Praca >  Wiadomości >  Reportaże

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum GazetaPraca.pl - Reportaże

Bartek idzie do pracy

Stanisław Zasada
2008-05-15, ostatnia aktualizacja 2007-03-30 10:00

Marry Anne miała obsesję, żeby między patyczkami przetykać sznurek. Znaleziono więc dla nie pracę w zakładzie tkackim, gdzie mogła robić to samo. U nas nikomu by to do głowy nie przyszło

Bartek swoją sprawność doskonali na warsztatach terapii zajęciowej. Stamtąd opiekunowie czerpią wiedzę, do jakiej pracy najlepiej przysposobić niepełnosprawnych
Fot. Lukasz Cynalewski / AG
Bartek swoją sprawność doskonali na warsztatach terapii zajęciowej. Stamtąd...
ZOBACZ TAKŻE
- Chciałbym układać pościel w hotelu - mówi Bartek.

- Dlaczego?

- Bo miałbym zawód.

Bartek ma 34 lata. Życzliwy, uśmiechnięty, łatwo nawiązuje kontakt. Trochę nieskładnie mówi, jakby w jednej chwili chciał wszystko o sobie opowiedzieć.

Z wypowiedzi Bartka: - Skończyłem szkołę z internatem. Tam ziemniaki zbierałem, trochę kosiliśmy. Podoba mi się być na rynku. Niektórzy mi dokuczają. Jak się pracuje, jest lepiej. Tylko żebym ciężkich rzeczy nie dźwigał, worków ciężkich.

Poznałem Bartka w poznańskiej siedzibie Centrum Dzwoni. To coś w rodzaju biura pośrednictwa pracy dla osób z upośledzeniem umysłowym. Poznań jest jedną z dziewięciu takich placówek w kraju.

- Osoby z niepełnosprawnością intelektualną potrzebują wiele wsparcia i wyrównywania szans, ale mają te same potrzeby i pragnienia, co ich rówieśnicy - przekonuje Marzena Waliszewska, kierownik poznańskiego Centrum Dzwoni. - A jednym z tych pragnień jest praca - dodaje Waliszewska.

W Centrum Dzwoni mają cel bardzo ambitny: - Nie szukamy pracy dla osób z upośledzeniem lekkim, ale z umiarkowanym i znacznym.

Chiński nie dla mnie

- Każdy z nas jest niepełnosprawny - uważa Waliszewska. - Ja nigdy nie będę tłumaczem chińskiego, bo nie mogę sobie wyobrazić, żebym kiedykolwiek nauczyła się tego języka. Cała rzecz w tym, żeby dopasować swoje umiejętności i predyspozycje do tego, co się chce robić.

Tym właśnie zajmują się w Centrum Dzwoni: starają się dobrać pracę do konkretnej osoby. Rzecz jasna, niepełnosprawni z upośledzeniem umysłowym nie mogą wykonywać każdej czynności. Dlatego przygotowano dla nich specjalną listę zajęć. Pozycji jest sporo: pakowanie towarów w sklepie i układanie na półkach, naklejanie metek, segregowanie i kserowanie dokumentów w biurach, drobny montaż, pomoc w kuchni, sprzątanie, praca w usługach.

Wykonywania tych czynności niepełnosprawnych uczą tzw. trenerzy pracy. Uczą ich tak długo, aż opanują to, co będą potem sami robić.

Waliszewska: - Nasi podopieczni najlepiej radzą sobie z prostymi, powtarzalnymi czynnościami. Często są to rzeczy, których nie chcą wykonywać inni pracownicy, bo uważają je za nużące, więc żeby ich odciążyć, można zlecić taką pracę osobom niepełnosprawnym.

- To znaczy, że ich wykorzystujemy? - udaję oburzenie.

- Ale oni właśnie w ten sposób realizują się - wyprowadza mnie cierpliwie z błędu Waliszewska.

Nieprawda, że nic nie potrafią

Niepełnosprawni uczą się podstawowych umiejętności zawodowych podczas tzw. warsztatów terapii zajęciowej. W całym kraju jest 80 takich placówek. - Ci ludzie naprawdę się tam rozwijają - zapewnia Krystyna Mrugalska, prezes Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym. - Ale niestety, na tym poprzestają.

W stowarzyszeniu zaczęto się zastanawiać, dlaczego ludzie, którzy radzą sobie na warsztatach terapii zajęciowej, nie szukają zatrudnienia na normalnym rynku pracy. - Doszliśmy do wniosku, że muszą mieć dodatkowe wsparcie, bo sami się nie przebiją - tłumaczy Mrugalska.

Rok temu Polskie Stowarzyszenie na rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym zaczęło tworzyć w kraju placówki Centrum Dzwoni. Zatrudnieni w nich doradcy zawodowi, psycholodzy oraz tzw. trenerzy pracy pomagają wybrać osobie z upośledzeniem umysłowym odpowiednie dla niej zajęcie, nauczyć danej czynności, a następnie znaleźć pracę i pomóc się do niej wdrożyć. Projekt wspiera finansowo Unia Europejska w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego.

Waliszewska: - Naszym zadaniem jest też przekonać pracodawców, żeby nie bali się zatrudniać takich osób. Już najwyższy czas porzucić myślenie, że człowiek z upośledzeniem umysłowym niczego nie potrafi.

- Zatrudnienie na otwartym rynku pracy jest dla tych ludzi tak samo ważne, jak nauka i rehabilitacja - dodaje Mrugalska. - To bardzo ważne, żeby osoby z upośledzeniem umysłowym mogły kontaktować się z pełnosprawnymi i przyjaźnić się z nimi. To szansa na ich pełniejszą integrację ze społeczeństwem.

Nadopiekuńczość niedobra

Kiedy Waliszewska została szefową biura Centrum Dzwoni w Poznaniu, zaczęła szukać współpracowników. - Zależało mi, żeby byli to ludzie, którzy mają odpowiednią filozofię w podejściu do niepełnoprawnych - opowiada.

Podczas rozmowy rozpytywała kandydatów o konkretne sytuacje. Mówiła np.: "Wyobraź sobie, że mieszkasz z osobą z upośledzeniem umysłowym. Opowiedz, jak sobie z tym radzisz?".

- Wtedy wychodziło, czy dana osoba nie jest nadopiekuńcza - mówi Waliszewska. - Jeżeli była nadopiekuńcza, odpadała.

Po trzech miesiącach skompletowała zespół. Wśród kilkunastu osób są:

Joanna Krzywicka, psycholog. Półtora roku pracowała z niepełnosprawnymi intelektualnie w Londynie. Marzenie Joanny: - Żeby w Polsce prawo do pracy osób z upośledzeniem umysłowym było tak powszechnie szanowane, jak w Anglii.

Krzysztof Wawron, doradca zawodowy, socjolog z wykształcenia, wcześniej pracował z byłymi więźniami i osobami długotrwale pozostającymi bez zatrudnienia. Krzysztof o sobie: - Zawsze chciałem pracować z niepełnosprawnymi.

Tomasz Pajchrowski, 11 lat był wychowawcą w internacie dla dzieci i młodzieży niewidomej w Owińskach. W Centrum Dzwoni jest trenerem pracy. O swojej nowej roli opowiada: - Tu trzeba być niemal człowiekiem renesansu, żeby umieć rozmawiać z niepełnosprawnym, jego rodziną i pracodawcą.

Waliszewska w stowarzyszeniu dla niepełnosprawnych umysłowo działa od kilkunastu lat. - Jestem mamą niepełnosprawnej córki - mówi. (Martyna urodziła się z ciężkim porażeniem mózgowym, przeżyła 22 lata. Zmarła rok temu, w ładny, czerwcowy dzień. Pani Marzena nie mówi o niej w czasie przeszłym).

Człowiek z dobrą duszą

Rynek Wildecki w Poznaniu, jedno z największych w mieście targowisk. W zimne, zimowe popołudnie wybrałem się tam z Bartkiem. Trudno było nam przejść między straganami.

"Cześć, Bartuś!", "Dawno pana nie widziałam", "Pan już tutaj nie pracuje?" - zaczepiali Bartka co rusz, a to straganiarze, a to robiący na rynku zakupy.

"Dzień dobry pani!", "Cześć!" - pozdrawiał co rusz znajome osoby Bartek.

Pani Renata, jedna ze straganiarek: - Dobra dusza jest. Pomagał towar z samochodu ściągnąć, skrzynki poukładać, a czasem coś spakować.

Pomocnica pani Renaty: - A staruszkom zanosił siatki z zakupami do domu.

Bartek ma też mniej przyjemne wspomnienia z rynku. - Niektórzy mnie popychali albo śmiali się - wyznaje. - Jest taki Mariusz. On uderzył mnie kiedyś w plecy. On już taki jest.

- Jak ktoś nie ma w głowie dobrze poukładane, to się śmiał - odzywa się pani Renata. - Byli tacy, co robili mu nawet brzydkie żarty, ale sami zrobiliśmy z nimi porządek.

Nie daj Boże, ucieknie

- Nauczyć niepełnosprawnego pracy nie jest rzeczą niemożliwą - uważa Tomasz Pajchrowski. - Trzeba tylko poświęcić mu trochę więcej czasu.

Naukę Tomasz zaczyna od siebie. Idzie najpierw sam do zakładu i robi rozpoznanie. Musi się dowiedzieć, co będzie robił jego podopieczny, z kim będzie się kontaktował i zapoznać z topografią firmy. - To bardzo ważne, żeby wiedzieć, gdzie co się znajduje i przekazać to podopiecznemu, żeby on się potem nie stresował - mówi z naciskiem Tomasz.

Kolejny etap to praktyka w zakładzie. Trener i osoba niepełnosprawna razem wykonują czynność, np. kroją warzywa w kuchni. Podopieczny powoli wdraża się do swojego nowego obowiązku i z czasem radzi sobie sam.

- Ile czasu na to potrzeba? - pytam.

- Tak długo, aż podopieczny się nauczy.

Po zatrudnieniu trener wciąż towarzyszy niepełnosprawnemu w pracy. Z czasem przychodzi coraz rzadziej. Ale musi się stawić w zakładzie na każde wezwanie pracodawcy.

Podstawowa zasada w znalezieniu odpowiedniego zatrudnienia dla osoby z upośledzeniem umysłowym brzmi: wykorzystać to, co ten ktoś już umie robić.

Trenerzy pracy podpatrują niepełnosprawnych na warsztatach terapii zajęciowej, rozmawiają z nimi samymi i z ich rodzinami, z terapeutami i znajomymi. Pajchrowski: - Chodzi o to, żeby poznać podopiecznego z każdej możliwej strony.

By poznać Bartka, któregoś dnia Tomasz też poszedł z nim na Rynek Wildecki. - Chciałem zobaczyć, jak radzi sobie wśród ludzi - tłumaczy.

Niepełnosprawni mają prawo wyboru tego, co chcieliby robić. - Ale tutaj trzeba być ostrożnym - zastrzega Tomasz. Mówi, że jeśli ktoś chce pracować w sklepie, to sama chęć i umiejętność układania towaru na półkach nie wystarczą. Trzeba jeszcze mieć dobry kontakt z ludźmi. - Bo co będzie, jak klient do niego podejdzie, a on ucieknie?

Jak się spoci to zdejmie

Z biura Centrum Dzwoni wyszła kobieta z 25-letnią niesprawną umysłowo córką. Joanna Krzywicka rozmawiała z dziewczyną dobrą godzinę. To znaczy próbowała rozmawiać, bo ilekroć zapytała o coś córkę, odpowiadała za nią matka.

- Pytam tę dziewczynę o adres, co lubi robić, gdzie chciałaby pracować, a ona za każdym razem patrzy na mamę i mama za nią odpowiada - Joanna relacjonuje spotkanie. - Bardzo trudno jest odciąć pępowinę.

Czasem bywa jeszcze gorzej. - Przychodzi rodzic osoby niepełnosprawnej i zaczyna opowiadać o swoich problemach. Mamy wtedy dwoje podopiecznych: rodzica i jego niepełnosprawne dziecko - opowiada o swojej pracy psycholog.

Dlatego pracownikom poznańskiego Centrum Dzwoni przyświeca motto: "Tyle samodzielności, ile to możliwe. Tyle wsparcia, ile to konieczne".

- Bo osoby niepełnosprawne, to ludzie, którzy mają sami funkcjonować - tłumaczy Krzysztof Wawron. - Nie można całe życie wszystkiego za nich robić.

Wawron podaje przykład: - Jeżeli jest gorąco, to nie mówimy: słuchaj, ściągnij kurtkę, bo się spocisz. Czekamy, aż się spoci i sam zdejmie.

Marry Anne przy tkaniu

- Takie bezrobocie, a wy chcecie jeszcze niepełnosprawnych zatrudniać? - słyszą czasem pracownicy Centrum Dzwoni. Odpowiadają, że każdy człowiek ma prawo do pracy, niepełnosprawny też.

Waliszewska: - To są zresztą prace niezbyt dobrze płatne, których osoby pełnosprawne nie będą wykonywać, bo nie utrzymają z tego rodziny. Dlatego nie stanowią konkurencji dla pozostałych pracowników.

Krzywicka wciąż jest pod wrażeniem tego, co widziała w Anglii. - Tam nawet osoby bardzo agresywne, które potrafią wykonywać zaledwie pojedyncze czynności, też pracują. I nikt im tego prawa nie odbiera - mówi Joanna.

Opowiada o dziewczynie z głębokim autyzmem o imieniu Marry Anne. - Ona miała obsesję, żeby między patyczkami przetykać sznurek. Znaleziono więc dla nie pracę w zakładzie tkackim, gdzie mogła robić to samo. U nas nikomu by do głowy nie przyszło, że taką osobę można gdzieś zatrudnić - mówi Joanna.

Pajchrowski spytał raz kierownika jednego ze sklepów dużej, ogólnopolskiej sieci, czy przyjmie do pracy osobę niepełnosprawną? - Jak mi centrala nakaże, to zatrudnię - odparł.

Pajchrowski: - Nic go więcej nie interesowało.

Dokładny, lojalny, pracowity

- Dokładny, lojalny, pracowity wylicza zalety pracownika z upośledzeniem umysłowym Waliszewska. - Jeżeli już czegoś się nauczy, to robi to perfekcyjnie, nie miga się i nie myśli o pracy w innym miejscu.

Pajchrowski mówi o korzyściach, jakie z zatrudniania takich osób odnosi pracodawca. - Dostaje rzetelnego pracownika i na dodatek nic nie kosztuje go jego wyszkolenie, bo my bierzemy to na siebie.

Pracodawca ma jeszcze jedną wymierną korzyść z zatrudnienia osoby z upośledzeniem umysłowym: może liczyć na różnego rodzaju dofinansowanie.

- Są też korzyści niewymierne, bo pracodawca zatrudniający niepełnosprawnych buduje korzystny wizerunek swojej firmy - dodaje Waliszewska.

Dlaczego więc tak niewielu pracodawców zatrudnia niepełnosprawnych umysłowo?

- Często z niewiedzy - mówi Pajchrowski. - Wielu pracodawców myli niepełnosprawność umysłową z chorobą psychiczną. Mówią wtedy: "Panie, a jak on mi się zacznie rozbierać?".

Jest po co wstawać

Z wypowiedzi osób niepełnosprawnych intelektualnie na temat pracy, zamieszczonych na stronie internetowej poznańskiego Centrum Dzwoni.

  • "W pracy robi się rzeczy potrzebne dla ludzi."

  • "Ten, kto pracuje, jest szanowany."

  • "Dzięki pracy jest się potrzebnym."

  • "Gdy się pracuje, to jest po co rano wstawać."

  • "Dzięki pracy jestem taka jak inni."

  • "Gdyby nie praca, człowiek nie wiedziałby, że jest czas wolny."

  • "Do tego, co pracuje, mówi się: proszę pana".

  • Ocena:

    słabe

    nic specjalnego

    dobre

    bardzo dobre

    znakomite

    0

    0 głosów

    • Bartek idzie do pracy jonnek 31.03.07, 09:52

      Super sprawa. Nie chodzi tylko o to, że osoba uposledzona bedzie pracować, anie siedzieć w domu, ale też o to, że wyjdzie między ludzi i zacznie zmieniaćich podejście do siebie. W tej chwili»