Slogan to potężna broń

Małgorzata Kozerawska
2008-05-26, ostatnia aktualizacja 2008-05-26 12:16

- Ojej, mam za dużo literek "ć" - zamartwia się pani Zosia. W agencji Concept awantura, bo liter brakuje, a dział produkcji w ogóle nie wykorzystuje modyfikatorów. Na kilka godzin 50. łodzian zamienia się w pracowników firm reklamowych, które ostro ze sobą rywalizują.

- We współczesnym życiu slogany są coraz powszechniejsze - wita przybyłych na szkolenie Tomasz Filipowski z Pracowni Gier Szkoleniowych. - Używają ich firmy reklamujące swoje produkty, politycy i zwykli ludzie, aby przekazać emocje lub przekonać do swoich racji. Slogan to potężna broń, nauczymy się więc je wytwarzać. Witam w Dolinie Sloganu.

Trener sprawnie dzieli uczestników na trzy firmy reklamowe. W każdej jest dział zakupów (kupuje litery, cyfry, modyfikatory słów i jokery, którymi można zastąpić każdy znak,) dział rozwoju - tworzy słowa w formie podstawowej, dział produkcji układa slogan i marketing, który kontaktuje się z klientem i odgaduje jego preferencje. Wszystkie agencje dostały zamówienie od jednego klienta, zapowiada się więc ostra konkurencja. Mają przygotować kampanię reklamową dotyczącą tworzenia Miast Przyszłości. Przez trzy edycje rywalizacji (każda po 15 minut, co odpowiada jednemu tygodniowi w czasie rzeczywistym) muszą ułożyć jak najwięcej sloganów ukazujących różne aspekty życia i zalety Miast Przyszłości. Rusza zegar, wszyscy z zapałem rzucają się do pracy.

Dla utrudnienia litery "kupuje się" losowo, a słowa trzeba umieścić na kartoniku w kolorze przypisanym do określonej części gramatycznej. Na dodatek działy mogą się ze sobą kontaktować tylko za pośrednictwem jednej, wyznaczonej osoby. Ten wymóg nie do końca został utrzymany, ale prowadzący zabawę przymknął na to oko.

- To gra symulacyjna dla średniej klasy menadżerów. Napotykamy tu na typowe wyzwania, z którymi styka się człowiek w nowym miejscu pracy - mówi Filipowski. - Musi wykazać swoją kreatywność, umiejętność funkcjonowania w zespole, lojalność, wytrwałość i odporność na stres. Bo wygra tylko jeden.

Na dwie minuty przed upływem pierwszego kwadransa agencja "Bryza" nie dostała jeszcze słów od działu rozwoju, więc produkcja próbuje w ciemno ułożyć jakiś slogan, ale nie zdążyli. W "Asie" powstało hasło: "Nasz los 99", w "Concepcie" też nic nie wyszło.

Początki są zawsze trudne

W drugiej rundzie idzie lepiej. Firmy mają po dwa slogany, choć nie zawsze z sensem, np. "Veto panem". W rundzie trzeciej firmy wyraźnie przyspieszyły. "Bryza" była nie do pokonania - jej pracownicy oddali siedem sloganów i zwyciężyli. Później była przerwa na naradę. Pani Dorota, prezes "Bryzy" ocenia i analizuje pracę całego zespołu. Jest wyraźnie zadowolona. - Jeśli jest tak dobrze, to może niczego nie zmieniać - proponuje. Podwładni zgadzają się z nią. Pani Basia narzeka, że czasem kartoniki z literami się sklejają i losuje w hurtowni te same znaki przez co jest za mało liter, żeby ułożyć słowa. Ktoś rzuca szatański pomysł. - To może wyznaczyć osobę, które będzie nielegalnie handlowała literami z konkurencją. Pomysł przyjął się, ale na oficjalnym oświadczeniu, które trafia do trenera widnieje jako: " zmiany organizacyjne w celu poprawienia produktywności".

W Concepcie" wzdychają - szkoda że nie było wcześniej szkolenia z gramatyki. Podczas kolejnych dwóch kwadransów agencje układały slogany na temat zdrowia i edukacji w Miastach Przyszłości. "As" nabiera przyspieszenia i kosi konkurencję liczbą sloganów. Nieoczekiwanie w połowie ostatniej rundy klient zamawia dodatkowe hasło promujące Łódź. Musi mieć co najmniej sześć słów. Pracownicy agencji wpadają w panikę. Brakuje liter. Pan Witek z "Conceptu" desperacko pisze slogan długopisem: "Nie tylko młodzi mają szansę w Łodzi". - Jak nie przyjmie, to zmienimy klienta - grozi. - Nie można dusić kreatywności. Trener napisanego odręcznie hasła nie przyjmuje. Pan Witek nie kryje niezadowolenia.

Przez całą zabawę Filip Tomaszewski ocenia w punktach ilość i jakość sloganów, produktywność zespołów i poziom satysfakcji klienta. Czas na ostateczne wyniki rywalizacji. Zwycięża "As". - Marketing za bardzo mieszał się do produkcji, zamiast badać moje preferencje - mówi trener. - Jako klient czułem się niedopieszczony. Ale cieszę się, że bardzo szybko weszliście w swoje role i wykazaliście się kreatywnością.

Szkolenie to część ogólnopolskiej kampanii pod hasłem "Praca dla 40+". Prowadzą ją GETIN Bank, ONZ-owska agenda UNDP i Centrum Praw Kobiet. Ich trenerzy i doradcy prócz Łodzi odwiedzili już Gdańsk, a pojadą jeszcze do Krakowa, Lublina i Szczecina. Projekt skierowany jest do osób po 40. roku życia, które są bezrobotne, albo mają zamiar zmienić pracę lub są zagrożone jej utratą. Głównie chodzi o kobiety - bo jak wynika z badań ich aktywność zawodowa po czterdziestce wyraźnie spada. To dziwne, bo w tym wieku mają już odchowane dzieci i unormowaną sytuację rodzinną. Co stoi na przeszkodzie, by pracowały? Przede wszystkim stereotypy pracodawców, którzy wolą osoby młode, wykształcone i ze znajomością języków. Ale także brak wiary w swoje możliwości i atrakcyjność na rynku oraz brak profesjonalnego wsparcia ze strony państwa.

- Tymczasem w tych osobach tkwi duży potencjał. Mają doświadczenie życiowe, są rzetelne i stabilne, zaangażowane - mówi Alicja Biłozor z GETIN Banku. - Dobrze rozumieją potrzeby klientów. Bank uruchomił dla nich wortal internetowy (www.pracadla40plus.pl), na którym prócz informacji o tym, jak szukać pracy i wypełnić dokumenty dla pracodawcy można interaktywnie skorzystać z porad doradców.

  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów