Bezrobotny sam jak palec

Małgorzata Kolińska-Dąbrowska
2011-12-14, ostatnia aktualizacja 2011-12-14 14:49

Urząd pracy
Urząd pracy
Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta

- Nie ma możliwości, by niespełna 8 tys. doradców mogło indywidualnie pracować z bezrobotnymi.Polskie służby zatrudnienia to dobrej klasy samochód ciężarowy o ładowności 2 ton, ale wrzucamy mu na pakę 5 ton i dziwimy się, że wolno jedzie, że się psuje - mówi wiceszef stołecznego urzędu pracy

Lech Antkowiak dyrektor urzędu pracy w Warszawie
Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Lech Antkowiak dyrektor urzędu pracy w Warszawie
ZOBACZ TAKŻE
Rozmowa z Lechem Antkowiakiem wiceszefem Urzędu Pracy w Warszawie

Małgorzata Kolińska-Dąbrowska: Jaki jest budżet stołecznego urzędu pracy?

Lech Antkowiak: Od 2010 taki sam - 12 mln zł. Mówię o pieniądzach na utrzymanie urzędu, budynków, płace dla 217 pracowników.

A ile pan dostaje na aktywizację bezrobotnych?

- 20,5 mln zł.

To w całej Polsce ile się wydaje? Szczególnie, że minister finansów zablokował miliardy na ten cel. Jedynie na przyszły rok dołożył 200 mln zł.

- W 2010 r. na aktywne formy pracy z bezrobotnymi było 7,5 mld zł dla wszystkich urzędów pracy. W tym roku już tylko 3,4 mld zł. Mniej też będzie na funkcjonowanie pośredniaków.

Minister po prostu chce ograniczyć koszy utrzymania urzędników.

- To nie o to chodzi. Etaty trzeba ciąć tam, gdzie urzędnik pracuje z papierem, ale nie etaty doradców zawodowych, pośredników. Już teraz część starostw będzie zwalniać pracujących bezpośrednio z bezrobotnymi. I to jest problem.

Minister pracy określił standardy obsługi bezrobotnych - zatrudnienia pośredników, doradców i liderów. Ich liczba ma wynikać z liczby bezrobotnych i ofert pracy. Teraz na pewno nie uda się ich spełnić lub szefowie urzędów będą musieli jakoś obejść przepisy.

To ile mamy urzędników w pośredniakach?

- Prawie 19,5 tys., w tym pośredników i doradców - niespełna 8 tys.

Ilu bezrobotnych obsługują?

- Ponad 1,9 mln. W Warszawie - 41 tys. Tu stopa bezrobocia wynosi 3,6 proc. W kraju - średnio 11,8 proc., ale są powiaty, gdzie 25 proc. i więcej.

Warszawa z punktu widzenia stopy bezrobocia jest w komfortowej sytuacji. Ale z punktu widzenia ilości osób obsługiwanych przez urząd pracy jest gorzej niż źle. W stolicy tylko 80 osób zajmuje się aktywizowaniem bezrobotnych.

Jeśli jeszcze weźmiemy pod uwagę, że w Polsce połowa bezrobotnych to osoby długotrwale bez pracy, to niemożliwe, by 8 tys. doradców mogło indywidualnie pracować z bezrobotnym.

Polskie służby zatrudnienia to dobrej klasy samochód ciężarowy o ładowności 2 ton, ale wrzucamy mu na pakę 5 ton i dziwimy się, że wolno jedzie, że się psuje. Aktywizacja zawodowa to wielka fikcja. W Niemczech jest ok. 2,6 mln bezrobotnych. Obsługuje ich 100 tys. osób. Tam państwo czuje się odpowiedzialne za bezrobocie i teraz, w kryzysie, zatrudniło dodatkowo 5 tys. doradców.

Mówi pan: brakuje i będzie brakować doradców. A co z pieniędzmi? Ich wystarczy?

- Narażę się mojemu środowisku: więcej niż 4 mld zł służby zatrudnienia, na takim poziomie jak teraz, nie są w stanie racjonalnie wydać. Uważam, że część z 7 mld zł, jakie mieliśmy w 2010 r., zmarnowano.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    18 głosów

  • Bezrobotny sam jak palec wlekawa 14.12.11, 17:03

    Problem szczególnie istotny w przypadku bezrobotnych +50 oraz w aspekcie planów podwyższenia wieku emerytalnego. Zakres merytoryczny pomocy jest bardzo niedostosowany do potrzeb »

  • Bezrobotny sam jak palec p-a-baranowski 14.12.11, 19:33

    Tu nie chodzi o ilość doradców. Zresztą dyrektor warszawskiego urzędu pominął wiele najistotniejszych kwestii; przypuszczam, że nadal chce być dyrektorem, choć to coraz mniej zaszczytu »