Dostałem podwyżkę ale: tylko dlatego, że skończył mi się okres próbny i przechodzę na normalne zatrudnienie; tak małą, że to śmiech na sali; mam dużo więcej obowiązków. Tak skarżą się internauci. Takie wrażenia potwierdza raport firmy Hewitt. - Wzrost płac w ub. roku wcale nie przełożył się na zadowolenie pracowników - mówi Magdalena Warzybok, jedna z autorek raportu "Najlepsi Pracodawcy 2008". - W porównaniu z ubiegłorocznymi wynikami przy podwyżkach średnio o 7 proc. liczba pracowników przekonanych, że ich wynagrodzenie jest adekwatne do wkładu pracy, wzrosła zaledwie z 26 do 27 proc.
Dlaczego podwyżki nas nie cieszą?- Na zadowolenie w pracy mają wpływ nie tylko zarobki. Ważne jest np. to, czy w pracy możemy się rozwijać, czy wykonujemy zadania zgodne z naszym wykształceniem i umiejętnościami. I czy nasz przełożony się z nami dobrze komunikuje. Liczą się też bardziej prozaiczne rzeczy - czy w biurze jest czysto, czy w toalecie mamy pachnące mydło i czy nasi współpracownicy są mili - wyjaśnia Ewa Wojtowicz, psycholog społeczny z SWPS.
Mała podwyżka - dużo więcej obowiązków- Emigracja, praca w szarej strefie czy brak przekonania pracodawców do zatrudniania pewnych grup osób, np. pięćdziesięciolatków, sprawiają, że w Polsce jest coraz mniej pracowników - tłumaczy Wojtowicz. - Szefowie firm, szukając oszczędności, często nie chcą zatrudniać nowych osób. I obciążają dodatkowymi obowiązkami tych, którzy zostali.
Kiedy pracodawcy zrozumieją, że już nie rządzą na rynku pracy?Spadające bezrobocie, emigracja zarobkowa, ogromna konkurencja wśród specjalistów i niedobór pracowników w różnych sektorach - to wszystko sprawiło, że w Polsce mamy już rynek pracownika, co dla wielu pracodawców wciąż jest szokiem. Dlatego coraz mniej pracowników boi się zwolnienia. - Jest taki dowcip: rok temu pracownik bał się iść na
urlop, bo obawiał się, że po powrocie zastanie swoje rzeczy spakowane do pudełka. Dziś pracodawca boi się iść na urlop, bo po powrocie może nie zastać nikogo na kluczowych stanowiskach - opowiada Jacek Santorski, psycholog biznesu.
Gdzie się podziała lojalność?Według raportu Hewitta w ponad 80 proc. firm lojalność pracownika wobec pracodawcy drastycznie się obniżyła. Dlaczego? - Rynek pracy się spolaryzował - wyjaśnia Santorski. - Ci pracodawcy, którzy przyzwyczaili się, że sami ustalają warunki i nie liczą się z personelem, są teraz na przegranej pozycji. Tracą pracowników i pieniądze. A pozostałe firmy (kilkanaście procent), które myślały długofalowo, etycznie i "po ludzku", dziś wygrywają. Lojalność pracownika jest kluczową sprawą dla firmy, szczególnie takiej, której podstawową wartością są ludzie. Jest jeszcze ważniejsza niż - zawsze iluzoryczna - "lojalność klienta". Firma, która ma dobrą markę, to taka, która dba o pracownika. I wcale nie muszą to być duże, zagraniczne korporacje. - Tak samo dobrze troszczą się o swoich podwładnych właściciele małych, kameralnych przedsiębiorstw -uważa Santorski. Jako wzór podaje Mariusza Łukasiewicza, założyciela Lukas Banku i Eurobanku. - Dla niego bardzo ważna była osobista więź z pracownikami. Nawet gdy miał już ich ponad 1000. Pamiętał ludzi, spotykał się z nimi, rozmawiał. Tacy pracodawcy mają pracowników, którzy nie chcą od nich odejść. Czy jest szansa, że takich pracodawców w Polsce będzie coraz więcej? Ewa Wojtowicz jest sceptyczna: - Ciągle słyszymy o cudzie gospodarczym i o wzroście pensji. A przecież komunikaty o podwyżkach to zawsze średnia. W te 7 proc. wchodzą ci, którzy dostali 200 proc. więcej, i ci, którzy mają obniżki. A jeśli ktoś czyta, że wszyscy dostają podwyżki, a on nie, to frustracja rośnie. Poza tym 7 proc. od średniej pensji to tak naprawdę bardzo mało. Dlatego jeśli nie zmienią się pozostałe warunki pracy, zadowolenie pracowników będzie malało.