Netzel zostaje w PZU

zas
26.06.2006 , aktualizacja: 26.06.2006 00:00
A A A
Nie ma powodów do odwołania prezesa największego polskiego ubezpieczyciela - rozstrzygnął minister skarbu
Decyzja Wojciecha Jasińskiego oznacza koniec spekulacji na temat nowego szefa PZU. Jaromir Netzel zastąpił Cezarego Stypułkowskiego dwa tygodnie temu. Już następnego dnia po nominacji media ujawniły, że Netzel jako adwokat reprezentował firmę Drob-kartel, której szefowie są oskarżani o pranie brudnych pieniędzy. Sam szef PZU twierdzi, że nie robił nic sprzecznego z prawem. Nie został też przesłuchany przez prokuraturę, bo - jak wyjaśnił prokurator krajowy Janusz Kaczmarek - najpierw śledczy muszą ściągnąć informację z raju podatkowego na wyspie Jersey, gdzie trafiały wyprane pieniądze.

Wątpliwości wokół osoby Netzela mają tylko charakter prasowy - tłumaczył w poniedziałek Jasiński dziennikarzom. - Pan prezes nie ma żadnych zarzutów, nie ma więc powodu, żeby go zmieniać.

Jasińskiego poparł premier Kazimierz Marcinkiewicz: - To stanowisko nie może być inne do czasu pojawienia się realnych wątpliwości potwierdzonych przez fakty, a nie tylko przez media - wyjaśniał.

Premier opowiadał też o zespole profesorów, który ma opiniować kandydatów na prezesów najważniejszych państwowych spółek. W poniedziałek Kazimierz Marcinkiewicz spotkał się z jego członkami - m.in. z prof. Marianem Wiśniewskim z Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego, prof. Zbigniewem Dworzeckim, b. prorektorem warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej, prof. Krzysztofem Opolskim z UW. W skład zespołu weszli także szef doradców ekonomicznych premiera Marek Zuber oraz ustępujący prezes GPW Wiesław Rozłucki oraz świeżo mianowany prezes spółki energetycznej BOT Paweł Skowroński. Ten ostatni to wykładowca Politechniki Warszawskiej, wcześniej od 2003 r. był szefem Stołecznego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej.

- Zespół jest niezależny, nie ma w nim osób w jakikolwiek sposób związanych z administracją czy polityką. Będzie opiniował merytoryczne przygotowanie kandydatów, ich kompetencje i kwalifikacje - powiedział premier. Decyzje w sprawie ich powołania pozostaną jednak w rękach ministra skarbu i rad nadzorczych spółek.