Uparłam się, żeby znaleźć urzędy pracy przyjazne dla bezrobotnych. Może uda się nawet stworzyć zbiór dobrych praktyk i mądrych pomysłów. A potem je upowszechnić. Znowelizowana ustawa o promocji zatrudnienia zawiera standardy obsługi osób poszukujących pracy. A może gdzieś nikt nie czekał na odgórne dyrektywy i wprowadził sensowne rozwiązania? Znalazłam taki pośredniak, choć początek rozmowy z panią Olgą tego nie zapowiadał. - Moja frustracja wywołana absurdalnym postępowaniem Urzędu Pracy w Warszawie sięgnęła zenitu - denerwowała się.
- Niech mi ktoś odpowie, dlaczego w Ostródzie, gdzie mam wielu znajomych, można w ciągu miesiąca otrzymać dotację na rozpoczęcie działalności gospodarczej. W stolicy robię już czwarte podejście. W tym roku to ponad 18 tys. zł. Dla mnie to bardzo dużo. Nie mam prawa do zasiłku i prawie dwa lata nie pracuję.
Pierwsza odpowiedź, jaka mi przyszła do głowy: w Warszawie jest dużo więcej chętnych niż w powiatowym mieście takim jak 35-tysięczna Ostróda w woj. warmińsko-mazurskim. I to prawda. Stołeczny PUP rozpatrywał ponad 2 tys. wniosków, przyznał prawie 600 dotacji. Ostródzki tylko ok. 400. Pieniądze otrzymało 300 osób.
- To nie chodzi o liczbę chętnych - protestuje moja rozmówczyni. - W Ostródzie robi się wszystko, by bezrobotnemu pomóc wypełnić prawidłowo wniosek. Nikt go nie odrzuca po pierwszym czytaniu ze względów formalnych. Poprawia się go pod okiem pracownika urzędu i nadal rozpatruje. W Warszawie bezrobotny słyszy, że wniosek odrzucono i trzeba czekać na nowy termin przyjmowania aplikacji.
Pani Olga cztery lata temu przeprowadziła się do Warszawy z Niemiec. Pracowała jako tłumacz na umowach o dzieło i zlecenie. Rok temu jednak zarejestrowała się w urzędzie pracy, aby móc wystąpić o dotację na rozpoczęcie działalności. - Zachęciła mnie znajoma pracownica pośredniaka w Ostródzie. Opowiedziała mi, że u nich bardzo łatwo o te pieniądze. Wystarczy w dowolnej chwili złożyć wniosek. A jak popełnię jakiś błąd, to w UP pomogą mi go poprawić. I co ważne, formularz jest krótki i prosty - mówi.
Postanowiłam to sprawdzić. Wzory wniosków są na stronach internetowych pośredniaków. Zgadza się. W obu przypadkach przyszły beneficjent musi podać bardzo podobne informacje, ocenić rynek na swoje usługi, zanalizować koszt, określić zysk, ale ostródzki formularz jest bardziej przejrzysty i przyjazny. Część dotycząca kalkulacji finansowych jest naprawdę dobrze pomyślana i nie budzi popłochu w każdym, kto nie jest zawodowym księgowym. A i księgowi mogą mieć z tym kłopot.
- W ubiegłym roku aplikację składałam w maju. W przebrnięciu przez wszystkie rubryki i tabelki pomagała mi księgowa. Jednak popełniłyśmy błąd formalny. Wniosek przepadł. Kolejna próba. Tym razem popełniłam błąd merytoryczny. Znów klapa. Tym razem musiałam czekać do marca. Potem na drodze stanęły mi zmienione rubryki wniosku. Błąd w wypełnianiu - wspomina pani Olga. Sugerując się tabelką z poprzedniego roku, bezrobotna potraktowała jedną rubryczkę jako tytuł części tabelki. I znów porażka. Na początku kwietnia złożyła dokumenty po raz czwarty. - Każde odrzucenie wniosku to czekanie na kolejny termin przyjmowania. A ja wciąż jestem bezrobotna bez prawa do zasiłku - mówi pani Olga.
Trudno mi uwierzyć w te ostródzkie cuda. Dzwonię do tamtejszego pośredniaka. - Czy błąd we wniosku dyskwalifikuje go? - pytam. - Nie odrzucamy wniosków z powodu błędów formalnych, a nawet merytorycznych. W takich przypadkach pomagamy bezrobotnemu go poprawić. Aż do skutku. Oczywiście nie wypełniamy nikomu dokumentów. Gdy wszystko jest w porządku, bezzwłocznie rozpatrujemy wniosek - tłumaczu urzędniczka, której telefon znalazłam w spisie pod hasłem "dotacje". Nie przyznawałam się do tego, że jestem "Babą" z "Gazety". Chciałam, by rozmawiała ze mną jak z każdym innym interesantem.
Przy okazji przypominam sobie, że gdy sama pytałam w Warszawie o to, czy ktoś może mi pomóc przebrnąć przez skomplikowane rubryczki, usłyszałam kategoryczną odpowiedź doradcy zawodowego: - Urzędnicy stołecznego UP nie mogą pomagać wypełnić aplikacji, bo potem ją oceniają.
Pan Marek z Ostródy, obecnie właściciel formy budowlanej, otrzymał pieniądze po trzech tygodniach.
- Udało mi się za pierwszym podejściem. Najwięcej czasu zajęło mi gromadzenie załączników. Jak już je miałem, poszedłem i złożyłem dokumenty - mówi.
Tak od ręki? Znów sprawdzam. - Od kiedy do kiedy można składać wnioski ? - pytam kolejny raz w UP Ostróda. - W każdej chwili - odpowiada urzędniczka do której dzwonię po raz drugi. - A jak długo trzeba czekać na decyzję? - pytam. - 30 dni o ile nie trzeba będzie go uzupełniać - pada odpowiedź.
Bezrobotna z Warszawy czeka na decyzję urzędników. Zmieniony regulamin przewiduje, że odpowiedź na wniosek złożony 6 kwietnia może nastąpić do 22 maja. W międzyczasie mija kolejny termin składania aplikacji. - Jeśli mi się nie uda, będę musiała czekać do czerwca, a później upłynie kolejne półtora miesiąca, zanim otrzymam odpowiedź. I tak dalej. Mam pecha - mieszkam w Warszawie, a nie w Ostródzie - żałuje pani Olga. A może udałoby się poprawić dostępność do dotacji na rozpoczęcie własnej działalności gospodarczej przez bezrobotnych? Wystarczy przyjąć jeden, ogólnopolski standard rozpatrywania wniosków o dotację.