Każdy, kto ma prawo do świadczenia przedemerytalnego, musi przed jego przyznaniem przez ZUS zarejestrować się w pośredniaku. Na pół roku. Inaczej pieniędzy nie otrzyma, choćby nie wiem ile lat wcześniej przepracował. - Choć teraz mam już 37 lat ciągłego zatrudnienia, a zgodnie z ustawą przyznającą mi świadczenie przedemerytalne wystarczyłoby 35, nie mogę go od razu pobierać. Prawo wymaga, bym przez pół roku była zarejestrowaną bezrobotną i pobierała zasiłek dla bezrobotnego - denerwuje się Elżbieta, bezrobotna w wieku 50 plus. Właśnie wraca z kolejnej wizyty w urzędzie pracy. Cieszy się, że nie otrzymała oferty. - Nie dlatego, że jestem obibokiem, ale jeżeli dostanę jakąkolwiek pracę lub odmówię przyjęcia byle jakiej posady, stracę prawo do świadczenie przedemerytalnego. Taki chory wymóg stworzono.
W listopadzie zeszłego roku Elżbieta została bez pracy. Otrzymała trzymiesięczne wypowiedzenie z "przyczyn nie leżących po stronie pracownika". - Likwidacja zakładu pracy - mówi. - Spełniam warunki, aby otrzymywać świadczenie przedemerytalne. Chętnie bym na nie przeszła. Chyba zasłużyłam po tylu latach nieprzerwanej pracy na taki przywilej i niewielkie wsparcie finansowe?
O jakie pieniądze walczy pani Elżbieta? Świadczenie przedemerytalne to co prawda 804 zł, ale można przy tym dorobić. Od 1 marca tego roku - do 1472 zł miesięcznie bez żadnych konsekwencji. Jeśli się tę kwotę przekroczy, a nie zarobi więcej niż 2060 zł, świadczenie zostanie zmniejszone. Powyżej tej ostatniej granicy - zawieszone.
- Dla mnie to zasadnicza różnica, czy pobieram zasiłek dla bezrobotnego, czy świadczenie - dodaje Kazimierz. Brakuje mu jeszcze pięciu tygodni, by złożyć wniosek o świadczenie. - Teraz, gdy od pięciu miesięcy jestem zarejestrowany w pośredniaku, muszę żyć za nieco więcej niż 600 zł. Dorobić nie mogę, bo prawo mi zakazuje. Gdy będę pobierał świadczenie przedemerytalne, dostanę 800 zł. Dorobię do 1400 zł i mogę spokojniej spać. Poza tym zasiłek z UP jest mniejszy niż świadczenie, do którego mam prawo. Zmuszając mnie do pójścia do pośredniaka, państwo przez sześć miesięcy na mnie oszczędza?
Elżbieta nie rozumie, dlaczego po przepracowaniu 37 lat nie ma prawa wybierać, na jakim poziomie chce żyć: - Dlaczego nie mam prawa poprawiać swojej sytuacji finansowej?
- Nie wszyscy chcą korzystać z tak zwanej pomocy państwa. Słusznie mówi się, że te pieniądze nie pozwalają umrzeć, ale i nie da się za nie przeżyć. Osoby z bardzo długim stażem pracy zmusza się do wegetowania. Dlaczego? - pyta Kazimierz. - Żeby jak najmniej osób sięgnęło po te 800 zł?
Elżbieta boi się chodzić do urzędu pracy. - Odmówię - źle. Przyjmę ofertę, to nikt mi nie zagwarantuje, że po paru miesiącach nie stracę nowej posady. A wtedy znów zasiłek dla bezrobotnego. A co dalej? Do
emerytury brakuje mi aż ośmiu lat.
- Ustawodawca przewidział tylko jedną możliwość, by nie stracić prawa do świadczenia przedemerytalnego - wyjaśnia biuro prasowe ZUS. - Można przyjąć ofertę w ramach prac interwencyjnych zorganizowanych przez urząd pracy.
- Oczywiście jest jeszcze inne wyjście - kpi Kazimierz. - Trzeba oszukiwać państwo i wszelkimi sposobami unikać przyjęcia skierowania do pracy.
Elżbieta rozumie, że państwo robi wszystko, by osoby w wieku 50 plus nie odchodziły z rynku pracy, ale czuje się dyskryminowana. Wyliczyła, że ponieważ skończyła 52 lata, to odchodząc na normalną emeryturę, będzie miała przepracowanych aż 45 lat. - Przez wszystkie lata pracy nawet na zwolnienia lekarskie często nie chodziłam. Gdyby nie zlikwidowano firmy, nadal bym pracowała. A jednak jestem zmuszona iść do pośredniaka i brać udział w tej farsie - mówi. - Przy obecnym bezrobociu i braku miejsc pracy dla młodych i wykształconych ludzi powinno się ułatwiać osobom, które sobie na to zapracowały, przejście na świadczenia przedemerytalne.
- Wystarczyłoby zwolnić tych, co już przepracowali minimum 30 lat, z obowiązku tułania się po urzędach pracy - podpowiada Kazimierz.