Bony na święta otarciem łez pracowników

Michał Sielski
2008-12-15, ostatnia aktualizacja 2008-12-15 14:11
Za zakupy w hipermarketach zapłacimy w tym roku znacznie więcej
Za zakupy w hipermarketach zapłacimy w tym roku znacznie więcej
fot. Robert Kowalewski / AG

Firmy tną wydatki, zwalniają pracowników, ale bony świąteczne nadal mają mocną pozycję. Głównie dlatego, że najczęściej są finansowane z zaplanowanego rok wcześniej funduszu socjalnego. Jak będzie za rok? Co się zmieni na rynku bonów wartym 2,5 mld złotych?

Weź udział w Internetowym Badaniu Wynagrodzeń 2008



Według badań ARC Rynek i Opinia w ubiegłym roku firmy wykupiły o 16 proc. więcej bonów i kuponów dla pracowników niż w 2006 roku (danych z tego roku jeszcze nie ma). A wyniki badań wiodącego ich emitenta w Polsce, firmy Sodexho Pass wskazują, że 40 proc. pracowników firm owe bony dostaje. Głównie teraz, czyli przed Bożym Narodzeniem.

Oprócz Sodexho, na rynku bonów w naszym kraju działają jeszcze: Bonus System, Accor, Wasza Żywieniowa i Subiekt. Jest też sporo mniejszych firm, które współpracują z pojedynczymi sieciami lub sklepami. Okres przedświąteczny to dla nich prawdziwe żniwa. Tylko, że w tym roku z powodu szalejącego kryzysu gospodarczego większość firm ogranicza wydatki. Zwalniani są pracownicy, nie ma mowy o podwyżkach pensji czy premiach. Ale - o dziwo - bony trzymają się mocno.

- Przed rokiem dostali je u nas wszyscy, którzy mają dzieci. Tym razem będzie podobnie. Nie zmieni się także ich wartość, która zależy od wysokości zarobków. Im ktoś zarabia mniej, tym większe bony otrzyma. Kryzys nie ma tu nic do rzeczy, bo finansowane są z funduszu socjalnego, na który przez cały rok składali się wszyscy, nawet ci, którzy ich nie dostaną, bo zbyt wiele zarabiają lub nie mają dzieci - mówi Joanna Grajter, rzecznik gdyńskiego magistratu.

Jej słowa potwierdza lider rynku bonów, szacowanego na 2,5 mld zł, firma Sodexho Pass. - Nie możemy jeszcze podsumować tegorocznych wyników, właśnie trwa najgorętszy, przedświąteczny okres sprzedaży i trudno mówić o konkretnych liczbach. Warto jednak pamiętać, że mimo kryzysu na rynkach finansowych, budżety na świadczenia pozapłacowe - w tym środki gromadzone w ramach Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych - były planowane z dużym wyprzedzeniem. Wielu z naszych stałych klientów złożyło już zamówienia na bony w tym sezonie świątecznym i pokazują one, że pracownicy otrzymają w tym roku kupony co najmniej takiej samej wartości jak w roku ubiegłym - mówi Robert Lech, dyrektor generalny Sodexho Pass.

Branży nie przeszkodziło nawet weto prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który nie podpisał ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Ustawa, przygotowana przez komisję "Przyjazne państwo", miała uchylić zakaz sprzedawania bonów poniżej ich nominalnej wartości. Chciały tak robić supermarkety, które mogłyby zaoferować firmom warte np. 100 zł bony po cenie kilka procent niższej. Dzięki temu miałyby zapewniony zbyt, nawet w wypadku podniesienia cen. Ale nie pozwolił na to prezydent, który stwierdził, że ustawa uderza w sklepikarzy, którzy i tak nie mają wielkich szans w walce z dużymi sieciami. - To dobra decyzja nie tylko dla nas, ale i konsumentów - podkreśla Maciej Ptaszyński, dyrektor generalny firmy Accor. - Pewnie bony oferowane przez sieci hipermarketów byłyby tańsze niż u nas, ale potem zaczęłoby się szukanie sposobów na odzyskanie upustów. A to zawsze odbija się na klientach - dodaje.

Bony lepsze od pieniędzy

Pracownicy lubią dostawać bony i w tym roku większość z nich się nie rozczaruje. Znaczna część firm utrzyma pod tym względem status quo. W banku Nordea po raz kolejny załoga dostanie bony, które można zrealizować nie tylko w dużych sklepach spożywczych, ale także można nimi zapłacić za kino, wybrać się do sauny czy do solarium. To zgodne z trendem, bo bony do jednego sklepu lub na zakupy produktów wybranej marki, odchodzą już do lamusa. Coraz częściej honorują je zakłady usługowe i restauracje. Hitem ostatnich lat stały się bony turystyczne, którymi można zapłacić za wycieczki. Najczęściej otrzymują je jednak tylko wyróżnieni, którzy zdobywają tytuły "najlepszego sprzedawcy kwartału" i inne z pietyzmem ogłaszane przez pracodawcę tytuły.

Z bonami trzeba jednak uważać, bo niemal żaden sklep nie wydaje z nich reszty. Trzeba je więc wydać w całości, by nie stracić. Dlatego coraz częściej pracodawcy zamiast jednego bonu o nominale 100 zł zamawiają pięć po 20 zł. To dużo wygodniejsze. - Nawet jak dostałam bony o nominałach 200 zł, to był to świetny prezent. Wcześniej firma wypłacała premie świąteczne, ale to nie było to samo. Wiadomo jak to jest z gotówką na koncie: a to rachunek za gaz, a to przedszkole trzeba opłacić i dodatkowych pieniędzy nawet się nie odczuje. A taki papierek, za który wywożę ze sklepu przysmaki na całe święta i kilka prezentów, to całkiem co innego - mówi Patrycja Nowa z gdańskiej firmy Endo, która w tym roku wypłaci pracownikom od 100 do 300 zł w bonach. Podobnie o bonach myśli większość rodaków, bo po prostu lubimy dostawać w pracy gratisy. Dawniej były deputaty, do dziś np. darmowy chleb w piekarniach, a teraz na topie są bony. Sprawiają dużo większą radość od pieniędzy. Oczywiście najczęściej jest ona proporcjonalna do otrzymanej kwoty.

Tysiąc z oszczędności i zero rozdawnictwa

Strategia informacyjna firm na temat bonów jest prosta. Kto daje, ten się chwali, pozostali uciekają od tematu, albo nie chcą udzielać oficjalnych wypowiedzi. Najbardziej skory do rozmowy był rzecznik Łódzkiego Zakładu Energetycznego, który rozdaje pracownikom bony o wartości tysiąca złotych! Otrzyma je 1200 pracowników. Niewiele gorzej mają zatrudnieni w spółce córce - ZEŁ-Teren, którzy otrzymają po 950 zł. Dostaną je wszyscy, którzy w firmie pracowali ponad rok. - To dzięki tegorocznym oszczędnościom, bony mogliśmy kupić za środki z funduszu obrotowego - cieszy się rzecznik ŁZE Wojciech Janczyk. Na hojność pracodawcy nie mogą też narzekać zatrudnieni w Skierniewickiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Talony sięgające nawet 750 zł to dziś rzadkość, nawet w najbogatszych firmach. Zwykle kwoty świątecznych prezentów nie przekraczają 400 zł. Najczęściej są to jednak paczki żywnościowe, a nie bony. I głównie dla dzieci pracowników, którym często organizuje się wigilię z Mikołajem.

Niektórzy wcale nie zamierzają jednak podarować pracownikom bonów. I nie dlatego, że firma jest w tarapatach finansowych, albo prowadzi poważne inwestycje. Bonów nie otrzymają bowiem np. pracownicy Urzędu Gminy w Kodrębie. - Nie praktykujemy różnego rodzaju rozdawnictwa - tłumaczy Grzegorz Drzewowski. Ale w niedalekim Zgierzu problemu z tym nie mają. Tamtejszy urząd miasta "niewychowawczo" rozdał pracownikom paczki. Każda o wartości około 100 zł. Znalazły się w niej głównie artykuły spożywcze.

  • 21 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów