
Krótkie oderwanie od zawodowych obowiązków powinno się traktować jak inwestycję w siebie. Popularne "naładowanie akumulatorów" nie jest pustym frazesem. Pomaga walczyć m.in. ze stresem i syndromem wypalenia. Nawet jeżeli szef kręci nosem, to po prostu musi dać pracownikowi wolne. Prawo do płatnego wypoczynku gwarantuje
kodeks pracy.
Na początek zła wiadomość dla zatrudnionych na podstawie umów cywilnoprawnych, czyli o dzieło lub zlecenia. Płatny
urlop wypoczynkowy przysługuje jedynie osobom pracującym na umowę o pracę. Brak etatu oznacza, że nie ma się prawa do żadnego rodzaju urlopu (wypoczynkowego, bezpłatnego i na żądanie), który daje kodeks pracy.
Natomiast liczba dni wolnych dla etatowców nie jest taka sama i wynosi 26 dni po ponad 10 latach stażu pracy oraz 20 dni, gdy staż pracy jest krótszy. Jak to obliczyć? Do łącznego okresu zatrudnienia dolicza się czas nauki. Uwaga! W grę wchodzą tylko te szkoły, których ukończenie zostało potwierdzone dyplomem lub świadectwem.
Ile można doliczyć? Za ukończone
studia wyższe (magisterskie, licencjackie oraz doktoranckie) należy się dodatkowe 8 lat do stażu pracy. Warto pamiętać, że absolwentom, którzy się nie obronili i mają absolutorium, Ośmioletni staż pracy nie przysługuje. Absolwentowi szkoły zasadniczej lub jej równorzędnej szkoły zawodowej należy się tyle lat stażu pracy, ile poświęcił na naukę, jednak nie więcej niż 3 lata. Absolwenci techników zyskują 5 lat, liceów ogólnokształcących 4 lata, a szkół policealnych 6 lat.
Tryb nauki (dzienny, wieczorowy, zaoczny) oraz to, czy
szkoła była prywatna, czy państwowa, nie mają żadnego znaczenia. Okresy nauki się nie sumują. Jeżeli ktoś jednocześnie uczył się i pracował, powinien wybrać korzystniejszą dla siebie opcję urlopową, ponieważ lata stażu pracy zdobyte w tym samym czasie się nie sumują.
Przykład: Beata ukończyła trzyletnie studia licencjackie w trybie zaocznym, za które dolicza sobie 8 lat do stażu pracy. Po zakończeniu nauki zaczęła pracę zawodową - pracuje już 4. rok. Jej staż pracy wynosi więc 12 lat i przysługuje jej 26 dni urlopu.
Pierwsza praca lub niepełny etat Podjęcie pierwszej pracy oznacza, że długość stażu w najlepszym wypadku wynosi 8 lat i z tego powodu przysługuje 20 dni urlopu. Już od pierwszego przepracowanego miesiąca możesz skorzystać z wolnego w wymiarze 1/12 całego urlopu, co daje nieco ponad półtora dnia.
Przykład: Mariola po obronie pracy magisterskiej od 1 kwietnia zaczęła pierwszą pracę. Już 30 kwietnia przysługiwało jej 1,6 dnia urlopu, które mogła wykorzystać od maja.
W przypadku pierwszej pracy przełożony nie ma obowiązku zaokrąglenia tej liczby do pełnych dwóch dni. Co w takim wypadku? Zgodnie z kodeksem pracy dzień urlopu to inaczej 8 godzin roboczych. Niewykorzystane 0,6 dnia urlopu zamienia się na dwie trzecie dnia pracy (trochę ponad 5 godzin) i możesz je odebrać na takich samych zasadach jak pełny dzień. Takie sytuacje zdarzają się natomiast niezwykle rzadko i zwykle pracodawcy idą na rękę młodym pracownikom.
Co z osobami zatrudnionymi na niepełny etat? Liczba dni urlopu naliczana jest adekwatnie do czasu, jaki spędzają w pracy, a niepełne dni zaokrąglane są w górę.
Przykład: Jacek pracuje na trzy czwarte etatu, a jego staż pracy wynosi ponad 10 lat. Oznacza to, że przysługuje mu trzy czwarte z 26 dni urlopowych rocznie, czyli po zaokrągleniu ma 20 dni wypoczynku.
Zmiana pracy w ciągu roku Każdy pracownik ma przypisaną określoną pulę dni urlopowych w ciągu roku i zmiana firmy nie ma na nią wpływu. U każdego z pracodawców przysługuje wymiar urlopu adekwatny do przepracowanego w danej firmie czasu. Jak to wyliczyć?
Przykład: Łukasz ma ponad 10-letni staż pracy, dzięki czemu przysługuje mu 26 dni urlopu rocznie. Każdy przepracowany miesiąc jest wart 1/12 jego urlopu, czyli 2,2 dnia. Oznacza to, że jeżeli od 1 stycznia do 30 kwietnia pracował w jednej firmie, to długość urlopu, z jakiego rozlicza się z tym pracodawcą, wynosi 9 dni. U drugiego pracodawcy odbierze urlop, który przysługuje mu za miesiące od maja do grudnia, czyli pozostałe 17 dni.
Jeżeli szef w momencie wygasania umowy nie wyśle pracownika na urlop, to za niewykorzystane dni należy się ekwiwalent pieniężny naliczany proporcjonalnie do miesięcznej pensji. To jedyna sytuacja, w której urlop można zamienić na pieniądze.
Mam, to biorę! Pracownik (jeśli chce i szef wyrazi na to zgodę) może wykorzystać cały urlop naraz i zniknąć z pracy nawet na 5 tygodni. W praktyce takie sytuacje zdarzają się jednak rzadko i dni wolne od pracy rozkłada się w ciągu roku. Kodeks pracy co prawda nie narzuca, w jaki sposób powinniśmy wykorzystać urlop, sugeruje natomiast, żeby chociaż jedna z przerw trwała co najmniej 14 dni kalendarzowych.