Praca w McDonald's: 96 cheeseburgerów na godzinę

Dorota Frontczak
2008-05-15, ostatnia aktualizacja 2006-08-23 11:47

Przez tydzień nasza dziennikarka była pracownicą restauracji McDonald's. Oto, jak smakuje takie zajęcie

Nasza reporterka pracowała w jednej z 208 restauracji McDonald's w Polsce
Fot. Anna Bedyńska / AG
Nasza reporterka pracowała w jednej z 208 restauracji McDonald's w Polsce
- Jesteś zdecydowana? - pyta blondynka w Centrum Pracy McDonald's. - Obsługa sali, praca w kuchni, przy kasie. Osiem złotych za godzinę. Brutto.

- Ale - blondynka uśmiecha się - ja też tak zaczynałam i proszę - po czterech latach jestem tutaj. "Tutaj" to małe klimatyzowane biuro na piętrze najstarszego McDonalda w Polsce, róg Świętokrzyskiej i Marszałkowskiej w Warszawie.

- Jestem - mówię.

- A jadasz w naszych restauracjach? - pyta podchwytliwie.

- Czasem owocowy jogurt, odchudzam się.

- Ja też - blondynka ścisza głos. - Polecam dietę kopenhaską.

Blondynka podaje mi dokumenty i daje znać, że to już. Jak będę miała badania i książeczkę sanepidu, mam iść na rozmowę z osobą do spraw personalnych. Wcześniej muszę przejść szkolenie bhp.

Badania wstępne

W prywatnej przychodni za 198 zł, które McDonald's potem oddaje. Pomiar ciśnienia, osłuchiwanie, EKG, rentgen płuc oraz badanie krwi, moczu i kału na tzw. nosicielstwo. To do książeczki sanepidu. Trzy dni z rzędu muszę przyjść z kolejną "porcją". Trzeciego dnia pani z rejestracji już mnie poznaje i woła na głos: "Pani z kałem proszę bez kolejki".

- Nie było innej roboty? - lekarka przygląda się to mnie, to karcie. - Przecież pani po studiach... I to jedzenie niezdrowe.

Szkolenie bhp

Poniedziałek lub czwartek o 9 rano. - Cześć - zaczyna luzacko facet koło czterdziestki. - Prowadzę szkolenia od początku istnienia firmy w Polsce. Zależy mi na czasie, więc będzie szybko. Dziś jadę jeszcze do Radomia, po południu do Kielc, wieczorem do Krakowa. Szkolenie kończy test, ale zrobimy go razem.

Facet czyta nam pytania. Zgadujemy, ile może dźwigać ciężarna pracownica i czy zawał serca jest wypadkiem przy pracy. Okazuje się, że raz jest, raz nie. A ciężarna może dźwigać do 5 kg i nie może wchodzić na drabinę.

Na koniec zamieniamy się karteczkami z sąsiadem i liczymy dobre odpowiedzi. Potknęłam się raz. "Kogo musi powiadomić kierownik restauracji w razie śmiertelnego wypadku przy pracy. A. rodzinę zmarłego, B. prokuraturę i inspekcję pracy, C. innych pracowników". Zaznaczyłam ABC. Dobrze było "B". Rodziny nie musi.

Już drugą godzinę wypełniam formularze, czytam wielostronicowe materiały o higienie żywności, ekspertyzę bhp, regulamin pracowniczy. Już wiem, że "najczęściej występujące zanieczyszczenia fizyczne to: włosy, sznurek, gwoździe, detergent, drut, szkło". Że przyjmowanie napiwków jest zabronione, a "nowych" nie stawia się "na mopie" (nie szorują podłogi, chyba żeby się nie zniechęcili).

Dowiaduję się, jakie zagrożenia czyhają na pracownika przy każdym z wymyślnych urządzeń: grillu, automatach do napojów zimnych i gorących, na "smażonym", przy parowniku do bułek, tosterze. Za każdym razem to samo: porażenie prądem, poślizgnięcie, poparzenie i kontakt z czynnikiem materialnym (pytałam menedżerkę, co to jest - mówiła, że nie wie). Największe odszkodowania dają za porażenie prądem, nawet kilkaset tysięcy.

Zasady

Czarne spodnie, pasek, T-shirt XL, plakietka "Dorota - uczę się" i jazda na kuchnię. Rundka z kierownikiem.

Zasada nr 1. "Wchodzisz na kuchnię - załóż czapeczkę i fartuch". Wiszą na haku wspólne dla wszystkich. Tylko trochę przepocone. Po godz. 11 zmienia się fartuch z napisem "śniadania" na ten bez napisu.

Zasada nr 2. "Myj ręce. Zawsze". Wchodząc na kuchnię. Co godzinę. Ilekroć umażę się sosem lub fetą. Ilekroć dotknę twarzy lub ubrania (już drugiego dnia wyrabiam sobie nawyk drapania się w twarz ramieniem). Zastanawiam się, czy kuchenny macho "lepkie łapki" umył rękę po tym, jak mnie ścisnął wymownie za ramię. Chyba nie umył też wtedy, gdy powłóczystym gestem wyjął długopis z tylnej kieszeni spodni Basi. Alina często poprawia czapkę i podciąga spodnie. Nie widuję jej przy umywalce.

Zobacz więcej na temat:

  • 198 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    90 głosów

  • 96 cheeseburgerów na godzinę laurana1986 23.08.06, 14:29

    bardzo dokladny i realistyczny artykuł... wiem, sama przez to przeszlam..»

  • 96 cheeseburgerów na godzinę pan.tarej 23.08.06, 16:13

    Opamiętajcie się! Jeszcze kilka takich artykułów i McDonald przestaniezatrudniać ludzi z wyższym wykształceniem, obawiając się prowokacji.»

  • 96 cheeseburgerów na godzinę rzenusia 15.06.07, 20:24

    Artykuł uważam za bardzo dobry, choć nie zgadzam się z wszystkim. Od niedawna pracuje w Mcdonaldzie. Jest ciężko, ale przecież nikt do pracy tam nie zmusza. Wybieramy ją sami. Dlaczego? BO »