CV: pokaż mi swoje zdjęcie, a dam ci pracę

Katarzyna Pawłowska-Salińska
14.03.2012 , aktualizacja: 09.11.2015 11:01
A A A
Napisanie dobrego CV to sztuka

Napisanie dobrego CV to sztuka (FILIP KLIMASZEWSKI)

Zdjęcie w CV to norma. Kandydaci załączają je niezależnie od wymogów pracodawcy i od stanowiska, o jakie się starają. Czy naprawdę warto to robić?
- Tak, ale pod warunkiem, że kandydat jest atrakcyjny i jest mężczyzną. Tak wynika z moich badań - twierdzi Natalia Ruszkowska, psycholog z SWPS, która sprawdziła, jaki wpływ ma zdjęcie kandydata na jego ocenę przez rekruterów.

Wnioski z badania są niewesołe: wygląd kandydata potrafi przesądzić o tym, czy zostanie oceniony jako inteligentny, kompetentny i czy przyjmą go do pracy. - Rekruterzy, tak jak wszyscy ludzie, ulegają prostym zniekształceniom poznawczym - mówi badaczka. - Czyli postrzegają kandydata przez pryzmat jego płci, atrakcyjności fizycznej, stanowiska, o jakie się stara.

Przykład? Najwyższe rekomendacje od rekruterów otrzymują atrakcyjni mężczyźni, i to niezależnie od typu pracy, do jakiej aplikują.

- Szukając pracy, lepiej być mężczyzną - mówi Ruszkowska. - Oni mają największe szanse u rekruterów. Sama byłam kiedyś świadkiem takiej sytuacji. O stanowisko menedżerskie starali się kobieta i mężczyzna. Ona miała zdecydowanie lepsze kwalifikacje, ale rekrutujący stwierdzili, że nie chcą kobiety szefa. Dlatego przyjęli oboje. Mężczyzna został szefem, a kobieta - jego podwładną.

Dlaczego tak jest? - Rekruterzy przychylniej oceniają mężczyzn, bo sądzą, że są oni ewolucyjnie zaprogramowani do zapewniania bytu - tłumaczy Ruszkowska. - Dlatego chętniej kierują mężczyzn do pracy, gdzie oczekuje się przedsiębiorczości i umiejętności zarządzania.

Zdjęcie w CV ma mniejsze znaczenie, jeśli kobieta stara się o pracę tradycyjnie uważaną za bardziej męską, np. inżyniera. Jednak gdy chciałaby zostać sekretarką, lepiej byłoby, gdyby była ładna.

- Nawet profesjonalista nie jest w stanie się oprzeć takim ocenom - mówi Ruszkowska. - Ci bardziej świadomi rekruterzy np. zaginają kartki z danymi i starają się oceniać osobę tylko według kwalifikacji. Ale ilu jest tego świadomych? Niedawno byłam na szkoleniu dla osób zajmujących się rekrutacją, w czasie którego prowadzący twierdził, że należy wymagać od kandydatów daty urodzenia. A przecież to niezgodne z przepisami antydyskryminacyjnymi! - dodaje.

A czy nie jest podobnie z wymogiem dołączenia zdjęcia? Zgodnie z kodeksem pracy: "pracownicy powinni być równo traktowani w zakresie nawiązania i rozwiązania stosunku pracy, warunków zatrudnienia, awansowania oraz dostępu do szkolenia w celu podnoszenia kwalifikacji zawodowych, w szczególności bez względu na płeć, wiek, niepełnosprawność, rasę, religię, narodowość, przekonania polityczne, przynależność związkową, pochodzenie etniczne, wyznanie, orientację seksualną, a także bez względu na zatrudnienie na czas określony lub nieokreślony albo w pełnym lub w niepełnym wymiarze czasu pracy". Co ma do tego zdjęcie? Gdy znajdzie się w CV, kandydat jest z góry narażony na uprzedzenia ze względu na płeć, wiek, rasę oraz wygląd. Jak wynika z badań Natalii Ruszkowskiej, takie sytuacje to codzienność.

Poza tym istnieje ścisły zestaw danych, jakich pracodawca ma prawo żądać od kandydata. - Nie ma wśród nich daty urodzenia, stanu cywilnego ani zdjęcia - mówi Agata Olkowska, konsultantka z Antal International, międzynarodowej firmy rekrutacyjnej. Wymaganie informacji wybiegających poza te zamknięte ramy jest niezgodne z prawem.

Niektóre państwa mają bardziej restrykcyjne przepisy niż Polska. Na przykład w Wielkiej Brytanii w podaniu o pracę składa się "resume", w którym mogą się znaleźć jedynie: doświadczenie zawodowe, wykształcenie, dane kontaktowe i zainteresowania. W większym stopniu niż CV zapewnia to politykę równych szans i utrudnia dyskryminację ze względu na wiek, rasę czy wygląd.

Podobnie działają również w Polsce profesjonalne agencje rekrutacyjne. - Dostajemy od kandydatów CV z rozmaitymi informacjami i fotografiami - mówi Agata Olkowska. - Ale pracodawcom przekazujemy tylko profile kandydatów zawierające ich doświadczenie i kompetencje. Nie ma tam wieku, płci, adresu, nawet aktualnego miejsca pracy. I oczywiście zdjęcia.

Co w takim razie robić? Załączać w CV fotografię czy nie załączać?

Olkowska nie ukrywa, że zdjęcie ułatwia rekruterowi pracę. - Jestem wzrokowcem i dużo łatwiej zapamiętać mi twarz niż nazwisko - mówi.

Jednocześnie przestrzega, żeby się dobrze zastanowić, gdy chcemy dodać fotografię do CV. - Jeśli już się na to zdecydujemy, zamieśćmy zdjęcie profesjonalne, na którym dobrze wyglądamy - dodaje. - Nie mogą to być migawki z wakacji czy portrety znad stołu wigilijnego. Zdjęcie nie może zniechęcać ani przerażać. Wcale nie tak rzadko dostaję zdjęcia pań sfotografowanych w wyuzdanych pozach i panów, którzy wyglądają jak psychopaci. Trzeba zadbać o to, żeby nasze wizerunek był przyjazny, statyczny i robił dobre wrażenie.

Zła fotografia może nam naprawdę zaszkodzić, np. przesłonić nasze kompetencje. - Mam na biurku CV ze zdjęciem pana, który jest świetnym sprzedawcą, ale wygląda, jakby przed chwilą wyszedł z siłowni: czerwony, spocony - mówi Agata Olkowska. - Czy osoba, która wybrała tak nieprofesjonalne zdjęcie, będzie właściwie reprezentować firmę? Pierwsze wrażenie naprawdę się liczy - przestrzega. - Gdy mamy kiepskie zdjęcie, nie wysyłajmy go razem z CV. Ono ma nas dobrze sprzedać, a nie pogrążyć. *Badanie "Wpływ atrakcyjności fizycznej kandydata, płci pracy, hierarchii pracy oraz stylów podejmowania decyzji rekruterów na udzielane rekomendacje w procesie rekrutacji" zrealizowała Natalia Ruszkowska, psycholog z SWPS w Warszawie pod kierunkiem dr Hanny Bednarek. W badaniu wzięło udział 60 osób (30 kobiet i 30 mężczyzn), które zawodowo zajmują się rekrutacją pracowników w przedsiębiorstwach i agencjach doradztwa personalnego.



Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Wydarzenia rynku pracy

Jak szukać pracy