Kamil Nosel ma 31 lat i prawie jedną trzecią życia przepracował w
radiu jako specjalista od programów rozrywkowych, podczas których robił ludziom żarty. Karierę rozpoczął dość nietypowo, bo od spaceru wrocławskimi ulicami. - Mijałem właśnie siedzibę Radia Aplauz, bez namysłu wszedłem do środka, powiedziałem, że chcę dla nich pracować nawet za darmo. Przyjęli mnie - opowiada Kamil.
Był wtedy na II roku dziennikarstwa. Po kilku miesiącach zaproponowali mu pierwsze wynagrodzenie. Najpierw 250 zł, potem podwoili stawkę. Starczyło na wynajęcie
mieszkania i studenckie piwo.
- Zdobyłem doświadczenie i zacząłem rozglądać się za inną pracą. W tamtym czasie marzyło mi się Radio Eska. CV napisałem na pomarańczowym papierze, jednym z głównych kolorów stacji. Dołączyłem pomarańczową płytę CD, na którą nagrałem swoje audycje - wspomina Nosel. Był pewien, że krzykliwy kolor wyróżni go z tłumu kandydatów, ale telefon milczał.
Jednym z elementów strategii Kamila było osobiste roznoszenie dokumentów. Żadne maile i listy polecone. Do wszystkich drzwi zapukał sam przedstawiając się przy okazji każdej napotkanej osobie. - To zaprocentowało w przypadku stacji Złote Przeboje. Akurat dawałem swoje CV
sekretarce, kiedy do biura wszedł ówczesny dyrektor programowy. Skończyło się na tym, że wręczył mi wizytówkę i kazał odezwać się za tydzień.
Ponieważ Radio Eska wciąż milczało, Kamil postanowił jeszcze bardziej zwrócić na siebie ich uwagę. Kupił dwie antyramy o wymiarach 70 cm na metr i w jedną włożył wielkie, pomarańczowe CV, a w drugą - winylową płytę, do której przykleił pomarańczowe CD. Pod spodem napisał: "W razie problemu zadzwoń pod numer..." . - Całość wyglądała super, jak złota płyta, byłem z siebie zadowolony - opowiada.
Antyramę powiesił w gabinecie dyrektor Eski, a Kamil dostał pracę w Radiu Złote Przeboje. Przez siedem lat prowadził program "Niezły numer", w którym robił słuchaczom żarty na życzenie ich bliskich. Zasłynął nie tylko wyjątkowym poczuciem humoru, ale również głosem, który w zależności od sytuacji, zamieniał z powodzeniem na ...damski.
Kiedy postanowił dostać pracę w Radiu ZET był już doświadczonym dziennikarzem, który miał czym się pochwalić w CV. - Wiedziałem, że na nich potrzebny jest sposób, coś więcej niż odcinanie kuponów od dotychczasowych osiągnięć - przyznaje Nosel.
Kryterium było jedno, mieli o tym mówić wszyscy w stacji. Zaczął od szukania billboardów w pobliżu rozgłośni. Były trzy. Cena najmu - 400 zł za dwa tygodnie plus 100 zł druk. Jednak nie wiadomo, którędy do pracy dojeżdżają pracownicy. Potrzebował czegoś nowego i niedrogiego. Padło na koszulki. - Musiał się na nich znaleźć napis, który byłby ze mną związany, ale nie zdradzał od razu mojej tożsamości. Padło na "Ktoś Nowy w Radiu ZET". "K" i "N" z dużej litery, bo to moje inicjały - mówi.
Koszulki z nadrukiem zamówił przez internet. Kilka godzin sprawdzał na stronie
radia, kto jest kim i komu warto wysłać przesyłkę. Wybrał też dziennikarzy, których znał z anteny. Na opakowaniach od koszulek przykleił adres strony na Facebooku, gdzie opisywał całe wydarzenie. Kolega Kamila paczki dostarczył w środę. Efekt? Trzy osoby polubiły akcję, ale większego odzewu nie było. Na pytanie: "Jaki powinien być Ktoś Nowy w Radiu ZET?", też nie otrzymał odpowiedzi.
W drugim tygodniu wyszedł na ulicę z mikrofonem i spytał o to przechodniów. Zajęło mu to 30 minut, plus dodatkowy kwadrans na montaż. Przygotowany materiał zgrał na dziesięć odtwarzaczy MP3, które z pomysłem podzielił między pracowników radia. - Dziesięć osób dostało odtwarzacz z kablem zasilającym, a dziesięć - kartę pamięci i słuchawki. Do paczki dołączyłem instrukcję obsługi, z której wynikało, że żeby odsłuchać nagranie, trzeba się udać do wyznaczonej osoby, która ma resztę brakującego sprzętu. Na przykład Monika Olejnik musiała odnaleźć Marka Starybrata.
Na kopercie umieścił QR kod, kwadratowy kod kreskowy wygenerowany w internecie, który przenosił zainteresowanych na stronę akcji na Facebooku. Odzew był zerowy.
W trzecim tygodniu napisał maila do Rafała Olejniczaka, redaktora naczelnego Radia ZET, w którym przyznał, że Ktoś Nowy w Radiu ZET to on, Kamil Nosel. Po 30 minutach przyszła odpowiedź, że urzekła ich jego kreatywność i zapraszają na rozmowę.
Olejniczak: - Kamil zelektryzował na parę tygodni całe Radio ZET. Nie pamiętam równie zabawnej, inteligentnej, a przy tym tak precyzyjnie przemyślanej akcji zdobywania pracy.
Na pierwsze spotkanie przyszedł przygotowany. Dotychczasowe osiągnięcia i przebieg kariery przedstawił w formie prezentacji. Podczas nagrywania próbnej audycji wkręcił Annę Muchę, że chce zarejestrować jej
dziecko jeszcze przed narodzinami. Dostał pracę.