Przyjaźń to taka relacja, w której jesteśmy nastawieni na wybaczenie pomyłek, akceptowanie słabości, wyręczanie w trudnych zadaniach i wspieranie w złych momentach funkcjonowania drugiej osoby. - Biznes to co innego. Takie zachowania mogą wskazywać, że jedna ze stron nie jest równorzędnym partnerem . Często uwikłanie się w takie relacje powoduje koniec przyjaźni lub upadek biznesu - mówi Małgorzata Bis, psycholog pracy z Centrum Medycznego LIM.
Mieć coś własnego i dobry kontakt z szefem Wejście w interes ze znajomym nie wyszło na dobre Bartkowi. - Kolega zaproponował mi pracę w swojej firmie. Prowadzi sklep internetowy, który rozrasta mu się bardzo szybko i sam nie daje rady. Znamy się od lat, więc pomyślałem, że to dobra okazja - wspomina ofertę Bartek. Akurat wtedy zakład, w którym pracował Bartek, był na skraju bankructwa, a jego pozycja nie była pewna. - Umowa o dzieło przedłużana co miesiąc. Ani
ubezpieczenia zdrowotnego, ani stabilności finansowej, ani możliwości kredytowych. Do tego nie przepadam za pracą w dużym zespole - tłumaczy, dlaczego dwuosobowy sklep prowadzony przez internet wydawał mu się wtedy bardzo dobrym wyborem. Nie bez znaczenia był fakt, że pracę zaproponował kolega - Gwarantowało to dobry kontakt z szefem, bo w końcu niejedno razem przeżyliśmy, mieliśmy do siebie zaufanie - dodaje.
Prowadzenia wspólnego interesu próbowali też Ryszard i Marek. - To był 1988 rok. Zupełnie inne czasy niż dziś. Ciężko porównywać to, co chcieliśmy budować wtedy, do tego, jak dziś startują młodzi ludzie - wspomina odległe lata Ryszard. Panowie znali się już kilka lat, kiedy postanowili wejść w spółkę. Swoje miejsce na rynku widzieli w produkcji mebli. - Drobna i średnia przedsiębiorczość w tamtych czasach to były jakieś obco brzmiące słowa. Może dziś mielibyśmy szansę powodzenia. Wtedy się po prostu nie udało - tłumaczy przyczyny porażki.
Zawiniły "czasy" i "luźne zasady" W
sklepie internetowym z lifestylowymi gadżetami Bartek miał zająć się marketingiem, PR i komunikacją z potencjalnymi klientami. - Warunki finansowe były lepsze niż w we wcześniejszej pracy. Większy komfort, służbowa komórka i laptop, część pracy mogłem robić zdanie, czas pracy według uznania - opowiada Bartek. Do pierwszego zgrzytu doszło już podczas spotkania, które miało służyć ustaleniu szczegółów i zakresu obowiązków Bartka w firmie. Kolega nie mógł sprecyzować, czego dokładnie chce. Snuł wizje od bardzo skromnych przedsięwzięć telemarketingowych, po wielkie strategie, wydawanie i redagowanie magazynu "lifestylowego" na potrzeby popularyzacji asortymentu. - Po spotkaniu nie miałem już pojęcia, czym mam się zajmować, bo mowa była o... wszystkim - wspomina.
Jeśli już na etapie ustalania warunków współpracy obie strony nie mogą się dogadać - nie wróży to niczego dobrego - Taki układ "przyjaźń i biznes" może się udać tylko wtedy, gdy wyraźnie określony jest jego cel np. rozwój firmy lub zwiększenie jej kapitału i jeśli obie strony konsekwentnie respektują normy i zasady współpracy - podkreśla Małgorzata Bis.
Kiedy Marek i Ryszard zakładali spółkę, mieli pomysł, ale niestety niewielki kapitał. - Nasza skromna firma przetrwała kilka lat. Jak coś się nie udawało, próbowaliśmy kolejny raz i kolejny raz. Ale ile razy można odbijać się od ściany? Zwłaszcza kiedy brakuje środków finansowych na rozwój. Sam pomysł to nie wszystko - mówi Ryszard.
Bartek pomimo wątpliwości postanowił spróbować pracy u kolegi przez jakiś czas, żeby przekonać się, czy mu to odpowiada. - Efekt był niestety taki, że te "luźne zasady" doprowadziły mnie do pracy przez dobre kilkanaście godzin dziennie. W praniu wyszło, że wcale nie dostanę obiecanego etatu. Właściwie miałem nie dostać żadnej umowy, bo kolega liczył, że sprawę załatwimy "po koleżeńsku": ja pracuję ile się da, a on mi wypłaci do ręki - żali się chłopak.
Kolega - szef dokładał Bartkowi nowe obowiązki. W tych kwestiach nie czuł się już kolegą, ale szefem, któremu wszystko wolno. - W rezultacie mało spałem i byłem zły na siebie, że przez sen nie zdążę zrobić wszystkiego, co mi zlecił. Nie wytrzymałem nawet tego miesiąca - opowiada o końcu przygody z robieniem wspólnego biznesu ze znajomym.
Kiedy firma Marka i Ryszarda zaczęła generować wyłącznie straty, obaj podjęli decyzję, że należy ją zamknąć. - Marek był w nieco lepszej sytuacji niż ja, bo nie miał na utrzymaniu rodziny. Musiałem znaleźć zajęcie, które da mi pewny dochód, który wystarczy mnie, żonie i dzieciom na normalne życie - relacjonuje Ryszard. Przy tym rozstaniu odbyło się bez wzajemnych pretensji i kłótni. - Znamy się do dziś, a każdy z nas znalazł swoje miejsce na rynku pracy. Samodzielnie - zaznacza Ryszard.
Czasem się udaje Paweł i Sebastian znają się całe życie. Pierwszego spotkania nawet nie pamiętają. - Znali się nasi rodzice i tak też poznali nas ze sobą. Mieliśmy wtedy obaj ok. roku - wspomina Paweł. Dziecięca znajomość się rozluźniła, ale później koledzy spotkali się ponownie w liceum i od tamtej pory ich zawodowe ścieżki biegły już tym samym torem. Dziś Paweł i Sebastian to właściciele IAI System - szczecińskiej firmy, która zajmuje się projektowaniem i obsługą sklepów internetowych oraz witryny hip-hop.pl. - Na początku był hip-hop.pl i sześciu, a nie dwóch przyjaciół - mówi Paweł. - Hip-hop.pl założyliśmy dlatego, że redagowanie portalu o takiej treści sprawiało nam przyjemność. Kiedy po trzech miesiącach czwórka naszych kolegów zapytała gdzie są pensje, był to ewidentny znak, że trzeba się rozejść - wspomina Paweł. - Oni chcieli normalnej, etatowej pracy. A nam chodziło o coś innego. I tak zostaliśmy we dwóch. Ja i Sebastian - przywołuje początki.
Kiedy minęło dwa lata od początku istnienia Hip-hop.pl, przyszedł czas na eksplorację innych dziedzin. - Dziesięć lat temu potrafiłem coś, co wówczas było zupełną nowością. Projektowałem i opracowywałem programy do prowadzenia sklepów internetowych. Dzięki swoim umiejętnościom zdobyłem sponsora dla Hip-hop.pl i wtedy postanowiliśmy połączyć oba przedsięwzięcia. I tak trwa to już dziesięć lat - mówi Paweł. Klucz do sukcesu? Panowie sobie ufają i jak sami mówią - są "transparentni". Mają jasny podział obowiązków i dzięki temu nie konkurują ze sobą. - To jest bardzo zdrowy układ - przekonuje Paweł. - Ja zajmuję się IAI System, a Sebastian jest redaktorem naczelnym portalu. W ten sposób nie wchodzimy sobie w drogę - podkreśla.
W tym samym sukcesu wspólnego interesu z przyjaciółką, dopatruje się Katarzyna, która od pięciu lat prowadzi ze wspólniczką krakowską firmę "Raz w życiu", specjalizującą się w organizowaniu ślubów. - Wspólnicy powinni mieć obszary, którymi się zajmują. W naszej branży dobre relacje między nami przekładają się na dobre samopoczucie klienta - podkreśla Katarzyna i dodaje, że rozdział spraw prywatnych od biznesowych też jest w takim wypadku konieczny.
Dla równowagi psychicznej Na początku Paweł i Sebastian spędzali ze sobą mnóstwo czasu - i w pracy, i prywatnie. - Na studiach nawet nasze dziewczyny były koleżankami. W pewnym momencie było tego za dużo i obaj stwierdziliśmy, że musimy trochę to ograniczyć - dla dobra własnego i firmy - zaznacza Paweł.
Katarzyna ze swoją przyjaciółką - wspólniczką spędza po kilkanaście godzin na dobę. - Brak przyjaźni w takiej sytuacji uznałabym za poważną niedogodność - zaznacza. - Ale ważne jest grono przyjaciół poza pracą - dla jakiejś podstawowej równowagi życiowej - dodaje z uśmiechem.
Paweł i Sebastian różnią się. Jeden to twardo stąpający po ziemi introwertyk, który woli oszczędzać (Paweł), a drugi to typowy ekstrawertyk, typ imprezowy (Sebastian). Mają różne systemy wartości, inne rzeczy są dla nich ważne. - Ale dzięki temu dobrze się uzupełniamy - uważa Paweł.
Zdaniem psycholog z Centrum Medycznego LIM, zdrowiej jest mieć przyjaciół, z którymi nie rozmawiamy o pieniądzach i partnerów biznesowych, z którymi nie musimy się przyjaźnić. - Znacznie łatwiej i szybciej podejmujemy decyzje założenia wspólnego " interesu " z kimś bliskim. Etap poznawania się, budowania relacji mamy już wtedy za sobą - tłumaczy Małgorzata Bis. - Jednak biznes rządzi się też innymi prawami, które nie zawsze mają cechy przyjaźni. Tu mogą pojawić się rozczarowanie, pretensje, oczekiwania innych postaw partnera, takich jakie obowiązują w relacji przyjacielskiej -.dodaje.