Polskie wyszukiwarki walczą z Google

Zbigniew Domaszewicz
03.10.2005 , aktualizacja: 03.10.2005 00:00
A A A
Nasze firmy nie poddają się dominacji Google na rynku przeszukiwania internetu. Wciąż widzą sens inwestowania w rozwój własnych wyszukiwarek. Wierzą, że zdołają konkurować ze światowym gigantem, specjalizując się w przeszukiwaniu polskich obszarów sieci.
Niemal równocześnie z zapowiedzią otwarcia przez Google warszawskiego biura sprzedaży reklam, z polskich firm internetowych - dwóch najpopularniejszych portali Wirtualna Polska (WP) i Onet.pl oraz spółki wyszukiwawczej Netsprint.pl - napłynęły informacje o dużych modernizacjach ich własnych wyszukiwarek internetowych. Zbieżność w czasie pewnie przypadkowa, bo prace nad nowym algorytmem wyszukiwarki firmowanej przez Netsprint i WP trwały (jak podały firmy) od dziewięciu miesięcy. Widać jednak, że polska branża internetowa nie zamierza iść w ślady portalu Interia.pl, który najwyraźniej uznał, że nie ma co kopać się z koniem - w styczniu porzucił własną wyszukiwarkę i umieścił na swojej witrynie Google.

Jak znaleźć wartościowe strony?

Udoskonalony serwis wyszukiwawczy Onetu (portal należy do grupy ITI) stworzony we współpracy z czeską firmą internetową Centrum.cz, wystartował w poniedziałek. Jak zapowiadali w piątek przedstawiciele portalu, nowa wyszukiwarka będzie lepiej dopasowywać wyniki wyszukiwania do intencji pytającego. W pierwszej kolejności pokaże strony internetowe o treści jak najbardziej zgodnej z pytaniem. Ma przy tym uwzględniać m.in. ocenę strony w liczącym 200 tys. witryn autorskim katalogu portalu przygotowywanym "ręcznie" przez jego pracowników oraz popularność poszczególnych witryn w polskim internecie. Popularność wyznaczana jest przez uznawane za rynkowy standard badanie Megapanel firmy Gemius, która non stop zbiera od kilkudziesięciu tysięcy polskich internautów dane o ich ruchu w sieci. Onet postawił też na "humanizację" wyszukiwarki. - Lepsze wyniki uzyskamy w niej, zadając pytania normalnymi polskimi zdaniami, niż wpisując oderwane hasła - obiecywał Marek Jerzy Minakowski, dyrektor serwisów wyszukiwawczych Onetu. Przyznaje on, że po krachu internetowym w 2001 r. serwisy wyszukiwacze Onetu "weszły w stan hibernacji" i straciły impet w rozwoju. - Ale złe czasy minęły, teraz stać nas na inwestycje - mówi.

Parę dni wcześniej swój algorytm zmienił warszawski Netsprint.pl - wyszukiwarka działająca zarówno samodzielnie, jak i wykorzystywana przez liczne serwisy internetowe, w tym przede wszystkim portal WP, którego specjaliści uczestniczyli w pracach. Firma, szacując użyteczność witryn, mocno postawiła na dane z Megapanelu. - Nasz nowy mechanizm pozwala ocenić obiektywną wartość serwisów internetowych, walczy z nieuczciwym pozycjonowaniem stron [czyli manipulacjami autorów witryn mającymi wypromować je na czoło listy wyników - red.] i w efekcie przedstawia użytkownikom wartościowe i najbardziej aktualne treści - zapewniają przedstawiciele Netsprintu. Dodatkowo firma rozszerzyła ofertę, dodając (na razie w wersji testowej) wyszukiwarkę wiadomości o najnowszych wydarzeniach z wielu dziedzin życia.

Netsprint podał, że jego wyszukiwarka indeksuje obecnie 67 mln witryn, wobec 23 mln poprzednio. Onet mówi nawet o 200 mln (z uwagi na możliwe różnice w sposobie liczenia, Netsprint kwestionuje porównywalność tych danych).



Co to jest "bąk"

Liczby te mogą robić wrażenie. Tyle że wyszukiwarka Google jeszcze do niedawna indeksowała ponad 8 mld witryn z całego światowego internetu, a parę dni temu ogłosiła, że wkrótce potroi tę liczbę. Hegemonia amerykańskiej firmy rozciąga się także na Polskę. Udział wyszukiwarek w rynku można mierzyć na różne sposoby - m.in. liczbą użytkowników, liczbą odsłon stron wyszukiwarki, liczbą tzw. sesji, czyli poszczególnych wizyt na witrynach wyszukiwarki. Każda z tych metod ma swoje braki, ale i tak w każdym z tych zestawień prymat Google w Polsce jest niekwestionowany. Licząc wg liczby sesji - które to kryterium Radosław Kucko, dyr. ds. badań i analiz Onetu, uznaje za jedno z najbardziej miarodajnych - Google zanotowała w lipcu w Polsce 71,6 mln sesji, wyszukiwarka Onetu - 12,7 mln, wyszukiwarka WP - 10,5 mln, zaś Interia (czyli także Google) - 4,1 mln (to dane z Onetu).

W inny sposób popularność wyszukiwarek mierzy Gemius. Mówiąc w uproszczeniu - sprawdza on z jakich wyszukiwarek trafiają na polskie witryny internauci łączący się z siecią z obszaru Polski. Wyniki publikuje w serwisie Ranking.pl. Wynika z nich, że w przedostatnim tygodniu września 70 proc. polskiego rynku należało do Google, 14 proc. do WP, a 11,5 proc. do Onetu.

Mimo to polskie firmy uważają, że nie stoją na straconej pozycji. Zarówno sojusz Netsprint - WP, jak i Onet mają podobny pomysł na walkę z Amerykanami - skupienie się na polskojęzycznej części internetu. - Celem naszej nowej strategii nazwanej "Najwięcej dobrych stron" jest udostępnienie polskim internautom realnej alternatywy dla Google w przeszukiwaniu polskiej sieci - mówi prezes Netsprinta Artur Banach. Niemal identycznie wypowiada się Marek Minakowski: - Ludzie i tak najczęściej szukają informacji lokalnych. Nasz sposób to bardzo dobre przeszukiwanie polskiej sieci, przeszukiwanie w języku polskim i umożliwienie użytkownikom komfortowego formułowania pytań. Słowo "bąk" może oznaczać zarówno owada, jak i zabawkę dziecięcą. Dobra wyszukiwarka powinna umieć to odróżnić - mówi Minakowski.

Budującym przykładem mogą być Chiny. Tam, mimo starań Google, prym wiedzie krajowa wyszukiwarka Baidu.com.

Rosnący tort do podziału

Skłonność firm internetowych do inwestycji w wyszukiwarki wynika z wiary w duże pieniądze z reklamy, które drzemią w tym rynku i które uczyniły z Google finansową potęgę. Jak podaje amerykańska organizacja IAB, zrzeszająca firmy z branży e-reklamy, w USA w pierwszej połowie tego roku reklamodawcy wydali na promocję przy wyszukiwarkach - głównie tzw. sponsorowane czy płatne linki - ponad 2,3 mld dol. (1,8 mld dol. rok wcześniej). Tam reklama związana z prezentacją wyników przeszukiwania internetu stanowi aż 40 proc. wartości całej reklamy online. Bo jest to usługa doskonała i dostępna cenowo zwłaszcza dla mniejszych, w tym lokalnych firm i usługodawców.

W Polsce rynek reklamy w internecie wart był w ubiegłym roku, wg IAB Polska, 87 mln zł. Ale choć stanowi on najszybciej rosnącą część całego naszego rynku reklamowego, to jest w tyle, zarówno jeśli chodzi o strukturę, jak i popularność tego medium wśród reklamodawców (do sieci trafia ok. 2 proc. budżetów reklamowych, procentowo kilkakrotnie mniej niż na Zachodzie). Link sponsorowany u nas jest mniej popularną formą niż w USA - jego udział w rynku szacowany jest na kilka, kilkanaście procent. Ale udział ten rośnie i zapewne będzie rósł dalej. Tak wskazuje doświadczenie krajów bardziej dojrzałych w rozwoju internetu. Planowane otwarcie w Polsce biura przez Google świadczy, że wierzy w to także największy gracz w branży (na razie polscy reklamodawcy mogą kupować dużą część usług Google przez internet).

- Prognozujemy na ten rok wzrost rynku e-reklamy o 60 proc. i wzrost rynku linków sponsorowanych o co najmniej 100 proc. - mówili na piątkowej konferencji menedżerowie Onetu, który na swym serwisie wyszukiwawczym zarabia, sprzedając tzw. boksy, czyli rodzaj płatnych linków. - Podstawowe pytanie brzmi: czy reklama w wyszukiwarkach przyciągnie do internetu dodatkowy strumień pieniędzy, czy raczej zabierze pieniądze innym formom reklamy, np. bannerom.