Gdzie strzelców sześciu

Aneta Zadroga
2009-06-29, ostatnia aktualizacja 2009-06-29 11:53

Wrocław, Łódź, Warszawa, Poznań, Kraków. Wszędzie młodzi, zdolni, bez etatu, ale z mnóstwem obowiązków. Wystarczy im wynajęta sala, internet, komórka i do dzieła. Tak działa coworking.


Fot. Rafal Michalowski / AGENCJA GAZE
ZOBACZ TAKŻE
Jeszcze kilka lat temu furorę wśród przedstawicieli wolnych zawodów robiła praca w domu. Młodzi pracownicy często nie opuszczali swoich mieszkań, a z szefami kontaktowali się przez internet i telefonicznie. Ale samotna praca zaczęła doskwierać. Na początku były spotkania w kawiarniach z obowiązkowym hotspotem. Ale to przestało wystarczać i zaczęli wynajmować biura. Moda na coworking (z ang. wspólna praca) przyszła do Polski ze Stanów Zjednoczonych. Na razie powoli ewoluuje, ale jak na zjawisko obecne na polskim gruncie od kilku miesięcy ma się całkiem nieźle: chętnych w istniejących biurach nie brakuje, a ciągle powstają nowe. A w czasach oszczędności spowodowanych kryzysem coworking okazuje się idealnym rozwiązaniem tak zarówno dla freelancerów, jak i młodych przedsiębiorców zakładających własny biznes czy kilkuosobowych firm przepłacających do tej pory za wynajem biura.

Dla freelancera i małej firmy

Wyobraź sobie, że jesteś wolnym strzelcem. Pracujesz w domu, ale brakuje ci atmosfery współpracy, kreatywnego zespołu, nowych znajomości zawodowych. Albo masz małą firmę i połowę zysków zżera wynajem lokalu. Albo startujesz z biznesem i nie stać cię od razu na urządzenie lokalu, a przecież kontrahentów gdzieś musisz przyjmować.

Jesteś pracującym rodzicem? Sprawdź jakie prawa Ci przysługują



Co robisz? Płacisz 300-450 zł miesięcznie i masz dostęp do komfortowo wyposażonego biura, zwykle w centrum lub blisko centrum miasta. Korzystasz z niego o dowolnej porze dnia i nocy, pracujesz, kiedy jest ci najwygodniej, jeśli chcesz, spędzasz tu także czas wolny i po godzinach pracy umawiasz się z przyjaciółmi. Kiedy wypełniasz zawodowe obowiązki, masz do dyspozycji wysokiej klasy sprzęt biurowy, drukujesz, skanujesz, kserujesz, w przerwie robisz sobie kawę albo coś przekąszasz. Jedyne, czego potrzebujesz, to twój laptop i komórka. Wieczorem z kolei możesz zrelaksować się przy filmie DVD lub razem z kolegami z biura odwiedzić jeden z okolicznych pubów. Tak wygląda życie w jednym z pierwszych centrów coworkingu w Polsce - Cocobarze we Wrocławiu. Otwarte jest 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. - Jesteśmy freelancerami i specjalistami z różnych dziedzin. Szukaliśmy miejsca, w którym moglibyśmy efektywnie pracować. Każdy z nas znalazł się tu z różnych powodów - mówi Mateusz Jarosiewicz, pomysłodawca centrum coworkingu we Wrocławiu. - Jedni chcieli oddzielić życie zawodowe od prywatnego, inni szukali skupienia, inni współpracy. Kawiarnie z nie zawsze działającymi hotspotami okazały się na dłuższą metę nieskutecznym rozwiązaniem, więc wynajęliśmy biuro - opowiada.

Cocobar działa w obecnej lokalizacji od grudnia 2008 roku. Pracuje tu 11 osób. Ale już trwają przygotowania do przeprowadzki do większego lokum. - To odpowiedź na zainteresowanie - mówi Jarosiewicz. - Coraz chętniej zaglądają do nas nie tylko freelancerzy, ale i niewielkie, kilkuosobowe firmy, bo to dla nich spora oszczędność na kosztach najmu biura.

Gabinet szefa do wynajęcia

W Łodzi pierwsze coworkingowe biuro przy ul. Struga założył pół roku temu Jacek Rydzyński. Z wykształcenia biolog, z zamiłowania architekt. O idei wspólnej pracy przeczytał na jakimś forum internetowym. Zbiegło się to w czasie z kryzysem na światowych rynkach finansowych. I Jacek wpadł na pomysł: W dużym pomieszczeniu zagospodarowanym w starej fabryce zrobimy centrum coworkingu.

Biuro jest czynne od godz. 8 do 17, koszt jednego miejsca to 300 zł miesięcznie. Za tę cenę można korzystać z wszystkiego, czego potrzeba freelancerowi do pracy: jest tu szybkie łącze internetowe, biurka, dużo przestrzeni, drukarka, rzutnik, tablica, kanapa na chwilę relaksu, a nawet tzw. gabinet szefa, czyli przestronny, elegancki pokój, w którym coworkingowcy mogą przyjmować ważnych klientów. W koszt najmu wliczone jest też towarzystwo młodych, kreatywnych ludzi. Jak podkreśla Jacek, nie do przecenienia.Lokal gości w tej chwili sześciu architektów, specjalistę od grafiki komputerowej i dziennikarza. - Zainteresowanie jest bardzo duże. Ludzie dzwonią, pytają o warunki, przychodzą, oglądają. Mieliśmy studentów, którzy wynajęli biuro na jeden dzień, żeby spotkać się ze swoim promotorem - opowiada Jacek Rydzyński. - Obecnie chce do nas dołączyć dziewczyna, która otwiera własny biznes. Będzie sprzedawać urządzenia zmieniające energię słoneczną w ciepło. To doskonałe rozwiązanie dla takich jak ona, gdy na początku działalności nie stać ich na wynajęcie pomieszczenia i urządzenie biura - tłumaczy młody łodzianin. Ale łódzkie biuro oferuje nie tylko wynajęcie stanowiska pracy na miesiąc czy dwa. Można na przykład zarezerwować stół dla sześciu osób, wygodną kanapę lub wspomniany gabinet szefa na jeden dzień czy kilka godzin.

Coworking znaczy zaufanie

Wojciech Mocarski organizuje przestrzeń freelancerom w stolicy. Od prawie roku kieruje projektem o nazwie "CoworkingClub". Koszt biurka tutaj, przy ul. Wilczej, to podobnie jak we Wrocławiu 450 zł miesięcznie. - Kiedy zaczynaliśmy, takich miejsc w Polsce nie było. Duży ruch coworkingowy był swego czasu w Krakowie, teraz nieco tam zmalał, ale zaczęły rozwijać się pod tym kątem inne miasta, jak Łódź, Poznań czy Wrocław - mówi Wojciech Mocarski.

W jego klubie, który reklamuje się hasłem: "Let's work together!" (ang. pracujmy razem), można popracować samodzielnie (jak pojawiający się od kilku miesięcy: nauczyciel polskiego, informatycy, dziennikarz, specjaliści od funduszy unijnych), urządzić konferencję, spotkanie służbowe albo naradę. Raz na kilka dni biuro zmienia się w salę wykładową, szkoleniową i warsztatową. Radzą i szkolą ci, którzy uważają, że mogą komuś swoją wiedzą pomóc, a słuchać ich przychodzą ci, których dany temat interesuje. Były już szkolenia dotyczące pozyskiwania unijnych dotacji, warsztaty pokazujące, jak ciekawie prezentować cyferki i opracowania podczas wystąpień służbowych, a nawet wykłady na temat radzenia sobie ze stresem za pomocą sztuki malowania. - Idea wspólnej pracy w naszym kraju dopiero kiełkuje, a prawdziwy rozwój w tej dziedzinie mamy przed sobą - mówi Mocarski. - Po pierwsze dlatego, że w porównaniu choćby ze Stanami Zjednoczonymi mamy jeszcze stosunkowo niewielu freelancerów, po drugie społeczeństwo obywatelskie dopiero nam się rozwija i na razie trochę brakuje nam zaufania do innych. A przecież, kiedy przebywamy w gronie różnych specjalistów, możemy się bardzo dużo nauczyć.

Nieuczciwy szef? Spytaj prawnika, co możesz z tym zrobić



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów