Urzędnicy w pośredniakach zapominają, że ich praca to służba ludziom

Małgorzata Kolińska-Dąbrowska
2008-11-24, ostatnia aktualizacja 2008-11-24 10:44

Rozmowa z dr Hanną Hamer, psychologiem społecznym

Małgorzata Kolińska-Dąbrowska: Podobno strata pracy to jeden z największych stresów, jaki przeżywamy.

Dr Hanna Hamer: Większość badań to potwierdza. To tak samo silny stres, jak w przypadku straty osoby najbliższej czy rozwodu.

Czyli do urzędów pracy przychodzą ludzie po przejściach?

- Oczywiście są wśród nich osoby, które lekceważą pracę, a urząd jest im potrzebny, by wypłacił zasiłek. Większość jednak to osoby, które marzą o znalezieniu pracy, uniezależnieniu się od pomocy państwa i odzyskaniu szacunku do samego siebie. To są osoby, które się niezwykle wstydzą, że nie mają pracy. I niezwykle łatwo je zranić.

A wydawałoby się, że muszą być twarde. Przez wiele miesięcy walczyli o pozostanie w zawodzie, wysyłali setki CV, chodzili na rozmowy kwalifikacyjne...

- Ale z coraz większym poczuciem porażki. Po czymś takim odporność na stres spada. Boimy się następnego ciosu i jesteśmy niezwykle wyczuleni na słowa i gesty innych.

Dla niektórych pójście do pośredniaka to przejaw desperacji. Wiąże się z tym upokorzenie - usłyszałam w kolejce.

- To uczucie cały czas towarzyszy osobie, która straciła pracę. Wizyta w pośredniaku jeszcze to potęguje.

Ktoś inny powiedział mi, że uwłaczające jest nawet to, że dokument do wypełnienia nazywa się "Karta bezrobotnego".

- Nie ma co się dziwić. Słowo "bezrobocie" ma negatywną konotację. Poszukujący pracy nie chcą być traktowani jako bezrobotni. Starają się unikać tego słowa. Oni "szukają pracy".

Dlaczego szukający pracy wstydzą się swojej sytuacji życiowej? Przecież wielu utraciło zatrudnienie nie z własnej winy.

- Ale o tym nikt nie wie. Są dwa światy. Pierwszy to ten, w którym znamy nasze przeżycia. A drugi - to opinie innych. Liczymy się z nimi, zależy nam na aprobacie. Boimy się, że ktoś, kto tego nie przeżył, uzna nas za nieudaczników. "Redukcja redukcją, ale zwolniono przecież mnie. Widać nie dawałem sobie rady" - ta myśl stale powraca.

Czy osoby w wieku 50+ bardziej od młodszych przeżywają bezrobocie?

- Tak, bo wiedzą, że mają najmniejsze szanse na znalezienie pracy. Mają też ogromne poczucie krzywdy. Przecież przepracowali 20, 30 lat. Oprócz utraty poczucia własnej wartości obawiają się o byt. Trudno im także zaakceptować sytuację, że najprawdopodobniej będą zmuszeni przyjąć pracę nie na miarę swoich kwalifikacji i doświadczenia, tylko dlatego, że muszą przeżyć. Mają poczucie, że ich kariery zawodowe nagle się załamały. Naprawdę ich psychika jest bardzo krucha.

I ktoś taki siada naprzeciwko urzędnika, który nie jest w stanie wczuć się w tę sytuację.

- Tu się zaczyna problem. Nie mówię już o osobistej wrażliwości. Urzędnicy zapominają, że ich praca to służba ludziom. Na pewno konieczne jest szkolenie w urzędach pracy i egzekwowanie, by ich pracownicy właściwie odnosili się do tych, którzy przychodzą po pomoc.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

  • Urzędnicy w pośredniakach zapominają, że ich pr... taka-0 25.11.08, 18:31

    alez sie pani bezrobotna uwzięła na te urzędy pracy i urzędasów;))Chyba jednak charytatywnie pani nie pracuje-tu wywiadzik,tam artykulik;))Proszę pani-skąd się wywodzą pośrednicy pracy??Z »