- Najtrudniej jest, gdy ma się orzeczony znaczny stopień niepełnosprawności - żalą się bezrobotni. - Takimi pracownikami nie są zainteresowani pracodawcy na wolnym rynku pracy. Choć mogą sięgnąć po pieniądze z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. - Szansą dla nich są prace interwencyjne, roboty publiczne, czyli tak zwane zatrudnienie subsydiowane (organizator robót lub pracodawca otrzymuje zwrot części kosztów związanych z wynagrodzeniem, ubezpieczeniem społecznym lub wyposażeniem stanowiska pracy). Tych ofert też jest nie za wiele - mówi Lech Antkowiak, wicedyrektor stołecznego PUP. Ofert jak na lekarstwo i duża liczba zarejestrowanych w urzędach pracy - taki jest obraz sytuacji niepełnosprawnych w pośredniakach. Na przykład we włocławskim urzędzie pracy jest ich 470. Co prawda mniej niż w ubiegłym roku, ale jak twierdzą tamtejsi urzędnicy, po prostu nie przychodzą do pośredniaka.
W stołecznym urzędzie jest zarejestrowanych ponad 3,5 tys. osób niepełnosprawnych. 1681 z nich ma status bezrobotnego. Reszta poszukującego pracy. - Tylko w tym półroczu zarejestrowano ponad 1300 bezrobotnych i 601 poszukujących niepełnosprawnych - mówi Antkowiak. - W tym roku mieliśmy 753 oferty dla tej grupy naszych klientów. Wystarczy wejść na stronę internetową pośredniaka, by zobaczyć, ile jest ofert z wolnego rynku: na 183 oferty w stołecznym PUP przy ul. Ciołka - 13 jest dla niepełnosprawnych. Pracodawcy w stolicy poszukują tylko... jednej osoby z wyższym wykształceniem - księgowej. Pozostałe to: sprzątający, wartownik, listonosz, operator maszyn, pracownik recepcji.
Podobnie jest w całym kraju. Według Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności GUS w Polsce jest 3,7 mln osób niepełnosprawnych. Tych w tak zwanym wieku produkcyjnym aż 2,2 mln. Ponad 81,5 tys. było zarejestrowanych jako bezrobotni. Tylko 15 tys. miało prawo do zasiłku. Co miały im do zaproponowania powiatowe urzędy? To, co wszystkim innym osobom bez pracy -
szkolenia, dotacje na założenie własnej firmy i poradnictwo zawodowe. A oferty? Niewiele i z miesiąca na miesiąc mniej - w lutym 1525 ofert pracy. To mniej o prawie 500 niż w styczniu.
Niepełnosprawni w UP mogą rejestrować się jako bezrobotni lub jako osoby poszukujące pracy. W tym ostatnim przypadku mogą pobierać rentę i korzystać z usług pośredniaka: pośrednictwa pracy, staży, szkoleń. "W mieleckim urzędzie byłam zarejestrowana od połowy 2008 do lutego i w tym czasie jedynie zaproponowano nam spotkania, na których
doradca zawodowy szkolił nas, jak szukać pracy" - napisała do "Gazety" niepełnosprawna bezrobotna. A jak ono wyglądało? "Dostaliśmy na kartce adresy zakładów pracy chronionej w okolicy i materiały szkoleniowe. Miały nam pomóc poznać siebie i nasze predyspozycje - jakby Mielec był jakąś ogromną metropolią, w której można przebierać w ofertach pracy i zastanawiać się, które z własnych kwalifikacji mogę wykorzystać. Natomiast oferty żadnej. Może dlatego, że ja mam znaczny stopień niepełnosprawności?".
Ten sam problem ma 27-letnia Marta. Jest zarejestrowana w Powiatowym Urzędzie Pracy w Poznaniu od 2001 roku. - Czyli od momentu, gdy skończyłam, w trybie indywidualnego nauczania, liceum ogólnokształcące. Ma status osoby poszukującej pracy. - Ale bardzo trudno mi znaleźć cokolwiek. Mam, że tak powiem, zestaw niepełnosprawności: mózgowe porażenie dziecięce dotyczy rąk i nóg, epilepsję i poważne schorzenie układu moczowego. W domu jakoś się poruszam, na zewnątrz o kuli, w razie większej trasy muszę używać wózka - wylicza problemy. Szuka jakiejkolwiek pracy na miarę swoich możliwości. - A możliwości mam niewielkie. Mogłabym być np. operatorem wprowadzania danych lub moderatorem forum internetowego.
Marta musi dorobić do renty. Z ZUS dostaje 504 zł, a jej matka 153 zł zasiłku pielęgnacyjnego. Rentę socjalną przyznano jej na czas określony. - Tak jakbym mogła nagle wyzdrowieć. - Co pani proponowano przez te osiem lat w pośredniaku? - Raz sprzątanie, a nie mogę się schylać. Odmówiłam. Była też praca z komputerem. Wymagała znajomości Excela, a ja go nie rozumiem przez dyskalkulię - problemy z pojęciami typu kilometr, ile wagi, do tego liczeniem. To nie jest upośledzenie umysłowe - opowiada Marta. - Chodziłam do urzędu, jak tylko mogłam, a oni ograniczali się do ustalania następnej wizyty. Marta, rejestrując się, musiała przedstawić wszystkie możliwe dokumenty o stanie zdrowia i orzeczenia o niepełnosprawności. - I co? Skierowanie do pracy jako sprzątaczka! - żali się.
Marta stale się szkoli. A to kurs komputerowy, a to obsługi kas fiskalnych. Uczyła się aktywnych metod poszukiwania pracy. - Ukończyłam dwustopniowe szkolenie paramedyczne i "Dziennikarstwo dla początkujących". Jedynie uczestnictwo w projekcie "Gotowi do pracy" - wsparcie dla osób niepełnosprawnych w podejmowaniu zatrudnienia - to zasługa UP. - Szukam szkoleń bezpłatnych albo sama je sobie sponsoruję - mówi. Teraz uczy się języka migowego. - Język migowy mam w Towarzystwie Osób Niesłyszących w Poznaniu. Również za darmo, chyba przez to, że jestem jego członkiem. Po co to robię? Może język migowy da mi pracę - ma nadzieję.
Ogólnopolskie Badanie Wynagrodzeń 2009 - ile zarabiają Polacy?