Kim jest teksturator, czyli o rynku pracy dla projektantów gier komputerowych

Konrad Godlewski
21.11.2005 , aktualizacja: 20.11.2005 00:00
A A A
W Polsce brakuje programistów, grafików i projektantów gier komputerowych. Na ludzi z talentem i umiejętnościami czeka twórcza i dobrze płatna praca
- O tym, żeby tworzyć własne gry, marzyłem już w liceum - mówi Michał Sokolski z Warszawy. Jeszcze jako student w 2000 r. założył z kolegami firmę. Dziś jest współwłaścicielem studia City Interactive, które zatrudnia 30 osób, z roku na rok notuje dwukrotny wzrost obrotów, a gry sprzedaje na całym świecie. Michał nie żałuje przerwanych studiów. - W pracy ciągle uczę się nowych rzeczy. Ostatnio dokształcam się z zarządzania.

W firmie jest producentem (w anglojęzycznej terminologii - "project managerem"). Jest jednym z nielicznych w Polsce fachowców, którzy potrafią od początku do końca poprowadzić prace nad tworzeniem gry komputerowej. Bo dziś żeby powstała gra, trzeba minimum kilkunastu specjalistów. Dawno minęły czasy, gdy grę tworzyła jedna osoba.

Producentów gier i w Polsce, i na świecie brakuje. Dlatego Michał mówi: - To zawód z przyszłością.

Marsz na Wschód

- Co rusz mam oferty pracy z Ameryki - mówi Adrian Chmielarz, szef studia People Can Fly. On również zaczynał w liceum, tworząc na początku lat 90. jedną z pierwszych polskich gier - "Tajemnicę statuetki". Za swój największy sukces uważa "Painkillera". Gra w stylu "Dooma" i "Quake'a" odniosła sukces na świecie, a założone w 2002 r. studio People Can Fly rozrosło się z 11 do ponad 400 osób. Dziś pracuje nad zamówieniami zza Oceanu.

- Branża przeżywa gwałtowny wzrost, na całym świecie rozpaczliwie brakuje osób z doświadczeniem. Po targach gier takich jak największe w Europie Games Convention w Lipsku krążą łowcy głów. Przejęcia całych zespołów i podkupywanie pracowników to codzienność - mówi Chmielarz.

Jeden z największych w Europie Środkowej dystrybutorów gier warszawski CD Projekt również zajął się produkcją. W 2003 r. otwarto Red Studio, w którym już ponad 40 osób intensywnie pracuje nad "Wiedźminem", grą fabularną (RPG) według książek Andrzeja Sapkowskiego. Na stronie internetowej projektu od miesięcy wisi oferta pracy. Poszukiwani są m.in. programista sztucznej inteligencji, animator postaci, a także level artist i community manager. - Brakuje ludzi z doświadczeniem. Na dziesięciu chętnych nadaje się jedna osoba - mówi Michał Kiciński, producent "Wiedźmina".

Jak się wkręcić w branżę?

Adrian Chmielarz dzieli zawody związane z grami (specjaliści mówią "growe") na cztery kategorie: •  programistów, •  grafików, •  projektantów i •  producentów.

Najłatwiej zostać programistą, bo tego zawodu można się nauczyć w wielu szkołach. W czasie studiów można stworzyć prostą grę albo program, a potem dołączyć do profesjonalnego zespołu - tłumaczy szef People Can Fly.

Graficy i animatorzy to samoucy, chociaż w USA czy w Japonii tego zawodu uczą już specjalne szkoły. W Polsce szlak próbuje przetrzeć m.in. Polsko-Japońska Szkoła Technik Komputerowych w Warszawie. Chmielarz, Kiciński i Sokolski zgadzają się, że w Polsce najbardziej brakuje animatorów, którzy potrafią ożywiać trójwymiarowe postaci. Osoby, które marzą o takiej karierze, mogą zacząć od studiowania grafiki komputerowej lub plastyki. Dużo muszą jednak pracować same.

Projektanci gier i producenci są najbardziej poszukiwani, bo te zawody wymagają nie tylko talentu i doświadczenia, ale również doskonałej orientacji w trendach. Kandydaci muszą więc sporo grać, zarówno w gry dobre, jak i słabe, a przede wszystkim - umieć je odróżniać.

Zdaniem Adriana Chmielarza idealnym sposobem nauki jest funkcja stażysty albo asystenta u starego wyjadacza. Pomóc też może pisanie recenzji do komputerowych pism i studia z zarządzania.

Dobry projektant nie ogranicza się do gier. Interesuje się filmem i literaturą - niewyczerpanym źródłem pomysłów. Sposobem na start może być projektowanie gier planszowych, karcianych albo fabularnych (RPG). Na Zachodzie wielu ludzi zaczyna przygodę od testowania gier (to standardowa praktyka przed wypuszczeniem produktu na rynek). Żeby zostać testerem, trzeba znać najnowsze tytuły z gatunku, do którego należy nowa gra, a także mieć dobry komputer, odpowiedni do grania.

Rozrywka XXI wieku, czyli kobiety do gry

Najniższe pensje wynoszą w branży 2-3 tys. zł, najwyższe nie przekraczają 10 tys. Zdaniem Michała Kicińskiego za kilka lat zarobki osób na najbardziej odpowiedzialnych stanowiskach mogę wzrosnąć wysoko ponad tę kwotę. Największy dochód przypada oczywiście właścicielowi studia, choć jest on obarczony ryzykiem - z grami jest jak z filmami - jedne zarabiają miliony, inne robią klapę. Tyle że kinowe przeboje powstają głównie w Hollywood, a dobre gry niemal wszędzie. "Painkiller" People Can Fly, "Chrome" Techlandu, "Earth 2150" Reality Pump oraz "Terrorist Takedown" City Interactive sprzedawane są na całym świecie. Wpływy z zagranicy stanowią lwią część dochodów twórców gier w naszym kraju, dlatego występują oni pod angielskimi nazwami.

Zdaniem analityków gry będą coraz bardziej masową i dochodową gałęzią rozrywki. Sukces gier "Sims" i "Sims 2" przekonuje np., że warto inwestować w gry, które spodobają się kobietom. Na najbardziej dojrzałym rynku gier na świecie - w Korei Południowej - to one stanowią 60 proc. graczy!

Na ostatnich targach gier E3 w Los Angeles przewodniczący amerykańskiego stowarzyszenia producentów gier (ESA) Douglas Lowenstein mówił: - Potrzebujemy przemiany, dzięki której kobiety i dziewczęta zrozumieją, że gry nie są hobby zdominowanym przez testosteron.

A któż może wiedzieć lepiej, czego pragną kobiety, niż one same?