Psycholodzy alarmują: pieniądze zarobione z dala od domu często kończą się fatalnym stanem psychicznym samego zarabiającego! Polacy, którzy decydują się na powrót do domu po kilkuletnim pobycie za granicą potrzebują pomocy. Dla nich właśnie w kraju powstają specjalne grupy wsparcia. Na obczyźnie emigranci również sobie nie radzą. Na Wyspach Brytyjskich powstają więc poradnie psychologiczne i błękitne linie. Polscy specjaliści radzą, jak się przystosować do nowych warunków życia, jak radzić sobie ze stresem i nie popadać w nałogi.
Po co ja tu wróciłam...
Takie pytanie Kalina Samek zadała sobie po raz pierwszy, kiedy wysiadała z samolotu, którym wróciła z Wielkiej Brytanii. Na emigracji spędziła ponad rok. Pracowała jako spedytor. Doświadczenie, samodzielność finansowa, biegła znajomość angielskiego, perspektywy wyższych zarobków, zgrana paczka przyjaciół. Kalina zostawiła to wszystko i zdecydowała się na powrót do Polski. - Wyjeżdżając założyłam sobie, że nie zostanę na Wyspach dłużej niż rok. Kiedy wyruszałam za granicę, skończyłam właśnie studia licencjackie w Rzeszowie, a że zawsze marzył mi się Kraków, postanowiłam, że wyjadę na Wyspy, zarobię na naukę i wrócę - opowiada młoda kobieta. - Pierwsze wątpliwości co do powrotu dopadły mnie, kiedy rozstałam się ze swoim partnerem, który miał na mnie czekać w kraju. Ale zacisnęłam zęby i pomyślałam sobie: Trzeba być konsekwentnym! Spakowałam się, wsiadłam w samolot i przyleciałam do domu. Polska powitała mnie ulewą i szarym, zachmurzonym niebem. I zaczęłam się poważnie zastanawiać, czy rzeczywiście było warto...
Takich osób jak Kalina są tysiące. Wyjechały za granicę, popracowały, odłożyły pieniądze i zdecydowały się na powrót. Czy to ze względów rodzinnych, czy ambicjonalnych. - Wracają, a tutaj szara ściana niezrozumienia ze strony bliskich, inne realia niż te, które zostawiali szukając szczęścia na obczyźnie, inne wymagania pracodawców, wszystko wydaje się być nie tak - mówi Agnieszka Juszczyk, psycholożka i dyrektor Dolnośląskiego Centrum Psychoterapii we Wrocławiu, które od września będzie wspierać psychicznie emigrantów nieradzących sobie po powrocie do kraju. Przyznaje, że pomysł utworzenia grupy wsparcia dla Polaków wracających z emigracji zarobkowej zrodził się z wcześniejszych doświadczeń Centrum. - Emigranci trafiali do nas sporadycznie podczas wakacji, czy w okresach świątecznych i zgłaszali nam problemy z kontaktami z bliskimi - mówi psycholożka - Okazało się, że problemów jest więcej, dlatego od września postanowiliśmy poprowadzić zajęcia dla eksemigrantów, podczas których będą wymieniać się doświadczeniami i uczyć się wspólnie rozwiązywać problemy.
Eksemigrant się boi
Paweł Wojcinowicz na emigracji zarobkowej spędził już w sumie prawie pięć lat. Podejść do powrotu miał co najmniej trzy. - Ciągnie mnie do Polski, do rodziny i przyjaciół - przyznaje. - Ale jednocześnie zauważam tak ogromną różnicę między komfortem pracy i życia między Zachodem a Polską, że kiedy już zdecyduję, że wracam, na miejscu nie mogę wytrzymać - dodaje. Paweł ma 25 lat. Pracował w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Niemczech. W hotelarstwie i gastronomii. Jego powroty do kraju miały zawsze ten sam scenariusz. - Podejmuję decyzję, że wracam, pakuję się, wsiadam do samolotu i docieram do domu. Najpierw błogi odpoczynek przez kilka tygodni, spotkania ze znajomymi, relaks i zachwyt nad ojczyzną, a później zaczyna się katorga. Robię się leniwy, nic mi się nie chce, czuję się nikomu niepotrzebny, bo tak naprawdę bliscy mi ludzie zdążyli się już ode mnie odzwyczaić - przyznaje Paweł. - No i zaczynam przeglądać internet. Znajduję ciekawą ofertę, pakuję się i znikam z Polski na kolejne pół roku lub rok. Stan, jaki opisuje Paweł to nic innego jak depresja. - Kłopoty z zaśnięciem albo poczucie niemocy i nadmierna senność, zaburzenia koncentracji, marazm i bark wiary we własne siły, a w konsekwencji poważne problemy nerwicowe, np. lęk przed wyjściem na ulicę: z tym borykają się nasi pacjenci - wylicza Agnieszka Juszczyk. - Do tego dochodzą kłopoty z bliskimi, bo osoby przebywające długo za granicą po prostu odzwyczaiły się od wspólnego życia. Przyjeżdżały do Polski jedynie na święta i ich wizyty bardziej były rodzinną imprezą, niż prawdziwym życiem, w którym przecież trzeba wspólnie podejmować decyzje, wspólnie brać za nie odpowiedzialność i wspólnie borykać się z problemami - dodaje lekarz psycholog. Kalina te kłopoty zna bardzo dobrze. - Na początku było cudownie, nie mogłam się nacieszyć bliskimi. Po kilku tygodniach okazało się jednak, że jesteśmy zupełnie innymi ludźmi, niż nam to się wydawało - mówi. - Po czterech miesiącach od powrotu wyprowadziłam się z domu. Ani ja nie mogłam wytrzymać z rodzicami, ani oni ze mną - dodaje.
No i kto mi da tutaj pracę?
Kolejny poważny problem eksemigrantów to strach przed tym, że na polskim rynku pracy będą bezużyteczni. - Ten lęk przekłada się na trudności z napisaniem zwykłego listu motywacyjnego, czy stres związany z kontaktem z potencjalnym pracodawcą - mówi Agnieszka Juszczyk. - Jest to o tyle zaskakujące, że przecież ci ludzie są zaradni i niezwykle wytrwali, skoro poradzili sobie w obcym kraju. A jednak ojczyzna przeraża często na tyle, że tracą wiarę w siebie - dodaje.
Kalina zwątpiła w swoje umiejętności, kiedy spotkała się z pierwszym pracodawcą w Polsce. - Myślałam, że roczne doświadczenie na stanowisku spedytora w dużej międzynarodowej firmie i biegła znajomość angielskiego otworzy mi wszystkie drzwi w polskich firmach tego typu - przyznaje. - A tutaj zimny prysznic. Moje CV nie zrobiło na nikim większego wrażenia. A w jednym miejscu usłyszałam, że mam zbyt wysokie kwalifikacje, jak na wymagania firmy - opowiada.
Problem dalszej pracy po powrocie z emigracji dotyka szczególnie osoby młode. - Tacy ludzie, często po studiach, pracują po dwa, trzy lata na stanowiskach dużo niższych niż ich kwalifikacje, odkładają pieniądze, a po powrocie spotykają kolegę ze studiów, który, być może ma mniej pieniędzy, ale jest już jakoś ustawiony w życiu zawodowym. Takie porównania zawsze źle wpływają na psychikę - zaznacza psycholog z Dolnośląskiego Centrum Psychoterapii we Wrocławiu. - Rodzą poczucie braku stabilności i wpędzają w często nieuzasadnione kompleksy - podkreśla. Do tego wszystkiego należy jeszcze dorzucić problemy z alkoholem i używkami, których eksemigranci nabawili się podczas pobytu za granicą, brak zaufania do drugiej osoby i zanik umiejętności kontaktu z przyjaciółmi i otrzymujemy niemal pełną listę problemów psychologicznych, którym muszą stawić czoła Polacy decydujący się na powrót do ojczyzny.
Jak wyjść z depresji i zakończyć romans
Pomoc psychologiczna jest potrzebna nie tylko tym, którzy wrócili. Ci, którzy nadal zarabiają za granicą często borykają się z równie dużymi problemami. Poradnia Psychologiczna Dublin powstała w 2006 roku. Założył ją Krystian Fikert, psycholog o specjalności klinicznej. Jak mówi, zrobił to, ponieważ obserwując młodą polską emigrację zdał sobie sprawę, z jak poważnymi problemami się ona boryka. - Takim ludziom bardzo trudno jest się zwrócić o fachową pomoc, emigranci wstydzą się swoich problemów i w ten sposób pogarszają jeszcze swoją sytuację - mówi Fikert, założyciel i dyrektor placówki. Z czym zgłaszają się do niego młodzi ludzie? - Symptomy depresji, trudności w relacjach partnerskich, uzależnienie od alkoholu, czy używek - wylicza psycholog. - Zdarzają się też ludzie z poważnymi zaburzeniami lękowymi i z depresją związaną z nieudaną próbą powrotu do kraju - dodaje. Zapotrzebowanie na pomoc psychologów jest wśród emigrantów tak duże, że w ciągu niespełna dwóch lat istnienia Poradni Psychologicznej Dublin, otworzyła ona dwie nowe placówki w Limerick i Naas - miejscach, gdzie zlokalizowane są największe skupiska Polonii. - Pomoc jest niezbędna, emigranci czekają na kogoś, kto wyciągnie w ich kierunku pomocną dłoń - mówią psychologowie. W Londynie kilka tygodni temu uruchomiono pierwszą infolinię, dzwoniąc na którą można się dowiedzieć m.in. tego, gdzie zrobić test na HIV, do kogo się zgłosić z chorobą weneryczną, jak zakończyć związek z przypadkowo poznanym partnerem. Na intymne pytania odpowiadają pracujący w Anglii specjaliści skupieni w Polskim Centrum Zdrowia Seksualnego, które zajmuje się profilaktyką i terapeutyką zdrowia seksualnego naszych rodaków na Wyspach. - Młodzi ludzie, którzy przyjechali na Wyspy, w większości nie są emocjonalnie i życiowo przygotowani do tak wielkiego wyzwania, jakim jest emigracja. - alarmują pracownicy centrum - Skutek? Przypadkowe kontakty seksualne, choroby, nieporozumienia i przemoc.