Niemal po każdej zakończonej rozmowie kwalifikacyjnej kandydaci słyszą "odezwiemy się". Na ogół jest to jednak ostatnia forma kontaktu, jaką potencjalny kandydat ma z firmą. Tymczasem to sobie samej firma szkodzi najbardziej takim postępowaniem.
W 2007 roku firma Reed Consulting zbadała wpływ doświadczeń rekrutacyjnych zdobytych przez brytyjskich absolwentów na ich decyzje dotyczące szukania zatrudnienia. Okazało się, że jedną czwartą z nich do ponownego ubiegania się o
pracę w konkretnej firmie zniechęcił przebieg całego procesu rekrutacyjnego.
Na liście zarzutów stawianych pracodawcom na pierwszym miejscu znalazł się brak odpowiedzi na zgłoszenie (aż 60 proc. respondentów). Na dalszych miejscach było publikowanie przez pracodawców nieaktualnych ofert
pracy (32 proc.), zbyt długi czas oczekiwania na odpowiedź po rozmowie lub assessment center (23 proc.) oraz podawanie niezgodnych z prawdą informacji na temat wysokości
wynagrodzenia (13 proc.).
Milczenie nie jest złotem Problem lekceważenia kandydatów aktualny jest też w Polsce. Na forach internetowych wielokrotnie można natknąć się na narzekania kandydatów na takie podobne traktowanie ze strony niedoszłych przełożonych. - Jako osoba pracująca z poszukującymi pracy widzę, że nagminne jest informowanie kandydata, że dostanie odpowiedź niezależnie od wyniku rozmowy, a potem telefon milczy jak zaklęty. Myślę, że najważniejsze nie jest jak poinformujemy, ale czy poinformujemy - pisze na jednym z portali społecznościowych rekruter, co pokazuje, że ignorowanie kandydatów jest zauważane także przez branżę rekrutacyjną.
Co więcej, problem ma drugie dno: postawa pracodawcy może bezpośrednio przekładać się nie tylko na opinię o przedsiębiorstwie, ale też na jego zyski. Brytyjska firma doradcza SHL policzyła, że blisko jedna piąta (18 proc.) kandydatów przestała korzystać z produktów lub usług firmy, która nie odpowiedziała na ich aplikację. Prosty rachunek pokazuje, że np. jeśli osoba starająca się o pracę w sieci supermarketów, która jednocześnie jest jej klientem i zostawia w kasie tygodniowo 100 zł, "obrazi się" na tę sieć, przez 50 lat życia pozbawi ją 260 tys. złotych.
- Osoba, która nie spełnia naszych wymagań, za trzy lata może być już doświadczonym specjalistą, z którym chętnie nawiążemy współpracę - mówi Jacek Rybak, specjalista ds. rekrutacji i szkoleń w Accord Finance SA i dodaje, że kandydaci często pamiętają, które firmy odpowiadają na przesłane
CV, a które są tzw. "czarnymi studniami", w których ginie zgłoszenie.
Informacja na każdym etapie Kontakt ze strony firmy z kandydatem ubiegającym się o pracę może świadczyć o tym, z jakim pracodawcą mamy do czynienia. Dbałość o dobre relacje z pracownikami już na etapie przyjmowania ich do pracy może być sygnałem, że pracodawca poważnie traktuje potrzeby i oczekiwania ludzi, z którymi współpracuje. Oto etapy procesu rekrutacyjnego, po których firma, jeśli zależy jej na dobrej opinii, powinna odezwać się do kandydata:
1. Wysłanie aplikacji - Kiedy wysyłasz aplikację powinieneś otrzymać potwierdzenie, że z powodzeniem dotarła do pracodawcy.
Czas odpowiedzi: tuż po przesłaniu aplikacji- odpowiedź wygenerowana automatycznie.
2. Spotkanie / rozmowa/ test / Assessment Centre - Jeśli odbyłeś rozmowę rekrutacyjną, rekruter powinien zadzwonić do Ciebie i poinformować o efekcie spotkania. Dopuszczalną praktyką jest także wysyłanie maila z taką informacją. Powinien on być jednak spersonalizowany i zawierać uzasadnienie wyniku.
Czas odpowiedzi: Do dwóch tygodni od rozmowy.
3. Po zakończeniu rekrutacji - Sygnałem dobrze świadczącym o firmie jest przesłanie przez nią informacji po zakończeniu rekrutacji, bez względu na jej wynik. Jeśli firma posiada bazę kandydatów, może też poinformować, że zapisze w niej Twoje dane i skorzysta z Twojej aplikacji, jeśli będzie organizować nabór na bardziej adekwatne ze względu na Twoje kompetencje stanowisko.