Rozmowa kwalifikacyjna: "specjaliści" ds. rekrutacji

Bartosz Sendrowicz
05.12.2011 , aktualizacja: 20.06.2013 11:36
A A A
Fot. Shutterstock

Fot. Shutterstock

Nie tylko kandydat może być nieprzygotowany do rozmowy kwalifikacyjnej. Szereg błędów popełniają także rekruterzy.
Zadaniem rekrutera jest pozyskanie dla firmy najlepszego kandydata. To właśnie specjaliści HR mają oddzielić ziarna od plew i w tłumie chętnych znaleźć tego najbardziej wartościowego pracownika. Tyle teorii. W praktyce nierzadko zdarza się, że rekruter jest do swoich zadań kompletnie nieprzygotowany - nie tylko nie umie poznać się na talencie kandydata, ale swoim brakiem profesjonalizmu szkodzi wizerunkowi firmy. Potwierdza to Julita, z zawodu marketingowiec. Gdy niedawno zwolniono ją z pracy, natychmiast zaczęła poszukiwanie nowej, niestety z rezerwą, gdyż jej doświadczenia z rekruterami nie są najlepsze. - Miałam wrażenie, że osoby te stawiały się w pozycji władzy absolutnej, którą trzeba prosić o możliwość uczestniczenia w samym procesie rekrutacji. Wiele razy spotkałam się też z arogancją - opowiada.

Szanuj kandydata

Złe doświadczenia ze "specjalistami" ma też Agata, redaktora w jednym ze stołecznych wydawnictw. Przyznaje, że wybierając się na rozmowę kwalifikacyjną nie przypuszczała, że spotka się z dużą ignorancją i brakiem kompetencji ze strony rekrutera. - Menadżer, który miał poprowadzić rozmowę był w ogóle zaskoczony moją obecnością, nie wiedział na jakie stanowisko aplikuję i o czym powinien ze mną rozmawiać. Ostatecznie zapytał tylko ile chce zarabiać - opowiada z żalem.

Przypadki Agaty i Julity nie są odosobnione. Niekompetencje rekruterów obnaża na łamach serwisu ere.net John Sullivan - doświadczony rekruter, doradca największych amerykańskich firm i wykładowca na uniwersytecie w San Francisco. Przygotował on listę 10 największych błędów popełnianych w trakcie procesu rekrutacyjnego. Otwiera ją zarzut ogólny, ale bardzo trafny: nieumiejętne postępowanie z kandydatem. Agata zauważa, że na rozmowę musiała czekać przynajmniej 20 minut, a zanim zaoferowali jej coś do picia, zdążyła już sama kupić wodę w pobliskim automacie. Takie traktowanie kandydata jest szkodliwe dla firmy, bo tworzy, a raczej burzy, określony wizerunek wśród kandydatów. Ostatecznie, jak przekonuje Sullivan, na postrzeganie firmy składa się nie tylko to, co kandydat wyczyta w internecie, ale przede wszystkim to czego doświadczy "na żywo" i to już od momentu przekroczenia progu przedsiębiorstwa.

Na tym jednak nie koniec zarzutów, jakie padają pod kątem rekruterów. Okazuje się bowiem, że nie zawsze potrafią oni wykorzystać referencje kandydatów. Tymczasem, jak zapewnia Sullivan, dobre referencje skracają proces rekrutacji, a tym samym optymalizują pracę działów HR - wystawione przez odpowiednią osobę są gwarancją określonych umiejętności i poziomu wiedzy legitymującego się nimi kandydata, można więc zrezygnować ze wstępnych etapów rekrutacji.

Intuicja może zawieść

Zdaniem Sullivana poważnym błędem jest też stosowanie identycznego modelu rekrutacji w odniesieniu do kandydatów różnych szczebli oraz zwlekanie z informacją zwrotną. Sullivan przestrzega, że kiepski refleks w informowaniu o wynikach postępowania aplikacyjnego skutkuje tym, że czołowi kandydaci po prostu znikają z rynku pracy. - To frustrujące dla pracodawców, bo tracą najlepszych na rzecz konkurencji - pisze. Inny zarzut: rekruterzy popełniają poważne błędy już na poziomie formułowania ogłoszenia. Stosują nudny, formalny opis stanowisk wierząc, że to wystarczy, aby przyciągnąć do firmy najlepszych pracowników. Do tego nie potrafią dotrzeć do osób nie szukających aktywnie pracy, a to aż 75 proc. wszystkich kandydatów. Publikowanie ogłoszeń w mediach albo organizowanie kampanii w serwisach społecznościowych są zupełnie chybione w przypadku pasywnych kandydatów.

Co więcej, rekruterzy zbyt często wierzą swojej intuicji, a ich osąd - pisze Sulivan - rzadko bywa trafny. Stąd, pracy wcale nie zdobywają ci, którzy mają najlepsze umiejętności ale ci, którzy umieją się najlepiej sprzedać w trakcie rozmowy. Sposobem na uniknięcie takiej sytuacji jest właściwe przeprowadzenie samej rozmowy kwalifikacyjnej. Odpowiednie pytania i - przede wszystkim - testy sprawdzające konkretne umiejętności kandydatów zmniejszą ryzyko zatrudnienia wygadanego, ale niekompetentnego pracownika.

Kandydat zyskuje

Z drugiej strony, wybierając się na rozmowę kwalifikacyjną trzeba być solidnie przygotowanym, szczególnie jeśli przyjdzie mieć do czynienia z niekompetentnym rekruterem. Jest to bowiem świetna okazja, aby zwiększyć swoje szanse na pracę.

Zdaniem brytyjskiego dziennika "The Guardian", oprócz rozległego rekonesansu dotyczącego działalności firmy warto zadać sobie dwa pytania. "W czym jestem dobry/a i jak się to przełoży na zysk firmy?" oraz "w których obszarach jestem najsłabszy/a i jak temu przeciwdziałać?". Uczciwe odpowiedzenie sobie na te pytania dadzą kandydatowi odpowiednią wiedzę o nim samym i pomogą zaplanować właściwą strategię rozmowy. Specjaliści z Guardiana proponują, aby w jej trakcie skupić się na swoich sukcesach używając następującego schematu: wyzwanie, działanie, efekt. To pokaże bezpośredni wkład kandydata w rozwój firmy.

Nie można też zapominać o entuzjazmie - bywa zaraźliwy, a z ludźmi dającymi się lubić pracuje się po prostu lepiej. Warto więc pokazać rekruterowi, że jest się sympatycznym, a do tego entuzjastycznie nastawionym do zawodowych obowiązków, aby pozytywnie wpłynąć na możliwość zdobycia nowej pracy.

Absolutnie kluczowe jest też dobre wrażenie. Jak mówi stare porzekadło: "nigdy nie ma drugiej szansy, aby zrobić pierwsze wrażenie", jeśli więc zniechęci się rozmówcę w pierwszych sekundach, może nie udać się tego naprawić. Odpowiedni strój, umiarkowana ilość perfum i stonowane zachowanie znacznie zwiększą szanse kandydata. Jeśli jednak chce się zrobić stuprocentowe dobre pierwsze wrażenie, można je po prostu wyćwiczyć przeprowadzając serię próbnych rozmów kwalifikacyjnych ze znajomymi. To pozwoli wyeliminować błędy w kontakcie z rozmówcą (np. przesadną nonszalancję, zuchwałość i obcesowość).

Naucz się negocjować! Zapoznaj się z ofertą poradników na publio.pl



Jak szukać pracy