Praca >  Wiadomości >  Reportaże

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum GazetaPraca.pl - Reportaże

Urodziwa zasadzka

Karolina Przewrocka
2009-01-27, ostatnia aktualizacja 2009-01-29 17:39
Fot. Sergiusz Pęczek / AG

Ładnym w pracy lżej? Owszem, ale tylko wtedy, gdy w parze z urodą idą solidne kompetencje.


Fot. Marcin Stępien / AG 30.11.1993 - pierwsza konferencja prasowa z Ewą Wachowicz, nowym sekretarzem prasowym Waldemara Pawlaka
fot. Sławomir Kamiński / AG
30.11.1993 - pierwsza konferencja prasowa z Ewą Wachowicz, nowym sekretarzem...
"Jaki jest numer do rzecznika rządu? - 90-60-90" - żartowano w stolicy w 1993 roku, gdy na konferencji prasowej obok młodego premiera rządu, Waldemara Pawlaka, zasiadła była Miss Polonia. Ewa Wachowicz, wówczas 23-letnia kobieta, szybko musiała udowodnić, że wymiary nie są jej jedynym atutem. - Wtedy po raz pierwszy poczułam, że uroda może być ciężarem. Traktowano mnie z pobłażaniem, nieraz słyszałam, że dziewczyna z tytułem piękności nie może mieć nic mądrego do powiedzenia - opowiada dzisiaj Wachowicz. Podjęła wyzwanie i zabrała się do pracy. Zmieniła garderobę: kupiła żakiety, a minispódniczki rzuciła w kąt szafy. Spięła włosy w kok i stonowała makijaż. Żeby nie rozczarować tych, którzy w jej nominacji na stanowisko doszukiwali się sensacji, odpowiadała skromnie, że przecież "premierowi się nie odmawia". Skupiła się na pracy. Po kilku intensywnych miesiącach wygrała - ze złośliwymi dziennikarzami, brakiem zaufania i stereotypem, że od ładnej dziewczyny się nie wymaga. - Uroda to nie wszystko. Brak kompetencji i rzetelności spali w pracy najpiękniejszą kobietę - z pełnym przekonaniem mówi dziś była Miss Polonia.

Sprawdź ofertę staży i praktyk



Co nie doumie, to dowygląda?

O tym, że piękne jest zwykle mądre i dobre, mówili już starożytni. Ta zależność do dziś nie straciła na popularności, a wybitnie świadczą o tym badania potwierdzające, że nawet w sądach przystojni skazańcy otrzymują niższe wyroki. Nic więc dziwnego, że urodziwym łatwiej osiągnąć swoje cele także w innych dziedzinach życia prywatnego i zawodowego. Jak twierdzą psychologowie, uroda punktuje w czasie rekrutacji, bo otoczenie odbieramy wzrokowo i przyzwyczailiśmy się oceniać człowieka na podstawie pierwszego wrażenia. Sprzyja temu presja czasu i fakt, że na nawiązanie znajomości lub wybór pracownika mamy go zwykle za mało. Socjolog i psycholog biznesu, Piotr Piasecki, widzi zależność między poszukiwaniem pracy i współczesnym kultem młodego, perfekcyjnego ciała, lansowanego przez reklamy. - W rekrutacji chodzi właściwie o to, by jak najlepiej się sprzedać, chociaż specjaliści od rekrutacji starają się jak najbardziej obiektywnie dokonać oceny kompetencji i predyspozycji kandydata - uważa specjalista. Urodziwy pracownik łatwiej też "sprzedaje" swoje kompetencje. - Cokolwiek ładny pracownik zrobi, jest akceptowane, a jego ewentualną niewiedzę łatwo jest ukryć w pracy zespołowej. Schody zaczynają się, gdy taka osoba dostaje samodzielne stanowisko - mówi psycholog, Elżbieta Sołtys. Dodaje, że moment podniesienia wymagań może być dla "ładnego" stresujący, bo od dziecka przyzwyczajony jest do przychylności ze strony otoczenia. Uroda przeszkadza w pracy również wtedy, gdy pozostali członkowie zespołu koncentrują się na powierzchowności pracownika, spychając kompetencje na dalszy plan.

Tu pracy nie brakuje



O tym, że każdy kij ma dwa końce, przekonała się Basia, dziennikarka o aparycji modelki. Jak przyznaje, setki razy wykorzystywała w pracy fakt, że mężczyźni uważają ją za atrakcyjną. - Ładnej kobiecie łatwiej jest manipulować, brać na litość albo na słodkie oczy - toteż zwykle udaje mi się wynegocjować dokładnie to, czego chcę - mówi Basia. Przyznaje jednak, że to nie jedyna lekcja, którą wyniosła z wykorzystywania swojej urody. - Wpadłam w maliny, gdy w jednym z miejsc, w których pracowałam, nachalnie przystawiał się do mnie szef. Zwolniłam się - mówi Basia. Od koleżanek słyszała, że problemy sprawiają także zazdrosne o urodę swoich pracowniczek szefujące kobiety. Nie dziwi się temu psycholog: - Osoba stojąca wyżej w hierarchii, o ile ma problemy z poczuciem własnej atrakcyjności, może wyczuwać zagrożenie ze strony "ładnego". To może się z kolei odbić na sposobie jego traktowania i poziomie stawianych mu wymagań - mówi Piotr Piasecki. Specjalista pociesza jednak, że w relacjach z szefem uroda może się przydać. - Praktyka pokazuje, że spośród pracowników o podobnych kompetencjach do awansu pracodawca chętniej kwalifikuje osoby ładne lub podobne do niego pod kątem osobowości - mówi Piotr Piasecki.

Zdjęcie w CV coraz mniej ważne

Standardowe raporty przekazywane pracodawcom przez firmy headhunterskie zawierają informacje o przebiegu kariery oraz opis kompetencji i osobowości kandydata. Zazwyczaj nie ma w nich miejsca na jego zdjęcie. Headhunterzy stają się też bardziej wyczuleni na potencjalny zarzut dyskryminacji, dlatego o fotografię - jeśli nie trzeba - nie proszą. Kiedy zdjęcie na pewno wpływa na wynik rekrutacji? - Zdarzały się ekstremalne przypadki nieprofesjonalnych lub niesmacznych zdjęć - na przykład zdjęcie z upojnej imprezy, na którym kandydat przedstawiał się z mętnym spojrzeniem i piwem w ręku - opowiada Anna Piotrowska-Banasiak, menedżer z firmy Antal International, zajmującą się rekrutacją specjalistów i menedżerów. Jej zdaniem to czy wygląd zostanie wzięty pod uwagę, zależy od stanowiska. W niektórych dyscyplinach, takich jak na przykład informatyka czy inżynieria, panuje stereotyp, że ładna osoba jest mniej kompetentna i wobec tego wymaga się od niej lepszego przygotowania niż od pozostałych kandydatów. Zupełnie inaczej jest w przypadku stanowisk, w których pracownik ma bezpośredni kontakt z klientem i jest wizytówką firmy. - Zwykle klient sygnalizuje wówczas między wierszami, że oczekuje osoby reprezentacyjnej. Tylko raz zdarzyło nam się, że firma określiła wprost, jak kandydat powinien wyglądać i jak się ubierać - zdradza rekruterka.

Monika, menadżer w agencji reklamowej, jest perfekcjonistką: zadbane paznokcie, modny makijaż, ubranie z pomysłem. Kiedyś chciała zostać modelką i z tego czasu zostało jej zamiłowanie do wysokich obcasów. Bo niski wzrost okazał się przeszkodą - nie tylko w pracy na wybiegu. - Dorywczo pracowałam jako hostessa. Agencja zerwała ze mną umowę, bo firmowe ciuchy były na mnie za duże i fatalnie się prezentowałam - opowiada Monika. Dzisiaj by się tym nie przejęła, bo nauczyła się, że piękno to nie tylko doskonałość fizyczna czy zadbanie. Ważny jest naturalny wdzięk, sposób bycia i pewność siebie. - Każdy z nas - nawet najmniej urodziwy - ma w sobie ukryty potencjał, na podstawie którego może zbudować w sobie taką pewność. Musisz polubić kawałek siebie i to wystarczy, by przekuć ten mały sukces w sukces zawodowy - uważa psycholog, Elżbieta Sołtys.



Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

  • A ja tam bylem przystojny bezportek 31.01.09, 01:19

    Tak to teraz widze, w lustrze. Glupie 40 lat temu mialem ciutek wiecej czupryny i w ciemniejszej tonacji, a i ze 30 kilo sadla mniej. I co? I nico. Moj szef jakos mnie nie faworyzowal, cham »

  • Re: Urodziwa zasadzka black-emissary 01.02.09, 17:20

    Najprościej wszystko zrzucić na cudzą zawiść.Użalanie się jak to uroda przeszkadza w życiu jest po prostu komiczne. Oszpecićsię jest banalnie prosto - workowate ubranie, brak makijażu, »