Dawno się tak nie zdenerwowałam jak wtedy, gdy w "Gazecie Prawnej" przeczytałam, że bezrobotni znajdujący się w tzw. szczególnej sytuacji mogą zostać wykreśleni z rejestru pośredniaka i skierowani przez urzędy pracy do ośrodków pomocy społecznej, aby te je aktywizowały. Nie mogłam uwierzyć. Sięgam po znowelizowaną ustawę o promocji zatrudnienia. Szukam, o których bezrobotnych chodzi. Odpowiedź: o tych, którzy nie ukończyli 25 lat, i tych, co mają ich co najmniej 50 i są długotrwale bezrobotni bądź od pół roku nie korzystają z zasiłku i są pod opieką ośrodka pomocy społecznej. Dotyczy to także niepełnosprawnych samotnie wychowujących dzieci. Taki przepis wszedł w życie w lutym.
- Nic z tego nie rozumiem. Mam 57 lat. Jestem od roku bezrobotna i co? Mam zostać klientką pomocy społecznej? - pyta mnie zbulwersowana pani Elżbieta. - O co tu chodzi? Jest bezrobotna, złożyła wniosek na szkolenie dotyczące projektów unijnych i chce znaleźć pracę przy ich rozliczaniu. Zależy jej, by je skończyć. - Znów chcą nas potraktować jak obiboków. Przecież nie mam pracy dlatego, że pośredniak nic nam nie oferuje, a nie dlatego, że mi się nie chce pracować i trzeba nas resocjalizować - oburza się pan Marek, 53-letni ekonomista. Dzwonię do pośredniaka w Warszawie. - Panie dyrektorze, czy to oznacza, że bezrobotni spełniający te wszystkie warunki zostaną przymusowo przekazani pod kuratelę pomocy społecznej? W ten sposób zabiera się im możliwość szkoleń czy starania się o dotacje na założenie firmy. - Chodzi przede wszystkim o osoby w trudnej sytuacji życiowej, którym ośrodki już pomagają, oraz o tych, którzy mają inne problemy, np.: alkoholizm, nieprzystosowanie społeczne, wyuczona bezradność życiowa - wyjaśnia Lech Antkowiak, wicedyrektor stołecznego UP.
A co będzie z takim wykreślonym z rejestru bezrobotnym? Urząd pracy na wniosek ośrodka może go skierować "do uczestnictwa w kontrakcie socjalnym, indywidualnym programie usamodzielniania, lokalnym programie pomocy społecznej lub w indywidualnym programie zatrudnienia socjalnego". Jest jednak warunek: między UP a ośrodkiem pomocy społecznej musi być podpisane porozumienie, na podstawie którego obie instytucje informują się o działaniach wobec bezrobotnego. - Ośrodki pomocy społecznej będą pracowały z takim osobami. Skierują na odwyk albo na warsztaty terapeutyczne z psychologiem. W Warszawie mam już 18 takich porozumień - dodaje Antkowiak. - Ale przecież to prosta droga do tego, by pośredniaki pozbyły się sporej grupy własnych klientów. I niech teraz martwią się MOPS-y - mówię. - Nikogo nie będziemy wypychać na siłę. Nie zamierzam w ten sposób obniżać bezrobocia. Mimo że ono stale rośnie. W Warszawie mamy już ponad 25 tys. zarejestrowanych osób bez pracy - mówi Antkowiak. Dyrektor zapewnia, że po zakończeniu takiej aktywizacji społecznej wszyscy będą mogli się znów rejestrować w urzędzie pracy.