Otwieramy Księgę Polskiej Emigracji.
Czego nauczyliśmy się za granicą? Tylko sprzątać i zmywać? A może przywozimy nowe umiejętności i kapitał na lepsze życie w Polsce. Czekamy na Wasze opinie na forum poniżej, oraz pod adresem: listydogazety(at)gazeta.pl
Budynek siedziby Procter & Gamble na warszawskim Targówku. Na parterze firma zorganizowała dla pracowników siłownię z salą fitness i pokojem do masażu. Oferuje im też dotowaną stołówkę i zapewnia prywatną opiekę zdrowotną.
Joga,paintball i latino dance - Urozmaicony pakiet socjalny to jedno z głównych kryteriów wyboru pracodawcy. Dlatego nasza firma może konkurować z innymi o najlepszych pracowników -mówi Katarzyna Wróbel, dyrektor działu HR Procter & Gamble. - Poza możliwością rozwoju i konkurencyjną pensją gwarantujemy pracownikom dodatkowy zestaw korzyści pozwalający łączyć pracę z życiem prywatnym. Wyznajemy zasadę różnorodności i elastyczności, dlatego umożliwiamy młodym mamom pracę w domu, a w przypadku nieprzewidzianych wyjazdów służbowych dofinansowujemy opiekunkę do dzieci - dodaje. Praktycznym rozwiązaniem jest też zatrudniona w biurze firmy osoba, która pomaga pracownikom załatwić ich sprawy na mieście (np. płaci prywatne rachunki, zawozi rzeczy do pralni).
Problemów z zatrudnieniem fachowców nie ma też sopocka Atena. Specjaliści IT chcą tu pracować, bo firma wie, że nie samą pracą człowiek żyje. -Mamy bardzo bogaty program socjalny. Standardem jest już fitness czy basen dla całej załogi. Firma dofinansowuje pracownikom również jogę, grę w tenisa, piłkę nożną, koszykówkę, siatkówkę. Z okazji świąt kupuje indywidualnie prezenty dla pracowników, a dla ich dzieci organizuje imprezy - mówi Natalia Lewandowska, dyrektor HR Ateny. Firma spełnia również życzenia zatrudnionych. Wystarczy, że przyjdzie grupa pracowników i powie o swoim pomyśle. W ubiegłym roku na imprezie firmowej był pokaz latino dance. Po imprezie dziewczyny przyszły do działu HR i powiedziały, że mają zebraną grupę, która chce się uczyć latino. Firma skierowała je do jednej z gdyńskich szkół tańca. Podobnie było z grupami pracowników, którzy przyszli z propozycjami zabawy w paintball, jazdy gokartami czy
gry w kręgle.
Zakład, który kształci inżynierów Co robić, gdy nie ma fachowców na rynku? Trzeba ich sobie wykształcić - tak pomyślano w WSK PZL Rzeszów. Zamiast wiecznie poszukiwać inżynierów, zakład zachęca pracowników do podniesienia kwalifikacji. Firma w 2002r. wprowadziła program Scholar. - Opłacamy naszym pracownikom
studia i zakup podręczników oraz zapewniamy płatny urlop na zaliczenia - mówi Andrzej Czarnecki, rzecznik WSK PZL Rzeszów. W ciągu pięciu lat z oferty skorzystało już ponad 700 osób. Tylko w ubiegłym roku zakład wydał na ten cel 3 mln zł. Dziś w firmie pracuje ponad 4,2 tys. osób, ponad 1 tys. to inżynierowie. O następców nikt się nie martwi. Poza pensjami firma proponuje pracownikom szkolenia językowe, menedżerskie, dopłaty do wakacji. -Pracownicy mogą uzyskać kilkaset złotych dofinansowania do urlopu. Udzielamy także pożyczek na zakup i remonty domów czy mieszkań oraz zajęcia sportowe. W zakładowych ankietach pracownicy sami podrzucają kolejne pomysły - mówi Czarnecki.
Pojedziecie na Euro i igrzyska - Samochód czy laptop traktowane są w naszej firmie bardziej jako narzędzia pracy niż bonusy. Dlatego naszym pracownikom staramy się zaoferować coś innego, świeżego - mówi Dominik Szulowski z McDonald's Polska. - Najlepsi mogą wyjechać na igrzyska olimpijskie czy mecze Euro 2008. W tym roku grupa pracowników wyjedzie do RPA - dodaje Szulowski. Menedżerów restauracji firma objęła programem bezpłatnej opieki medycznej, a 30 najlepszym zaproponowano bezpłatne studia podyplomowe. W McDonald's bonusy są elementem polityki pracowniczej. - Służą motywowaniu pracowników, na których szczególnie nam zależy. Atrakcyjny system bonusowy przywiązuje do nas pracownika i zwiększa jego motywację - mówi Szulowski.
- Firmy stosują dodatkowe bonusy i coraz częściej starają się podchodzić indywidualnie do pracowników, by trafić z nagrodą w ich pasje i zainteresowania - ocenia Roma Zgłobik, rzecznik firmy rekrutacyjnej Randstad. Najlepiej przekonują o tym bonusy w jej firmie: tygodniowy pobyt na luksusowym kliperze "Stad Amsterdam", rejs dookoła Hiszpanii, specjalistyczne akcesoria fotograficzne, co-driving z kierowcą samochodu rajdowego, dwutygodniowy wyjazd z partnerem na Wyspy Kanaryjskie.
Liczą się oryginalne pomysły - Rynek pracy w Polsce przeszedł ostatnio rewolucję. Obecnie stał się rynkiem pracownika - mówi Jerome Lafuite, dyrektor generalny Michael Page International. - Dziś coraz trudniej utrzymać dobrego fachowca. A badania pokazują, że pracownicy coraz bardziej cenią atmosferę w pracy i możliwości rozwoju zawodowego. Kwestia wynagrodzeń, choć nadal istotna, straciła nieco na wadze. Ta sytuacja wymaga od pracodawcy większej kreatywności, jeśli chodzi o motywowanie pracowników. Firmy muszą sięgać po coraz bardziej oryginalne narzędzia motywacyjne. Bonusy stały się tak ważne, że są dziś elementem całego pakietu, o którym mówi się już podczas rozmowy kwalifikacyjnej.
Pracownicy przywiązują coraz większą wagę do bonusów. - Dla niektórych możliwość wyjścia z pracy w piątek o godz. 14 jest ważniejsza niż większe wynagrodzenie proponowane przez konkurencję. Atrakcyjną częścią pakietu bywa bezpłatna opieka medyczna dla pracownika i jego rodziny. Często elementem decydującym o wyborze pracodawcy może być - przy rosnących cenach paliw - zaoferowanie karty płatniczej na stacje benzynowe - wylicza Jerome Lafuite. - Nie bez znaczenia są też wewnętrzne imprezy integracyjno-motywacyjne, zwłaszcza te w egzotycznych miejscach, jak np. Sri Lanka. Pracownicy bardzo chwalą te "dodatki do wynagrodzenia". Czują się doceniani i wiedzą, że firma się nimi opiekuje.
Nadchodzą badania genetyczne Firmy prześcigają się więc w oferowaniu oryginalnych bonusów. Sodexho Pass Polska, ekspert i
doradca w zakresie motywowania pracowników, rozpoczęła współpracę z laboratorium genetyki molekularnej Nucleagena. Użytkownicy kuponów podarunkowych i premiowych Sodexho Pass będą mogli wymienić je na testy genetyczne badające obecność wirusa HPV, a także pozwalające zidentyfikować najczęstsze choroby układu moczowo-płciowego. - Zdecydowaliśmy się na tę współpracę, ponieważ staramy się jak najszerzej propagować wiedzę o profilaktyce w wykrywaniu raka szyjki macicy oraz innych chorób układu moczowo-płciowego. Liczymy, że przyczyni się to do rozpowszechniania wiedzy o korzyściach, jakie niesie diagnostyka genetyczna i stosowanie testów wcześnie wykrywających zagrożenia - mówi Krzysztof Tusznio, wiceprezes Nucleageny.
Nagroda czy smycz? Katarzyna Kordoń, prezes K&K Selekt:
- Bonusy bardzo często traktowane są przez pracodawców jako haczyk na pracownika. A przez samych pracowników jak smycz uwiązana im na siłę do szyi. Wiele firm stosuje je na zasadzie "inni to robią, więc nie możemy być gorsi".
Tymczasem bonusy muszą być zgodne z upodobaniami i zainteresowaniami pracowników, w przeciwnym razie wywołują falę śmiechu i oburzenia. Co zrobić, aby wilk był syty i owca cała? Rozmawiać! Wystarczy wybadać samych zainteresowanych, jakich "prezentów" oczekują, skoro podejmujemy się je sfinansować. Na paintballu świetnie bawią się handlowcy, ale nie księgowe. Z dopłat do przedszkola dla dzieci cieszą się głównie kobiety, ale - jak dowodzą badania - mężczyźni bardziej cenią karnety na siłownię. Wejściówki na basen w weekend czy boisko do gry w piłkę nożną o godz. 18 w sobotę nie ucieszą nawet najbardziej zagorzałego sportowca. Bonusy muszą być bowiem dodatkiem do pracy, a nie po niej. Źle dobrany bonus może przynieść skutek zupełnie odmienny od zamierzonego. Sporadyczne imprezy integracyjne, wspólne biesiady, quady, dżipy są z pewnością kosztowne. Warto się jednak zastanowić, czy wspólne wyjście i zabawa nie odniosą lepszego skutku niż zakup kolejnych telefonów komórkowych i smyczy na szyję.