Jak szukaliśmy pracy od zaraz

Paweł Słupski
2008-08-11, ostatnia aktualizacja 2008-08-11 16:03
Gdzie szukać pracy od zaraz?
Gdzie szukać pracy od zaraz?
Fot. Albert Zawada / AG

Jedni uważają, że obecnie pracę można znaleźć łatwo, inni mówią, że to nie jest takie proste. Jak jest naprawdę sprawdzili bohaterowie naszej akcji "Praca natychmiast" - pięć młodych osób w różnych miastach przez tydzień szukało zajęcia. Z jakim skutkiem? Przeczytajcie sami...

"Praca natychmiast" - szczegółowe relacje na naszym blogu



Celem naszej akcji było sprawdzenie, czy rzeczywiście można szybko znaleźć pracę, która pozwoli nam w miarę zarabiać. Wiadomo, że najszybciej można znaleźć pracę w handlu, gastronomii i usługach - właśnie tam piątka naszych bohaterów zaczynała swoje tygodniowe poszukiwania. Maja z Trójmiasta, Dawid z Wrocławia, Karolina z Krakowa, Monika z Rzeszowa i Karolina z Warszawy - wszyscy przekonali się w praktyce, jak obecnie szuka się pracy. Większość z jeszcze studiuje, ale podczas poszukiwań starali się rozpoznać lokalny rynek pracy także pod kątem starszych osób, które mogą szukać zajęcia.

Zaczęło się w poniedziałek - wszyscy ruszyli na miasto. Odwiedzali bary, sklepy, centra handlowe - te miejsca, gdzie najczęściej można zobaczyć ogłoszenia wiszące w witrynach. W niektórych przypadkach skończyło się tylko na pozostawieniu kilkunastu CV i czekaniu na magiczny telefon, ale np. Dawid z Wrocławia w trzecim miejscu do którego wszedł, dostał "od zaraz" ofertę pracy na stanowisku zastępcy kierownika sklepu sportowego... Z racji tego, że był to pierwszy dzień naszej akcji, poprosiliśmy, aby szukał dalej. Praktycznie po dwóch dniach wszyscy uczestnicy akcji byli już umówieni z pracodawcami na dzień próbny, który praktycznie oznaczał rozpoczęcie pracy. Nasi bohaterowie pracowali więc m.in. w cukierni, w meksykańskiej knajpie jako kelner, a nawet w solarium. Może i zarobki nie wszędzie powalały na kolana, ale w większości miejsc oferowano im legalne zatrudnienie (najczęściej umowa-zlecenie), oraz kwoty od 6-10 zł na godzinę i czasem jakieś bonusy. Zresztą, przeczytajmy jak sami bohaterowie podsumowali pięć dni szukania pracy w swoich miastach.

W Krakowie dobrze jest

Karolina: - Zaczęłam od najłatwiejszych prac dorywczych, takich jak rozdawanie ulotek, kelnerowanie i praca w różnych punktach handlowych. Jest mnóstwo ofert, a wymagania pracodawców nie są wygórowane: nie przeszkadza im studiowanie, bo w tego typu zajęciach da się wszystko pogodzić, a grafik jest elastyczny i w zasadzie indywidualny. Po zostawieniu CV u pracodawcy kontakt następował zazwyczaj następnego dnia i wszyscy chętnie proponowali dzień lub kilka godzin próbnych. Niestety bezpłatnych. Nigdzie nie musiałam przejść żadnego szkolenia czy przyuczenia - wszystko tłumaczono na miejscu.

Ulotki można zacząć roznosić już tego samego dnia, a pomóc znaleźć pracę może osoba, która już ulotki roznosi: w moim przypadku ta osoba skierowała mnie prosto do pracodawcy. Stawki rewelacyjne: 7-10 zł za godzinę i nienormowany czas pracy. Brak ograniczenia ze względu na wiek czy doświadczenie zawodowe. Pracę kelnerki można zacząć od razu lub po kilku godzinach pracy na próbę. Podobnie w galeriach handlowych (np. w butikach) ale czasem trzeba się uzbroić w cierpliwość, niektóre sklepy oferują dwa dni próbne tylko w weekendy, więc chcąc tam podjąć pracę, musiałam czekać prawie cały tydzień... Poza tym, umowa najczęściej na zlecenie, w galeriach handlowych proponowane są też różne ułamki etatu i tam jest pewność, że się umowę dostanie. Jeśli chodzi zaś o gastronomię, jest mniej optymistycznie: najczęściej na umowę są zatrudniane osoby pracujące na barze i w kuchni, kelnerki najczęściej pracują na czarno. Widać, że stawki na tzw. "ogródkach piwnych" nieco się poprawiły; wcześniej pracowano za 3-4 zł za godzinę, obecnie są oferty za 5-6zł na rękę. W Krakowie jest naprawdę dużo ofert pracy, można pracę znaleźć nawet obok domu, w osiedlowych sklepiku. Zdecydowanie łatwiej mają osoby nie uczące się, w wieku 20-30 lat, choć dla studentów też zostaje wiele ofert: praca jako kelner czy pomoc kuchenna. Ulotki mogą roznosić wszyscy, niezależnie od wieku.

Wrocław - można zastąpić kierownika...

Dawid: - Trzy dni intensywnych poszukiwań, jeden 14-godzinny dzień pracy, jeden dzień bólu nóg. Poza tym rozdanych około 15 CV, przejście na piechotę 30 km. Zdobyte doświadczenia - bezcenne. Dzień pierwszy to były poszukiwania pracy w butikach odzieżowych. Praca jest i dla studentów i dla nie uczących się. Stawki 6-9 zł/h, do tego często dochodzi procent od utargu całego sklepu (na magazynie) lub od sprzedanego towaru (sprzedawca). Na garniturach stała płaca miesięczna 1100-1300 zł plus premia dla zmiany do podziału. Największe szanse mają dziewczyny studiujące zaocznie. Wiele sklepów zatrudnia tylko kobiety, najchętniej na cały etat. W tej branży jest duża rotacja personelu, wiele sklepów prowadzi permanentny nabór do pracy. Dostałem też pracę jako zastępca kierownika, ale to już dla tych którzy chcieli by na stałe. Nie odnotowałem przypadków zatrudniania na czarno, wszędzie od razu mówią, że na początek umowa zlecenie (także na niepełny etat), a potem umowa o pracę na cały etat.

Drugi dzień to ulotki. Trochę chodzenia po mieście, odwiedzałem głównie szkoły policealne. W jednej z nich pan wyjawił mi bardzo sprytny sposób obchodzenia przepisów. Oni zatrudniają tylko uczących się, ale dla szkoły to przecież nie problem. Jeżeli się nie uczysz, to szkoła zapisuje cię na darmowy semestr jakiegoś kursu u siebie, wystawia ci zaświadczenie o nauce. Podpisujesz z tą szkołą umowę zlecenie i nosisz ulotki. Nie płacisz w ogóle za naukę przez ten semestr (to całkowita fikcja, nikt od nas nie wymaga żebyśmy zjawiali się na zajęciach), a szkoła nie płaci pełnej składki do ZUS-u od naszej pracy. Stawki na ulotkach około 7 zł/h, różnią się w niektórych szkołach o 20 gr, wypłaty są raz w tygodniu.

...albo poznać tajniki pracy kelnera

Środa to była gastronomia. Poszukują pracowników, ale na stale i najlepiej nie studentów. Głównie bary z kebabem, restauracje (te wymagają doświadczenia w zawodzie - ale nie zawsze, zatrudniani się chętnie kelnerzy w wieku około 30 lat, tacy którzy dodają lokalowi powagi i budzą respekt wśród klienta bez krawata, czyli "awanturującego się"). W ogródkach piwnych pod nosem samego prezydenta Wrocławia, rośnie zatrudnienie na czarno. Barmani i kelnerki sprzątające ze stołów zatrudniane są tam bez umowy. Można tam zarobić 7 zl/h na rękę, nie ma problemu z wyrabianiem godzin. W ciągu jednego dnia można pracować nawet 13 godzin. Jeżeli pracujemy z podpisaną umową to też mamy 7 zł ale brutto. W gastronomii też można znaleźć pracę, nie potrzeba nawet mieć dużego doświadczenia. Wystarczą chęci i dużo determinacji, bo trzeba być zdeterminowanym, żeby przetrwać pierwsze dni próbne za minimalną stawkę i dobić się do własnych stolików. Jak masz już własne stoliki to jest lepiej, drugą wypłatę tj. jakieś 1000 zł można dostać na napiwkach. Oprócz pracy, która nie jest łatwa, widziałem i słyszałem kilka innych motywów. np. jak oszukiwać będąc kelnerem? To proste: gdy w knajpie płaci się tylko za pierwszy napój, a potem są dolewki za darmo, to wystarczy nie zapisać na zamówieniu coli lub czego tam dusza chciała i ma się pierwsze 4 zł do kieszeni. Tak suma przy stawce 5 zł za godzinę jest całkiem kusząca, w skali miesiąca zwłaszcza...

Warszawa - pracy nie brakuje, ale...

Karolina: - To prawda, że w stolicy ofert pracy - głównie w handlu - jest naprawdę dużo. Najwięcej ofert można znaleźć w centrach handlowych. Ale tam ze względu na duże zainteresowanie i chęć wybrania już na początku "konkretnych ludzi" rekrutacja trwa dość długo. Pracodawcy dają sobie dwa tygodnie na zbieranie aplikacji. Tam pracy na stałe, z dobrymi zarobkami nie dostanie się od ręki. Praca natychmiast jest możliwa w małych, prywatnych interesach. Na ogół jest wtedy potrzebna osoba na zastępstwo (stały pracownik złamał nogę) lub sama praca jest czasowa (prace sezonowe w polu). Rekrutacja zupełnie inaczej wygląda w małych, podwarszawskich miejscowościach. Jest krótsza i mniej formalna.

Dzień próbny kończy rekrutację, odbywa się po podpisaniu wstępnej umowy. W centrach handlowych zwykle rzuca się młodych pracowników na głęboką wodę. Mają pojawić się w sobotę (największy ruch). Bardziej chce się ich sprawdzić psychicznie i fizycznie - na szkolenia i danie im pod opiekę kasy przyjdzie dopiero czas. Dzień próbny w mniejszych przedsiębiorstwach jest na ogół krótkim wprowadzeniem. W małych interesach nie ma podziału pracy (ty sprzątasz, ty obsługujesz kasę, ty jesteś dekoratorem), jedna osoba ma wiele funkcji (prostych funkcji). Raczej nikt nie sprawdza czy umiesz posługiwać się mopem lub otwierać drzwi (w dużych sklepach nawet to jest skomplikowane). W miejscach, gdzie praca jest ciężka, a rotacja personelu duża, starają się "wycisnąć" wszystko z osób przyjmowanych na jeden dzień. Po takiej mordędze wielu młodych rezygnuje, bez upominania się o pieniądze za wykonaną pracę.

...młodość jednak górą

Płace są zróżnicowane. Duże firmy z zagranicznym kapitałem, które oferują ekskluzywne towary, płacą więcej (11-13 zł brutto). Podpisują też umowę o pracę i przyznają premie, świąteczne upominki, dodatkowe bonusy (kolacja w restauracji) za wyniki całego sklepu w rankingu sklepów danej sieci w Polsce i za granicą. Ale zdarza się, że nawet w markowych sklepach znanych sieci oferuje się nam słabe warunki - umowa o pracę na 5 lat i ok. 1200 zł netto (ma rosnąć wraz ze stażem).

Małe firmy działające w ramach centrów handlowych oferują ok. 8,5-9,5 zł brutto za godzinę. Preferują umowy zlecenie, czasami dają premię. Jeśli pracownik się stawia, na jego miejsce jest zatrudniany nowy. W takich sklepach często personel pracuje po 11 godzin. Inne spostrzeżenia? Dominującym trendem jest młodość i sprawność fizyczna. Liczy się otwartość i dobry kontakt z ludźmi. W handlu wykształcenie średnie wystarcza. Chociaż oczywiście każdy pracodawca widziałby u siebie osoby z wyższym wykształceniem. Poszukiwani są studenci - nie mają wygórowanych wymagań, łatwo można im ustawić grafiki i płaci się za nich mniejsze podatki. Z tego, co zauważyłam w wielu firmach preferuje się dziewczyny na funkcję sprzedawców. Poszukiwane są osoby z doświadczeniem. Zwraca się uwagę na miejsce zamieszkania.

Rzeszów - praca jest, ale płaca...

Monika: - Przez te pięć dni bliżej przyjrzałam się sytuacji na rynku pracy w Rzeszowie i tak na serio, to mam mieszane uczucia. Z jednej strony praca jest i widać to na każdym kroku. Przekonałam się na własnej skórze, że każdy kto chce pracować, kto tylko ma odrobinę chęci, pracę znajdzie. Już w środę zatrudniłam się w sklepie z bielizną. Na dobrą sprawę, jako kelnerka mogłam pracować już we wtorek, a nawet w poniedziałek. Po trzech, czterech dniach, w mojej skrzynce zaczęły pojawiać się e-maile od pracodawców, zaczął dzwonić telefon. Wrażenia po rozmowach kwalifikacyjnych mam jak najbardziej pozytywne. Pracodawcy z którymi rozmawiałam byli uprzejmi i sympatyczni. Wiadomo, że w wakacje jest dużo miejsc pracy dla młodych ludzi, uczniów i studentów. Pracowników poszukują w barach, restauracjach, pizzeriach, sklepach spożywczych i przemysłowych, odzieżowych i obuwniczych. Niestety, jest też druga strona medalu. Warunki jakie proponują pracodawcy nie są już takie wspaniałe. Nie skłamie jeśli stwierdzę, że niemalże w połowie przypadków, pracodawcy szukają chętnych do pracy bez umowy. Zarobki są naprawdę marne. Jeśli już uda nam się jakimś cudem znaleźć pracę w której pracodawca zechce podpisać z nami umowę, to nie możemy się spodziewać niczego więcej, poza najniższą krajową - 1126 zł brutto plus ewentualnie jakaś prowizja. Dla młodzieży, która chce "sobie dorobić" w czasie wakacji, takie rozwiązanie może i nie jest najgorsze.

...jest głodowa

Problem pojawia się wtedy, gdy poszukujemy pracy na stałe. Głodowa pensja plus umowa na ułamkowe części etatu! Mając wyższe wykształcenie paradoksalnie bardzo często odpadam z gry już na starcie. Dlaczego? Pracodawca w sklepie, szuka pracownika na stałe. Zatrudniając osobę wykształconą, zdaje sobie sprawę, że taki pracownik długo nie zagrzeje miejsca w firmie, bo warunki (zwłaszcza zarobki) na dłuższą metę nie będą go satysfakcjonować. Woli więc zatrudnić osobę ze średnim wykształceniem, bo z nią takich problemów mieć nie będzie. Brakuje miejsc pracy dla ludzi wykształconych, na warunkach adekwatnych do kwalifikacji. Problemem jest także fakt, że świeżo upieczony absolwent wyższej uczelni, nie ma praktycznie żadnego doświadczenia w swoim zawodzie. Częstą praktyką jest zatrudnianie pracownika na połowę etatu lub nawet jedną czwartą, a w rzeczywistości "pod stołem" wypłacanie pensji znacznie wyższej, niż ta na umowie. Pracodawca gra nie fair. Ponosi dwukrotnie niższe koszty nie dając nam pełnego etatu. Kusi nas jednak "wysokimi" zarobkami.

Trójmiasto - przebierasz w ofertach...

Maja: - Pierwszą pracę znalazłam trzeciego dnia poszukiwań, ogłoszenie było powieszone na oknie restauracji. Zaoferowano mi pracę "od jutra" mimo braku jakiegokolwiek doświadczenia w gastronomii. W czasie dwutygodniowego okresu próbnego nie musiałam mieć książeczki sanepidu. Do moich obowiązków należało utrzymanie kuchni w porządku w czasie pracy i wysprzątanie jej po zakończeniu dnia, przygotowywanie na bieżąco sałatek i przystrajanie talerzy. Byłam traktowana jak członek zespołu, więc pomagano mi w razie potrzeby, ale także wymagano. Otrzymałam wynagrodzenie "na odchodnym" - 100 zł na rękę za 12 godzin pracy. Pracowałabym w systemie jeden dzień pracy, jeden dzień wolny. W sprawie drugiej pracy (7zł/h na rękę plus rabat 30% na ciuchy, praca po 6-8 godzin, na popołudnia, bez umowy), w sklepie odzieżowym w galerii handlowej, zadzwoniono do mnie trzy dni po złożeniu CV. Jednak w tym przypadku zadecydował los - dziewczyna która pracowała tam przede mną miała poważne problemy rodzinne i musiała pilnie wyjechać. O przyjęciu zadecydowała więc moja dyspozycyjność. Do moich obowiązków należeć będzie pomoc klientom i dbanie o ekspozycję. Nie będę pracowała z kasą. Zarobię około 850 zł za 16 dni pracujących. CV? Zostawiłam u różnych pracodawców około 11 takich samych CV, kolejne 4-5 wysłałam na mailem jako odpowiedź na ogłoszenia zamieszczone w internecie. Poza odpowiedziami zakończonymi zdobyciem pracy nie otrzymałam odzewu. Do pracy w restauracji o nic mnie nie proszono. Po przedstawieniu się (tylko z imienia) zapytano o moje doświadczenie (brak) i na jak długo chciałabym pracować (zamiast deklarować się po odbyciu dwutygodniowego okresu próbnego, czy zostanę na dłużej, wynegocjowałam możliwość "dnia próbnego", po którym miałabym powiedzieć czy zostaję na kolejne dwa tygodnie).

... zarobisz różnie

Pracodawcy niechętnie mówią o zarobkach, a jeśli już, to dopiero na rozmowie kwalifikacyjnej, 1200 zł netto (plus premie) to standard w sklepach w galeriach. Trochę mniej w osiedlowym Tesco - 1150 zł netto. Jako pomoc kuchenna zarobiłabym prawdopodobnie około 1400-1500 zł netto. Zapytana przeze mnie pani przed czterdziestką, pracująca na zmywaku w tej restauracji od kilku dni, mówiła, że "wyciąga" około 1100-1200 zł (tego jednak nie jestem pewna) - pracując około 6 godzin co drugi dzień, obierając w tym czasie około dwa duże wiadra ziemniaków i obsługując zmywak wedle potrzeb. Zdradziła mi, że ma problemy z liczbami i ta praca jej bardzo odpowiada. Dla kogo? Praca jest dla każdego, kto gotowy jest pracować ciężko i/lub "na stałe". Nigdzie nie powiedziano mi, że jestem za młoda, albo za stara. Pani pracująca na drugiej zmianie jako pomoc kuchenna ma ok. 45-50 lat. Na którymś z ogłoszeń dotyczących roznoszenia ulotek ustalono granicę dolną na 18 lat, coraz częściej widać też osoby starsze rozdające ulotki. W gastronomii ograniczeń raczej nie ma, natomiast w handlu ciężko powiedzieć, prawdopodobnie byle młodo wyglądać. Wykształcenie? Wykształcenie (lub jego brak) nie jest przeszkodą w miejscach które odwiedziłam, jednak proces jego zdobywania już tak. Osoba deklarująca się jako studiująca zdecydowanie częściej odchodzi "z kwitkiem". A student dzienny jest praktycznie przekreślany na miejscu. Poza teraz już wiem, że szukanie pracy też jest ciężką pracą, do której trzeba się przygotować. Poza tym każda praca, nawet najbardziej męcząca, wzbogaca nie tylko finansowo.

"Praca natychmiast" - szczegółowe relacje na naszym blogu



  • 181 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

  • Jak szukaliśmy pracy od zaraz zalobanarodowa 12.08.08, 12:53

    Mnie pracodawca przyjął na kenerke w kurorcie na morzem. Pracowałam ciężko po 14 godzin dziennie (nie było czasu nawet sie wysikać), po ciężkiej pracy właściciel uprawiał ze mna seks na »

  • A w Toruniu śmierć głodowa... pannawybryk 12.08.08, 19:20

    Po przeczytaniu tego artykułu musiałam się, normalnie, zalogować z irytacji. Szukam pracy od bite 1/2 roku i już szczerze mówiąc, zaczynam przez to powoli wpadać w depresję. Kelnerki- tylko »

  • A co z badaniami do pracy w gastronomii? mikrobyznesmen 13.08.08, 11:13

    Wszyscy tak chętnie (podobno) przyjmują do pracy kelnerów, barmanów, kucharzy itp. ale czy przyjmowani ludzie mają odpowiednie badania?Przypominam nieśmiało, że w gastronomii nie mogą »