- Niektórzy sądzą, że należy po prostu o tym bezpośrednio zakomunikować przyszłemu pracodawcy, otwarcie opisując mu w aplikacji swoje zalety - mówi dr Marek Suchar,
dyrektor firmy doradztwa personalnego IPK, która przygotowała dla nas szkolenie.
I tak w CV znajdują się punkty "zalety" albo "cechy osobiste", pod którymi możemy przeczytać same superlatywy piszących na własny temat. Czytamy więc, że to osoby: otwarte, ambitne, elastyczne, lojalne, kreatywne, asertywne i temu podobne. - Nie mogę się oprzeć pokusie i nie zacytować paru autentyków z rzeczywistych CV. I tak kandydaci piszą: "łagodność", "dobra aparycja", "chęć poszerzania umiejętności", "gotowość na wszystko", a nawet" "umiejętność rozmowy przez telefon" i "umiejętność wygrywania konkursów firmowych".
Zdaniem dr. Suchara takie chwalenie samego siebie jest mało przekonujące, a przede wszystkim nieskuteczne. Ten punkt CV w najlepszym wypadku najczęściej jest pomijany przez czytającego. A czasem może budzić zniecierpliwienie. Jak więc przekonać przyszłego pracodawcę o tym, że dysponuje się potencjałem rozwojowym? Trzeba zadbać, aby CV zawierało wszystkie konieczne dane umożliwiające wyciągnięcie takiego wniosku, ale bez dostarczania tych wniosków. Pracodawca powinien sam do nich dojść. - Nie tylko nie trzeba go będzie wtedy do nich przekonywać, ale i uzna on je wtedy za własne i w razie potrzeby będzie ich być może nawet bronił przed innymi - twierdzi dr Suchar.
Tymczasem często CV są konstruowane tak, że w efekcie raczej utrudniamy, niż ułatwiamy czytelnikom wyrobienie sobie obiektywnego poglądu na nasz temat. Przyjrzyjmy się tej kwestii na przykładzie życiorysu pana Przemysława.

Dr Suchar: - Ten życiorys wydaje się trochę "łysy" i niekompletny. Mimo umieszczenia w nim informacji o zaletach charakteru i zainteresowaniach jest bardzo ubogi, jeśli chodzi o kwestie zawodowe.
Mało jest też informacji na temat tego, gdzie pracował, co to były za firmy, czym się zajmował i jak właściwie przebiegała jego ośmioletnia kariera. Dowiadujemy się, że jest kierownikiem sprzedaży w jakiejś firmie, ale zdradził za mało informacji, na podstawie których można ocenić jego potencjał, szanse na rozwój, istotne zalety. Jak w takim razie powinien wyglądać życiorys pana Przemysława?

W tej wersji zrezygnowano z:
zamieszczania zbytniej i przesadnej samooceny, opisu zainteresowań, który jest banalny i nie wnosi żadnej istotnej informacji do opisu potencjału pana Przemysława. W zamian za to życiorys został wzbogacony o:
informację o firmach, w których pan Przemysław był zatrudniony, informację o jego rozwoju zawodowym - poprzez wyszczególnienie stanowisk pełnionych przez niego w firmach. - Pracodawcy z reguły sugerują się tym aspektem kariery i interpretują go na korzyść kandydatów - przekonuje dr Suchar. Jeśli pracownik przesuwany jest na inne stanowiska w obrębie tej samej firmy, z dużym prawdopodobieństwem oznacza to jej awans poziomy lub pionowy. A to oznacza, że pozytywnie oceniano jego pracę, jak i możliwości zawodowe. Awanse są też dowodem nastawienia danej osoby na rozwój osobisty, posiadania przez nią rozmaitych talentów i uzdolnień, komunikatywności, zdolności adaptacyjnych oraz umiejętności wywierania na otoczeniu korzystnego wrażenia.
Jeśli to powtarza się w życiu zawodowym danej osoby (a tak było w przypadku pana Przemysława), może to oznaczać, że ma duży potencjał zawodowy, który dostrzegają przełożeni.
Częstość zmiany stanowisk w obrębie firmy nazywamy rotacyjnością. Wysoka rotacyjność, jak wynika z analiz, to podstawa do pozytywnych rokowań na dalszy przebieg kariery. Im częściej kogoś doceniano i awansowano, tym większa jest szansa, że będzie się tak działo w przyszłości. Warto więc w taki sposób opisywać przebieg zatrudnienia, by wszystkie ważne fakty, a zwłaszcza te, które przemawiają na naszą korzyść, znalazły w nim odpowiednie odzwierciedlenie.
Partnerem
szkolenia jest firma IPK zajmująca się doradztwem zawodowym.