Kalkulator wynagrodzeń 2009 - oblicz swoje składki i pensję według nowych podatków
Odszedłem, bo zarabiałem 800 zł Michał G., do niedawna pracownik agencji nieruchomości
Długo pracowałeś jako pośrednik mieszkaniowy? - Od początku 2007 roku.
A dlaczego zrezygnowałeś? - Bo ostatnio nic nie zarabiałem. W lepszych czasach udawało mi się wyciągnąć 8 tys. miesięcznie, w ostatnich miesiącach przed wypowiedzeniem - dziesięć razy mniej.
Czemu aż tak mało? - Rynek siadł, a poza tym ja nie miałem licencji, więc nie mogłem działać samodzielnie, tylko pod nadzorem, jako
asystent pośrednika.
Nie dało się czegoś zrobić, żebyś jednak wyciągał więcej? Na pewno macie jakieś swoje triki? - Oczywiście, w końcu agent mieszkaniowy to
handlowiec, więc różne chwyty marketingowe są dozwolone. Wiele agencji zamieszcza wśród swoich ofert jakąś niesamowitą okazję. Gdy klient zadzwoni, okazuje się, że wprawdzie ta nieruchomość została już sprzedana, ale "mamy dla pana inne bardzo ciekawe oferty". Na szkoleniach z marketingu mieliśmy też techniki dostosowane do konkretnego rodzaju klienta.
To jak byś namawiał do zakupu mieszkania np. małżeństwo z małymi dziećmi? - Przede wszystkim bym podkreślał, że mieszkanie jest bardzo bezpieczne, że w okolicy jest park, plac zabaw, przedszkole. Ważna tu by była winda czy to, że mieszkanie jest jasne i czyste. Żeby było bardziej przytulnie i domowo, często przed wizytą z klientem zaleca się właścicielom, żeby włożyli do piekarnika laskę wanilii czy drożdżowe ciasto. Albo żeby chociaż coś zrobili z dymem papierosowym czy z psem - dziecko mogłoby się przestraszyć. Ja tak naprawdę bardzo nie lubię manipulacji i starałem się nie wmawiać klientom bzdur. Stawiałem na dobre relacje z ludźmi.
To znaczy? - Lubiłem zaprzyjaźniać się z klientami. Spędzałem z nimi sporo czasu, piliśmy razem herbatę czy kawę, oni mi opowiadali swoje historie. Zawód agenta jest bardzo specyficzny, bo poznaje się ludzi zazwyczaj w przełomowym momencie w ich życiu. Mieszkanie się sprzedaje, gdy ktoś umrze, ktoś się urodzi, ktoś się rozwiedzie czy wyjdzie za mąż. A ludzie komuś muszą o tym opowiedzieć.
I opłaciło ci się to? - Nie. Bo to się wcale nie przekładało na transakcje. Ludzie nie są lojalni. Ile razy ktoś do mnie dzwonił i mówił: "Jest pan najlepszym pośrednikiem na świecie, będę pana wszystkim polecać, ale wczoraj podpisałam umowę przedwstępną z inną agencją. Bardzo pana przepraszam" - i "trzask" słuchawką.
Właśnie chyba najbardziej mnie w tej pracy dołowała nielojalność ludzi. Nachodzisz się, nadrepczesz, nadzwonisz. Przedwstępna już jest podpisana, więc rano do sądu po księgę wieczystą. Potem trzeba umówić notariusza na już, bo jeszcze któraś strona się wycofa. On zwykle nie ma czasu, więc trzeba naciskać aż do skutku. I już jest wszystko załatwione, domówione, aż tu klient... znika! Wyłącza telefon i nie ma człowieka. Ale co zrobić, musisz się z tym pogodzić i iść dalej. Nie możesz się wściekać, zastanawiać, roztrząsać, tylko musisz iść dalej. To wymaga bardzo dużo siły. Ale praca handlowca właśnie na tym polega. Nie zrażać się, iść dalej, następny klient, umawiasz się, oddzwaniasz itp. Dzwonią do mnie w niedzielę, gdy jem obiad z rodziną, i mówią: "Panie Michale, bo ja tu właśnie znalazłem takie ogłoszenie w internecie. Sprawdzi mi pan numer oferty?".
I sprawdzałeś? - Nie. Może byłem za mało zdeterminowany do tego zawodu. I denerwowało mnie, że ktoś w ogóle nie szanuje mojego czasu i życia prywatnego. Oprócz stresu związanego w wynagrodzeniem chyba właśnie to, że ten zawód ma tak mały prestiż, przyczyniło się do mojej rezygnacji.
A ma mały prestiż? - Niestety, w Polsce tak. W Stanach na przykład pośrednik to jest ktoś. Ludzie mówią o nim "mój agent" i powierzają mu wszystkie sprawy związane ze sprzedażą i przeprowadzką, nawet przewóz mebli! A w Polsce agent to nierób, którzy kasuje mnóstwo pieniędzy za nic.
I co teraz będziesz robił? - Po raz kolejny zmieniam zawód. Zaczynam całkiem nowe życie.
Nadchodzi rynek pracownika z doświadczeniem Joanna Sarnowska, właścicielka agencji nieruchomości Bródno s.c.
Czy naprawdę na rynku pośrednictwa nieruchomości jest aż tak źle? - Pracuję w tej branży już 13 lat i mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że taka sytuacja zdarza mi się po raz pierwszy. Owszem, bywało czasem lepiej, czasem gorzej, ale tak małej liczby transakcji jak teraz dotąd nie odnotowaliśmy. W porównaniu z zeszłym rokiem u nas spadła o ponad połowę. A wiem, że część agencji nie ma ich prawie w ogóle. Dramatycznie spadła też liczba kupujących.
Boją się światowego kryzysu czy może na rynku jest mniej ofert sprzedaży? - Liczba tych, którzy chcą sprzedać nieruchomość, wcale się nie zmniejszyła - nasza baza pęka w szwach! A ludzie nie kupują, bo nie mają możliwości wzięcia kredytu. Banki tak zaostrzyły kryteria dla kredytobiorców, że dla wielu osób mieszkania stały się nieosiągalne. Poza tym problemem są wysokie ceny - ludzie wstrzymują się z zakupem mieszkań, bo czekają na poprawę sytuacji.
Co teraz będzie z pracownikami? Zwolni ich pani? - Ja nie. Jest nas akurat tyle, ile potrzeba. Zresztą nasza agencja ma rodzinny charakter - niektórzy pracują już po 10 lat, są doświadczeni, wychowani w tej firmie, mają swoich klientów i cieszą się ich zaufaniem. Może trudno w to uwierzyć, ale ja naprawdę się ich losem przejmuję. A nasze zarobki oczywiście przez jakiś czas będą niższe niż w poprzednich latach.
Ale z branży ludzie chyba będą odchodzić? - Na pewno kilka tysięcy osób zrezygnuje z pracy w biurach obrotu nieruchomościami. To wynika z tego, że w poprzednich latach firmy zatrudniały osoby bez doświadczenia. Mnóstwo ludzi porzucało swoje dotychczasowe zawody i zaczynało pracować w pośrednictwie w obrocie nieruchomościami, bo myśleli, że w ten sposób można szybko i łatwo zarobić dużo pieniędzy. Teraz nadchodzi rynek pracownika z doświadczeniem. Zostaną najlepsi - ci, którzy znają swoją pracę od podszewki i mają coś klientowi do zaoferowania.
Co zmienił kryzys w działaniu biura? Zainwestowaliście państwo w coś? - Tak. Przygotowujemy nową, dużo ciekawszą i bogatszą stronę internetową. Jeszcze na początku roku inwestowaliśmy w duże barwne reklamy w kolorowych pismach branżowych kierowanych na targi. I nie mieliśmy żadnego odzewu! Internet jest w tej chwili najbardziej skutecznym medium w tej branży.
A kiedy na rynku nieruchomości będzie choć trochę lepiej? - Jak
banki ustabilizują sytuację kredytową. Już długo pracuję na tym rynku i wiem, że czasem musi być trochę gorzej, żeby później było lepiej. Po 2005 i 2006 tę gorszą sytuację odczuwamy w sposób bardziej dotkliwy. Ale kto wie, może to właśnie jest normalność?
Słownik rynku pracy - wszystko o umowach, pensji, urlopach...