- W belgijskim parlamencie trwają decydujące rozmowy na temat rynku pracy. Duże zmiany mogą nastąpić, jeżeli zostanie przyjęte postanowienie o zniesieniu kart pracy dla obywateli Rumunii oraz Bułgarii - mówi Jowita Sokołowska z biura konsultingowego ADMB International w Brugge. Nie ulega za to wątpliwości, że nadchodzące miesiące upłyną pod znakiem zaciskania pasa. Niedawno wynegocjowany
budżet na 2012 r. zakłada bowiem oszczędności w wysokości 11,3 miliarda euro, określane jako "największe od II wojny światowej".
Jeśli zamierzenia zostaną zrealizowane, to
deficyt budżetowy w przyszłym roku spadnie do poziomu 2,8 proc.
PKB. - Wzrost podatków w budownictwie z 6 na 21 proc. oraz zniesienie różnego rodzaju premii ekologicznych i dotacji (np. na kolektory słoneczne, izolacje) zmniejszy popyt na personel w tym sektorze. Już teraz spotykamy się z anulowaniem zamówień na niektóre stanowiska - mówi Jowita Sokołowska.
Niepewne czasy nadchodzą także dla pań zarabiających w charakterze pomocy domowych, ponieważ wzrastają koszty czeków usługowych. Jednak belgijski rynek pracy nie posiada odpowiedniego zaplecza, aby pozwolić sobie na radykalne ograniczenie napływu siły roboczej. Tamtejsze społeczeństwo szybko się starzeje, więc część firm będzie skazana na wsparcie z zewnątrz.
- Moim zdaniem w 2012 r. warunki zatrudnienia nie zmienią się drastycznie w kwestii wynagrodzeń, ale niestety czas trwania kontraktów może być bardziej niepewny. Spodziewamy się ofert podobnych do tych z ostatnich tygodni, a więc dla spawaczy, stolarzy, mechaników aut ciężarowych, operatorów wózka wysokiego składowania oraz
szwaczek - mówi Hanna Grochowska z agencji pośrednictwa pracy Link2Europe.
W najbliższych latach powinien nastąpić znaczny przyrost miejsc pracy dla pielęgniarek, które już mogą przebierać w propozycjach zatrudnienia. Będą też oferty w sadownictwie, przetwórstwie warzyw i owoców, gastronomii, hotelarstwie oraz dla personelu sprzątającego. Nie zabraknie również ogłoszeń adresowanych do
programistów, księgowych czy inżynierów.
- To stosunkowo niewielki kraj, ale rynek pracy pozostaje zróżnicowany. Najwięcej możliwości jest we Flandrii, w dalszej kolejności w regionie Brukseli, a następnie w Walonii - uważa Hanna Grochowska. Przypomina, że pracodawcy liczą na wiarygodnych, odpowiedzialnych kandydatów, chcących integrować się w nowym środowisku i potrafiących radzić sobie z trudnościami związanymi z wykonywaniem obowiązków na obczyźnie.
