Proces szukania pracy to też praca, i to całkiem ciężka. Najważniejszymi i niezbędnymi do jej wykonania narzędziami są dokumenty aplikacyjne -
CV i
list motywacyjny. Ich skuteczność bywa jednak podawana w wątpliwość. - Wysłałem przynajmniej kilkanaście życiorysów i nikt się do mnie nie odezwał - skarży się Michał, dwudziestodwuletni student politologii, starający się o lepiej płatną pracę.
Narzekania w podobnym tonie nie są rzadkością, o czym świadczy chociażby liczba wypowiedzi na forach internetowych. - Kiedyś wysłałam 1800 CV w odp. na ogłoszenia, a i tak nie znalazłam pracy, niektórych nawet nikt nie przeczytał - napisała jedna z użytkowniczek na forum kafeteria.pl. O tym, że pracodawcy ignorują większość dokumentów aplikacyjnych krążą już legendy. Nie zawsze są one jednak prawdziwe. Przecież w interesie firmy leży zatrudnienie najbardziej wartościowego pracownika, a to wiąże się ze staranną selekcją napływających aplikacji.
Dla sceptyków, dostępna jest internetowa usługa CV-raport, dzięki której można sprawdzić ile razy i czy w ogóle przesłane dokumenty aplikacyjne zostały przeczytane przez adresata. - Zdarzają się nawet tacy, którzy wysyłają np. 20 CV i wszystkie są czytane. My się wtedy co prawda nie za bardzo cieszymy, bo taka osoba myśli sobie, że nasza usługa jest bez sensu. No bo skoro wszystko czytają? - tłumaczył na łamach jednego z portali internetowych Bartek z firmy informatycznej i2D, odpowiedzialnej za usługę CV-raport.
Kreatywność pomaga Ci, którzy chcą zmaksymalizować swoje szanse na pracę prześcigają się w pomysłach na to, jak uczynić swoje CV bardziej atrakcyjnym. Obok tych nowatorskich, jak choćby reklamowanie się na billboardach czy nagrywanie video CV, kandydaci starają się też uatrakcyjnić tradycyjny życiorys. W niektórych branżach jest to wręcz standard.
Oryginalne dokumenty aplikacyjne są szczególnie często spotykane w dziedzinach, w których kreatywność jest jedną z najbardziej pożądanych cech np. w branży reklamowej lub w środowisku grafików komputerowych. - Wiadomo, że (...) przez gąszcz cefałek i listów trzeba się przebić (...) i tutaj pomaga "bajeranckie" CV - napisał w jednym z serwisów społecznościowych użytkownik Adam B., grafik freelancer. Maria Gołosz, od niedawna pracująca w branży reklamowej, jest podobnego zdania. - Sądzę, że oryginalne CV na pewno lepiej pokazuje osobowość i pewne cechy charakteru, np. przebojowość i kreatywność. Wierzę też, że zwiększa moje szanse - mówi.
"Podrasowane" dokumenty aplikacyjne z pewnością przyciągają uwagę. Jednak zdaniem specjalistów to nie forma graficzna jest w CV najważniejsza. - Takie dokumenty są zauważalne, do tego sporo mówią o osobach, które je przygotowały. Jednak na ostateczną decyzję wpływ mają tylko i wyłącznie określone kompetencje, których poszukujemy - przyznaje Dorota Bieniek-Kaska,
dyrektor zarządzający w Multi Communications, jednej z największych agencji PR w Polsce.
Prawdomówność popłaca Dlatego rekruterom lepiej zapaść w pamięć umiejętnie zarządzając treścią CV. Oczywiście nie chodzi o to, by mijać się z prawdą, a raczej by ją podkreślić, nawet jeśli wydaje nam się, że jest zbyt drastyczna. Efekty mogą być zaskakujące. - Napisałem w liście motywacyjnym, że
studia, które wybrałem to strata czasu. Mogłem oczywiście używać wyświechtanych sloganów np. o rozwoju osobistym, tylko po co? - opowiada Michał.
Ta mocna deklaracja okazała się dobrym sposobem na zwrócenie uwagi pracodawców. - Zaproszono mnie na kilka rozmów kwalifikacyjnych i na żadnej nie obyło się bez pytania: "Dlaczego pan tak napisał" albo "co pan chciał przez to powiedzieć"? Myślę, że to w pewnym sensie wyróżniło moją kandydaturę spośród innych i, paradoksalnie, sprawiło, że zaczęto traktować mnie poważnie. Efekt? Parę dni temu rozpocząłem pracę - opowiada student. Wniosek jest zatem prosty, tworząc dokumenty aplikacyjne warto być sobą, nawet jeśli oznacza to krytyczne spojrzenie na swoje umiejętności i dotychczasowe doświadczenie zawodowe.