Internetowe licytacje, kilkugodzinne przerwy obiadowe i kursy salsy to tylko niektóre, popularne sposoby walki z nudą w pracy. Polacy prześcigają się w wymyślaniu recept na monotonne zajęcia. Problem dotyka zresztą nie tylko pracowników nad Wisłą. Trzy miesiące temu ofiarą nudy padła Ellen Davies, zatrudniona na angielskiej poczcie. Monotonia pracy dawała się jej we znaki na tyle, że pracownica między swoimi obowiązkami zdrapywała loteryjne kupony. Wpadła, kiedy
kierownik oddziału dostał list od producentów zdrapek, z podziękowaniami za zwiększenie ich sprzedaży prawie o 100 procent. Okazało się, że pracownica Królewskiej Poczty przez 14 miesięcy okradła swój oddział z loteryjnych kuponów na sumę 19 tys. funtów. Swoje zachowanie, Ellen Davies tłumaczyła zbyt dużą nudą w pracy. Nie przekonało to jej szefów, którzy zwolnili swoją podwładną w trybie natychmiastowym.
Nieodpowiedni człowiek w nieodpowiednim miejscu Skąd bierze się nuda w pracy? Wiele zależy od człowieka i zajęcia, które wykonuje. Amerykański ranking rządowej Agencji Szkolenia i Rozwoju najbardziej nudnych zawodów, prym w tej klasyfikacji przyznał sekretarkom, robotnikom i sprzedawcom. Sekretarką jest Riada, która opisuje swoje doświadczenia na
forum internetowym : "Czasem jestem zdesperowana. Nie wiem, co robić. Mam dobre warunki pracy w dużej korporacji, pieniędzy tyle, ze wystarczy. Średnio pracuję 2-3 godziny dziennie. Resztę czasu spędzam na czytaniu bzdur w internecie i nie daj Boże, jak już nie ma czego czytać, to wpadam w depresję. Jestem po studiach ekonomicznych, znam 2 języki i pracuję jako sekretarka. Wstyd mi przed ludźmi, którzy nie mają pracy lub za marne grosze, a ja, choć bardzo się staram nie potrafię docenić, tego co mam. Tylko, że mam też ambicje". Riada podkreśla, że nuda w pracy jest gorsza niż nadmiar obowiązków. - Wiem, bo przerabiałam i to, i to - dodaje forumowiczka.
Monotonia w pracy nie wynika jednak tylko z rodzaju wykonywanego zawodu. - Mało wymagający szef, złe gospodarowanie swoim czasem czy nieodpowiednie dopasowanie obowiązków w firmie do własnych kwalifikacji i ambicji to najczęstsze przyczyny nudy w pracy, niezależnie od branży i rodzaju zajęcia - wylicza Jolanta Stefanow, certyfikowany trener NLP.
- W moim przypadku było tak, że minąłem się po prostu z powołaniem - mówi Michał, który przepracował rok w jednej z wrocławskich firm rekrutacyjnych. - W kilka tygodni opanowałam do perfekcji swoje obowiązki, sporo w tym było typowych zadań administracyjnych. W kółko robiłem więc to samo, zajmowało mi to połowę mojego dnia. Kiedy zaproponowałem swojej szefowej, że mogę też zająć się pozyskiwaniem klientów dla firmy, przełożona odpowiedziała tylko, że w oddziale jest już od tego osoba - dodaje. Badania potwierdzają, że najlepszym sposobem na utrzymanie pracowników w firmie jest stworzenie odpowiednich możliwości awansu i kariery. - Tego właśnie zabrakło w moim przypadku, dlatego odszedłem - mówi Michał. Wypowiedzenie złożył też forumowicz crapachino, który
napisał: "Miałem ciepłą posadkę w dużej firmie informatycznej, może nie nazbyt wygórowaną pensję, ale wystarczającą. Miałem też zadania do wykonania; cóż z tego jednak, skoro po ich zrealizowaniu w 40-godzinnym tygodniu pracy zostawało mi średnio 35 godzin nudy? Zabijałem ją co prawda dość skutecznie, ale nie o to przecież w pracy zawodowej chodzi. Musiało minąć pięć lat, bym pojął, że tracę czas w firmie, która nie daje mi żadnych perspektyw rozwoju czy choćby awansu i w której ogarnia mnie przejmujący marazm. W tym właśnie momencie wstałem zza biurka i zaniosłem wymówienie do działu kadr".
Nuda w trzy lata Specjaliści uczulają, by poczucie monotonii nie zdominowało czasu spędzanego w pracy. - Nie jest tajemnicą, że znużenie i brak konkretnych obowiązków to prosta droga do zawodowego wypalenia, a nawet depresji - mówi Stefanow. - Nie można generalizować, ale taki stan często dotyka osoby bardzo ambitne i szybko przyswajające nowe obowiązki, po prostu bardzo inteligentne - dodaje. Jak zbadali naukowcy, przeciętny śmiertelnik wpada w rutynę i nudzi się pracą średnio po trzech latach, a człowiek z w wysokim IQ nawet już po 6 miesiącach. Dlatego znużenie wykonywanymi obowiązkami, może szybciej dotknąć właśnie tych ostatnich. To z kolei prowadzi do problemów. Posiadająca uprawnienia inżynierskie, elektryczne i nauczycielskie Daniela Simidchieva kilka razy zmieniała pracę, bo albo nie nadążali za nią jej współpracownicy, albo szefowie mówili, że zawód, który wykonuje jest dla niej po prostu zbyt nudny. Bułgarka, znana jako najinteligentniejsza kobieta na świecie, z IQ oscylującym w okolicach 200 i pięcioma dyplomami magistra, wyjechała w końcu za pracą do Anglii.
Stres kontra nicnierobienie Gadu-gadu, robienie list zakupów na weekend, czy przygotowywanie się do egzaminu na prawo jazdy to tylko niektóre pomysły na walkę z monotonią lub brakiem obowiązków w pracy. Ale nawet tego typu zajęcia, prędzej czy później się nudzą. - Potrzebowałem dodatkowej motywacji i adrenaliny, bo praca w ogóle przestała mnie stresować - mówi Michał, który mimo niezłych zarobków odszedł z firmy rekrutacyjnej. - Ciężko nazwać mnie pracoholikiem, ale wolę wyzwania, niż pójście na łatwiznę - dodaje.
Zdaniem specjalistów, umiarkowany stres w pracy pomaga. - Stres pobudza organizm, podwyższając gotowość pracownika do działania - mówi Jolanta Stefanow. - Zbyt niski jego poziom powoduje apatie i znudzenie. Dlatego umiarkowany wskaźnik stresu jest nawet wskazany, bo wpływa mobilizująco. Działamy wtedy szybciej , podejmujemy się trudniejszych zadań, a nasza koncentracja i pamięć zdecydowanie się poprawiają - dodaje. W tym kontekście, wyjątkowo mało stresującym zajęciem okazuje się stanowisko doradcy prezydenta Stanów Zjednoczonych. W swoich badaniach na temat monotonii w pracy, Sandi Mann, wykładowca Uniwersytetu Central Lancashire opisał sposób walki z nudą jednego z doradców byłej głowy państwa, George'a W Busha seniora. Zaufany człowiek prezydenta, dla zabicia czasu w trakcie pracy regularnie chodził do pobliskiego kina. Terapia okazała się na tyle skuteczna, że pewnego razu w trakcie projekcji filmu zaważył na tej samej sali kolegę z pracy, który przyszedł tam prawdopodobnie z tym samym problemem.
Kryzys lub własna firma receptą na nudę Kryzys robi swoje, dlatego pracownicy częściej wolą udawać, że pracują niż zasygnalizować szefowi, że coś jest nie tak. - Co pół roku wypełniamy w firmie anonimową ankietę, o tym co chcielibyśmy zmienić w pracy - mówi Kasia, na etacie w banku jako starszy doradca klienta. - Do tej pory, za każdym razem wymieniałam swoje propozycje na wykorzystanie czasu, kiedy nie mam ani klientów, ani żadnej papierkowej roboty. Nic to nie dało. Dlatego teraz wolę nie wspominać o moich pomysłach, bo może to jeszcze zaszkodzić. Wiadomo, że w branży jest kryzys, były już małe zwolnienia i wolę się nie wychylać, tylko sumiennie wykonywać te obowiązki, które mam. To nie pora na narzekanie na zarobki, nie mówiąc już o nudzie - dodaje. Kryzys sprawia, że pracownikom mniej uwiera bezczynność w pracy.
- Jeszcze przed Nowym Rokiem chciałem zmieniać pracę - mówi Szymon, zatrudniony jako analityk w międzynarodowej korporacji. - Brakowało mi motywacji, chciałem się rozwijać a zdawałem sobie sprawę, że w mojej dotychczasowej pracy nie będę miał takiej możliwości. Z drugiej strony nie chciałem oszukiwać mojego szefa, przesiadując bezczynnie na firmowym Internecie. Kiedy w styczniu zaczęły się zwolnienia postanowiłem przeczekać. Teraz nie przejmuję się nudą i momentami bezczynności. Lęk przed zwolnieniem mi na to nie pozwala. Można powiedzieć, że kryzys i krążące gdzieś widmo zwolnień dodaje adrenaliny, tak samo jak stres, kiedy jest się zawalonym pracą - dodaje.
Antidotum na pracowniczą nudę mają też osoby prowadzące własne interesy. - Dla mnie to pojęcie właściwie nie istnieje - mówi Bartek Górka, współwłaściciel wrocławskiej firmy Premium Class, sprzedającej tonery. - Jeśli mam ochotę odpocząć, albo zwyczajnie się ponudzić biorę wolne. Dla prowadzącego własną firmę, strata czasu to po prostu strata pieniędzy - dodaje.