Policja to nie film

Renata Ratajczak
2009-02-13, ostatnia aktualizacja 2009-02-13 17:16
Trojka bohaterów serialu
Trojka bohaterów serialu "Kryminalni"
Fot. Wojciech Surdziel / AG

Ma czas i na kawę, i na papierosa. Jeździ drogimi samochodami, nosi markowe ciuchy i mówi nienaganną polszczyzną. Policjant, ale z serialu. W tym samym czasie prawdziwy stróż prawa siedzi zagrzebany w stosie papierów i liczy kolejne bezpłatne nadgodziny.

Policjanci z
Fot. Wojciech Surdziel / AG
Policjanci z "Pitbulla" najbardziej przypominają rzeczywistych

Sprawdź ofertę staży i praktyk



Arek jest policjantem z 9-letnim stażem. Lubi swoją pracę przede wszystkim za to, że jest nieobliczalna i obfituje w zaskakujące zwroty akcji. Czasami jednak ma dosyć wszystkiego, szczególnie wtedy, gdy z przyczyn od niego niezależnych nie może szybko przemieszczać się z miejsca na miejsce i jest narażony na śmieszność. Tak było kilka tygodni temu, kiedy dostał wezwanie do wypadku. - Wsiadłem z kolegą do wysłużonego radiowozu i odetchnęliśmy z ulgą, że jest jeszcze paliwo - opowiada Arek i kontynuuje: - Włączyliśmy syrenę, by jak najszybciej dojechać na miejsce zdarzenia. Po kilkuset metrach okazało się, że w aucie wysiadły hamulce. Dobrze wiem, że w takiej sytuacji nie ma po co wracać po drugi samochód, ponieważ tamten jest w jeszcze gorszym stanie. Nie pozostało nam więc nic innego, jak z prędkością ok. 40 km na godzinę, ale z wyjącym kogutem na dachu, jechać do wypadku - kończy.

Wojtek, który w policji na południu Polski pracuje prawie 15 lat, już dawno pogodził się z tym, że na komisariacie albo coś jest popsute, albo tego wcale nie ma. Obcinał kiedyś paznokcie zgwałconej kobiecie. Nożyczek odpowiednich do paznokci nie było na stanie, a budżet nie przewidywał zakupu. Musiał więc użyć wielkich nożyc krawieckich. - Obcinam i ciach! Paznokieć odskoczył jak na sprężynie, odbił się od ściany i wylądował gdzieś pod biurkiem na podłodze - wspomina ze śmiechem Wojtek. Jak już obciął wszystkie u jednej ręki i pozbierał z całego pomieszczenia, przestraszona kobieta zapytała, czy u drugiej ręki może sobie obciąć sama.

Policjanci zastanawiają się, jak w takich sytuacjach zachowałby się np. komisarz Zawada z serialu "Kryminalni", który jeździ prawie nową super bryką, a w jego komisariacie nigdy niczego nie brakuje. On i jego ludzie pracują wyłącznie na najlepszym sprzęcie. Zresztą podobne warunki pracy mają bohaterowi innych policyjnych seriali. A tych nie brakuje.

Nie da się oglądać

Filmowcy uwielbiają policjantów. I nic w tym dziwnego. Brawurowe policyjne akcje świetnie wyglądają na ekranie, a do tego widz też jest zadowolony. Miło jest popatrzeć na przystojnego mundurowego ratującego z opresji obywatela, czy w mgnieniu oka rozwiązującego skomplikowane zagadki. Bohaterowie seriali jeżdżą najczęściej fantastycznymi samochodami, dysponują nowoczesną bronią, a ich komisariat jest świetnie wyposażony.

Tak jest w "W11 - Wydział Śledczy" (to serial z gatunku docu-crime, czyli fabuła tworzona na podstawie prawdziwych historii). Funkcjonariusze działają szybko. Przyjęcie zgłoszenia, natychmiastowe przybycie na miejsce zdarzenia i rozwiązanie sprawy w błyskawicznym tempie. Do tego kompania ludzi pracujących przy jednej sprawie. Arka seriale o policjantach bawią. - Oczywiście, że chciałbym pracować tak, jak funkcjonariusze z "W11" czy "Kryminalnych" - mówi policjant i dodaje: - Teraz to, co robię, przypomina serial, ale niestety "13 posterunek" (reż. Maciej Ślesicki). Arek pokazuje swój pokój, który dzieli z 2 kolegami: zdezelowane meble, szafy i biurka pełne akt. Ciasnota, ściany, które aż proszą się o świeżą farbę. Zdaniem Wojtka w "W11" i "Kryminalnych" nie ma nic prawdziwego i wieje sztucznością. - Mając świadomość, jak jest naprawdę, wprost nie da się patrzeć na rzeczywistość serialową - mówi.

Tajne zapiski pokładowe : Rozgrzałem się już nieco i byłem gotów na krótką wymianę zdań, która pozwoliłaby mi nastawić Cooka jak przedwojenny zegarek. Ale Cook tylko patrzył na mnie. Wziął macha, potem drugiego. Kurna. Wie jak mnie zmiękczyć.



Papierologia stosowana

Arek wstąpił do policji, ponieważ jego ojciec był policjantem i młodemu chłopakowi bardzo to imponowało. - Wiedziałem - mówi Arek - że to nie jest łatwa praca, że ma się do czynienia z przeróżnymi ludźmi. Byłem przygotowany na mnóstwo nadgodzin, że w każdej chwili mogę być wezwany do pracy. Ale nie spodziewałem się jednego - zdenerwowany zapala kolejnego papierosa - że będę tracił tyle czasu na papierologię! - dodaje. Policjant ciągle musi wypełniać jakieś druki, a przecież w tym czasie mógłby zrobić tyle innych ważnych rzeczy. Tego elementu rzeczywistości brakuje Arkowi w policyjnych serialach - W "W11" w ogóle nikt nie wypełnia żadnych dokumentów, bohaterowie zajmują się po prostu szukaniem kryminalisty - mówi.

Telewizja ma ogromną siłę. Oglądający seriale ufają, że to co widzą w telewizji jest rzeczywistym obrazem świata. Arek twierdzi, że seriale mieszają w głowie obywatelom. Już kilka razy zdarzyło się, że osoba zgłaszająca przestępstwo była bardzo zaskoczona tym, że policjant musi wypełnić kilka kwitów zanim zacznie działać. Przecież w "W11" funkcjonariusze już dawno aresztowaliby kogo trzeba. Okazuje się jednak, że przesłuchanie, dochodzenie i rozwiązanie zagadki to procedury rozłożone w czasie. Często policjanci nad jedną sprawą pracują wiele tygodni. Wojtek potwierdza, że ludzie, z którymi ma do czynienia na służbie, często mają pretensje, że policjanci nie działają tak sprawnie, jak w telewizji.

Krystyna Lasoń, producent serialu "W11 - Wydział Śledczy", zgadza się, że rzeczywistość każdego śledztwa to nie trzy dni, ale dłużej. Czasem wiele dłużej. Celem producentów serialu nigdy nie było dosłowne i reporterskie pokazanie śledztw, bo wtedy każdy z odcinków musiałby trwać godzinami. - Pokazujemy historie oparte o prawdziwe zdarzenia, a jednocześnie tak dobieramy tematy i tak je prowadzimy, aby sprawy zostały zakończone w obrębie odcinka. Widz ma prawo oczekiwać, że wskażemy sprawców oraz powiemy jak zostaną ukarani - mówi Lasoń. Producenci "W11" wiedzą, że rzeczywistość śledztw policyjnych bywa inna. - Nie oszukujemy widza mówiąc, że tak pracuje cała policja w Polsce - tłumaczy i dodaje - my mówimy jedynie: tak pracuje nasz Wydział śledczy W11.

Gebels, Metyl i Benek

Policjantów seriale o ich pracy nie denerwują, a raczej śmieszą. Bawi ich szybkość rozwiązywania problemów, emocjonalne podejście do wielu spraw. Zabawne są metody przesłuchań, wywieranie presji na przesłuchiwanych i poddawanie się tej presji. Zazdroszczą serialowym śledczym łatwości odnajdywania zbrodniarzy i współpracy ze społeczeństwem, które chętnie zgadza się na bycie choćby świadkiem w sprawie. Ale czy rzeczywiście telewizja pokazuje kompletne bzdury, czy seriale nie mają nic wspólnego z prawdziwą pracą policjanta? Według Arka i Wojtka jeżeli już jakiś serial pokazuje wiarygodny obraz ich pracy, to jest to "Pitbull" (reż. Patryk Vega). - Zwróć uwagę kim są policjanci z "Pitbulla". Czy są wysokimi rangą oficerami policji? Czy kończyli liczne kursy i szkolenia? Nie, to sierżanci i aspiranci z wieloletnim stażem. - zauważa Wojtek i wyraźnie się ożywia, bo bardzo lubi ten serial. - Wprawdzie Desperski to podkomisarz, ale na awans nie ma już szans. Gebels, Metyl i Benek to ludzie, którzy w filmie wykonują robotę policyjną. Tak jest też w prawdziwej policji, pracują sierżanci i aspiranci - Wojtek mógłby jeszcze długo wyszukiwać podobieństwa. Jego zdaniem nie tylko bohaterowie przypominają zwykłych mundurowych, ale również wyposażenie komisariatów, relacje z przełożonymi i przestępcami, słownictwo i nadgodziny są bliskie każdemu z krwi i kości policjantowi. - Bohaterowie "Pitbulla" sypiają na pryczach w komendzie, mnie się to też nie raz zdarzyło - dodaje Wojtek.

Zżywamy się z bohaterami

Seriale o policji cieszą się dużą oglądalnością. "W11" w pierwszym tygodniu lutego był na drugim miejscu najchętniej oglądanych programów nadawanych przez telewizję TVN. Jest więc pewne, że będą powstawać kolejne policyjne serie. Wojtek proponuje, żeby nie tworzyć wizerunku przystojnego gliniarza w średnim wieku, ubranego w marynarkę albo zadbanej, szczupłej blondynki. - Bohaterami powinni być raczej osoby podobne do Gebelsa, czyli zryta, zmęczona życiem twarz, nieufne spojrzenie - mówi Wojtek. Jego zdaniem należałoby pokazać zawalone aktami spraw i dowodami rzeczowymi szafy i parapety komend oraz tłok w pokojach i kolejki osób do przyjęcia zawiadomienia o przestępstwach. Ale dopóki nie powstaną takie filmy, pracujący w policji muszą pogodzić się z tym, że będą porównywani z bohaterami popularnych seriali.

Media rządzą naszym życiem. - To powoduje, że zacierają się granice między światem realnym a wirtualnym - mówi socjolog Anna Kucharczyk. Podkreśla, że w serialach pod tym względem tkwi szczególna magia. - Z pewnością przyczynia się do tego ich powtarzalność (raz, kilka razy w tygodniu) i długość trwania (miesiące, a nieraz i lata). Zżywamy się z bohaterami, przeżywamy ich problemy i razem z nimi cieszymy z sukcesów. Stają się dla nas autentyczni - dodaje Kucharczyk. A skoro znamy już policjanta czy grupę policjantów, którzy są niezwykle skuteczni, szybcy i pracują w doskonałych warunkach, to uważamy, że każda inna osoba, z tej tylko przyczyny, że jest policjantem, jest taka sama.

Tu dorobisz się kokosów



  • 87 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

  • Policja to nie film icek20 16.02.09, 09:40

    Gdzie sa unijne pieniadze?Norwegia wysygnowala na polska policje w 2008 roku 400milionow euro,gdzie sa te pieniadze?wyparowaly.Pan dzienikarz co to pisal powinien miec wiecej rozumu-powiela »

  • W PL jest 100 000 policjantów i 90 000 wieźniów 444a 16.02.09, 12:49

    Może się mylę, może dane są złe.Ponad 1 policjant na więźnia, a przecież oprócz policjantów jest jeszcze kilkasłużb walczących z przestępczością.Co oni robią??? Ciepła posadka i narzekanie »

  • Policja to nie film xyz00001 16.02.09, 15:10

    2 miesiące temu w mój samochód trafił inny. świadkowie są, sprawca jest, a pan policmajster ma nadzieję, że już w tym miesiącu uda mu się zakończyć sprawę - i jak oni mają nie mieć dużo »