Polacy w Grecji: problemy księdza Jerzego - coraz mniej wiernych, coraz więcej pijaków

marc
2006-06-20, ostatnia aktualizacja 2006-06-20 21:57

Ks. Jerzy Mordarski jest jezuitą z Nowego Sącza. Do Grecji przyjechał trzy lata temu. - Ale nadal język znam bardzo słabo - przyznaje. - Mamy tu dużo obowiązków.

Ksiądz Jerzy jest jednym z trzech polskich kapłanów w parafii Chrystusa Zbawiciela w Atenach przy ul. Michail Voda. W tym kościele niemal codziennie są odprawiane msze w języku polskim.

Liczba wiernych jednak spada. - W latach 80. i 90. Polonia w Atenach liczyła ok. 110 tys. osób. Ale dla większości Grecja była tylko przystankiem w drodze do USA i Kanady. Dziś mieszka tu 30-40 tys. Polaków - mówi ksiądz Mordarski.

Na niedzielne msze przychodzi zaledwie 3 tys. wiernych, w święta Bożego Narodzenia i Wielkanoc dwa razy tyle. W ub.r. do Pierwszej Komunii Świętej przystąpiło 220 dzieci. W tym roku tylko 130 dzieci, bo zmienił się system kształcenia.

Przy parafii działa też bank krwi i dwa-trzy razy w roku przyjeżdża ambulans, żeby pobierać krew. Oddaje ją 50-60 osób.

Polacy sprawiają wiele kłopotów kapłanom. - Polacy mają tu opinię pijaków i rzeczywiście najwięcej pogrzebów to właśnie alkoholików, którzy zapili się na śmierć. To, niestety, młodzi ludzie, których często widać śpiących pod gołym niebem w parku - ubolewa ksiądz Jerzy.

Przy parafii działają nawet dwie grupy AA. - Trudno mi wyjaśnić, co jest przyczyną. Pewnie rozłąka z rodziną, niepowodzenia w pracy. A z drugiej strony jest tu tani alkohol i piwo często kosztuje mniej od wody mineralnej - zastanawia się jezuita.

  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos