nawet najlepszego i najbardziej zaangażowanego pracownika na świecie zaopatrzyli tylko w łopatę i kazali mu kopać rów, to jego wydajność będzie dużo gorsza niż największego lenia w koparce.

A my jako naród pracujemy z łopatą czy w koparce?

Wzrost wydajności pracy, jaki obserwujemy w wielu polskich firmach, to w znacznej mierze efekt zmian w technicznym uzbrojeniu pracy, czyli wprowadzania maszyn i urządzeń, które pozwalają wytworzyć więcej i - często - przy zaangażowaniu mniejszej liczby pracowników. W wielu sektorach gospodarki nasza wydajność pozostawia wiele do życzenia. Są jednak branże, jak np. gastronomia czy hotelarstwo, gdzie osiągamy bardzo dobre wyniki [z najnowszych danych Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) wynika, że Polak zatrudniony w hotelu lub restauracji pracuje o 74 proc. wydajniej niż Niemiec, a handlowiec o 20 proc. - red.]. Bo Polacy potrafią pracować intensywnie.

OECD wyliczyła, że najwięcej czasu w pracy spędzają Koreańczycy (średnio 2390 godzin rocznie), Polacy są na drugim miejscu z wynikiem 1984 godzin. Czyli w naszym przypadku intensywnie znaczy dużo?

Także, ale pracujemy dużo, bo jako społeczeństwo jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Przecież wolne weekendy i długie urlopy to wynalazek ostatnich lat. Poza tym boimy się stracić pracę, więc zgadzamy się pracować więcej niż ustawowe 40 godzin tygodniowo. W przypadku Polaków pracujących za granicą wpływ na intensywność pracy, a w efekcie i ich wydajność, ma też kwestia wynagrodzeń. Nawet niska jak na warunki niemieckie czy brytyjskie stawka wynagrodzenia to przyzwoite w Polsce pieniądze, a więc nasi rodacy nierzadko przykładają się do pracy bardziej niż miejscowi. A ponieważ polski pracownik wykonuje tę samą lub większą pracę za dużo mniejsze pieniądze, to także jest wydajniejszy.

Ale przecież nie można porównywać wydajności pracy Polaka na saksach w Niemczech z wydajnością pracy Niemca. Na wyjeździe wszyscy pracują lepiej.

Oczywiście. Dlatego szukając odpowiedzi na pytanie, czy i ile brakuje nam do wydajności innych społeczeństw, należałoby np. porównywać polskie i zagraniczne filie tych samych firm działających w skali międzynarodowej. Tu jest nieźle. Jednak w skali makroekonomicznej miarą jest wielkość produktu krajowego brutto w przeliczeniu na jednego zatrudnionego. To informacja, która w dużej mierze świadczy o bogactwie kraju, niestety, na tym polu mamy jeszcze wiele do zrobienia.

Czyli wydajniejszy znaczy dla nas biedniejszy?

Na razie jeszcze tak, ale wzrost wydajności pracy to wielki krok w kierunku wysoko rozwiniętych krajów.