Jak młodym pomóc wejść na
rynek pracy? Czy trzeba pomagać im, czy pracodawcom? Szczególnie, że dziś na jedno miejsce pracy przypada nawet 27 osób poszukujących zajęcia. A w ciągu najbliższych czterech lat na rynek pracy wejdą 2 mln absolwentów szkół wyższych.
Eksperci (ekonomiści, członkowie organizacji pracodawców, związkowcy) mówili, że m.in. trzeba:
- odmrozić środki z Funduszu Pracy i wprowadzić indywidualne konta dla pracujących, na wzór emerytalnych. To pozwoliłoby opłacać zasiłki i wsparcie w przypadku
bezrobocia;
- obniżyć koszty zatrudnienia młodych zaczynających pracę, np. wyłączyć ich z zapowiadanej podwyżki składki rentowej płaconej przez pracodawców;
- skrócić okres wypowiedzenia umowy na czas nieokreślony z trzech miesięcy do jednego. To pozwoli łatwiej zatrudniać, ale i zwalniać;
- uelastycznić prawo pracy, m.in. przepisy o czasie pracy. To pozwoli na wprowadzenie zadaniowego czasu pracy, ruchomych godzin;
- dać ulgi młodym zakładającym firmy;
- zmienić system szkolnictwa na bardziej ogólny i kształcący wszechstronnie;
- doradztwo zawodowe - najlepiej od podstawówki.
Co z tych propozycji wybierają ministrowie rządu? Co można wprowadzić? I kiedy?
Mniejsze składki na Fundusz Pracy Władysław Kosiniak-Kamysz, minister pracy i polityki społecznej Problem zmniejszenia bezrobocia wśród młodych jest jednym z priorytetów tego rządu. Dla mnie ta odpowiedzialność jest jeszcze większa, bo dotyczy mojego pokolenia. Dlatego bardzo mnie cieszą obie akcje "Gazety" poświęcone temu problemowi.
Na pewno potrzeba będzie zachęt dla pracodawców, żeby zechcieli zatrudniać młodych ludzi bez doświadczenia zawodowego. Takim rozwiązaniem może być obniżenie kosztów pracy. Być może właściwe okaże się stosowane w wypadku osób dojrzałych obniżenie składek na Fundusz Pracy.
Bardzo ważna jest współpraca między resortami, zwłaszcza jeśli chodzi o dostosowanie kompetencji młodych ludzi do potrzeb rynku. Myślę zwłaszcza o ministerstwach Nauki i Edukacji, bo zmiany, które podejmie Ministerstwo Pracy, muszą iść w parze ze zmianami w systemie nauczania. Monitoring karier absolwentów pozwoli szybciej reagować na potrzeby rynku.
Młodzi też muszą dostosować się do zmieniających warunków na rynku. Teraz trzeba być otwartym na zmiany, dokształcać się. Żeby taka postawa się upowszechniła, potrzebne są też zmiany w systemie szkoleń - muszą być dostosowane do potrzeb
rynku pracy.
Niech założą firmy Waldemar Pawlak, wicepremier, minister gospodarki Co rząd powinien zrobić w pierwszej kolejności? Przede wszystkim instytucje publiczne powinny umożliwiać absolwentom wyższych uczelni podjęcie pracy, także na stanowiskach, które nie wymagają wyższego wykształcenia. Będziemy zachęcać do tego też prywatne firmy. To rozwiązanie, które pomoże absolwentom pozostającym bez pracy.
Bardzo ważne jest też dostosowanie nauki na poziomie średnim i wyższym do przyszłych potrzeb rynku. Pomocne może okazać się stworzenie platformy współpracy między pracodawcami a instytucjami odpowiedzialnymi za edukację. Dzięki temu na rynek pracy nie będą szli absolwenci z umiejętnościami, których nikt nie potrzebuje.