Niedawno chwaliłam Powiatowy Urząd Ppracy w Ostródzie, że sprawnie przyznaje dotacje na rozpoczęcie działalności gospodarczej. A dziś muszę wlać łyżkę dziegciu do tamtej beczki miodu. Łyżkę... to mało powiedziane! O co chodzi? O dotacje dla niepełnosprawnych bezrobotnych i poszukujących pracy. - Kiedy dostałam odpowiedź z urzędu pracy, nie wiedziałam, czy się śmiać, czy płakać - opowiada pani Agnieszka, niepełnosprawna 40-latka, zarejestrowana jako poszukująca pracy w UP w Ostródzie. - Proszę zobaczyć punkt 2 w odmowie przyznania mi środków na założenie własnej firmy. Zacytuję: "Proponowana działalność gospodarcza ma charakter działalności obwoźnej, której Urząd Pracy nie finansuje". - Chciała pani być komiwojażerem? - pytam zaskoczona. - Ależ skąd! Chciałam założyć agencję doradztwa finansowego -
kredyty, faktoring, leasing, usługi bankowe. Usługi mobilne świadczone z dojazdem do klienta. Miałam zamiar m.in. z dofinansowania kupić samochód jako moje narzędzie pracy.
Pani Agnieszka wniosek złożyła w marcu. Starała się o maksymalną kwotę 40 tys. złotych z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Czekała na odpowiedź zgodnie z procedurami 30 dni. - W pierwszej fazie wniosek przeszedł weryfikację. Nic nie musiałam uzupełniać czy wyjaśniać. Potem komisja kwalifikacyjna oceniała jego zawartość merytoryczną. Niecierpliwie czekałam na wynik. Nawet sama pojechałam do Ostródy, bo mieszkam w Warszawie, by ją odebrać. Zależało mi na czasie. Ale to, co napisano, jest całkowicie absurdalne.
Wymienia punkt po punkcie. "Nie będzie Pani posiadała stałej siedziby, co uniemożliwiłoby przeprowadzanie kontroli". - Jak firma może nie posiadać stałej siedziby. Przecież gdy rejestruję działalność gospodarczą, to muszę podać adres siedziby - komentuje pani Agnieszka. Dalej: "Ponadto w dniu (...) Urząd wysyłał do Pani korespondencję na adres (...), która została nieodebrana z adnotacją, że adresat się wyprowadził, co wskazuje , że nie przebywa Pani na terenie powiatu ostródzkiego". - Ale to jest mój adres meldunkowy i tu jestem zarejestrowana jako poszukująca pracy.
Sprawdziłam w dokumentach urzędu opisujących warunki, jakie ma spełniać wnioskodawca. Nigdzie nie jest napisane, że osoba składająca aplikacje ma przebywać na terenie powiatu ostródzkiego. Dzwonię do pośredniaka i pytam o warunki i możliwość ubiegania się o dotację. - Wystarczy, że jest pani tu zameldowana i tu w urzędzie zarejestrowana - wyjaśnia urzędniczka. - Ale nic pani nie uzyska. Dwa tygodnie temu skończyły się nam pieniądze na te dotacje. Było ich bardzo mało. A zainteresowanie duże.
A przecież na początku roku ostródzki urząd chwalił się większymi środkami na aktywizację bezrobotnych. Szukam. Wszystko wyjaśnia załącznik do uchwały rady powiatu z 2 marca tego roku dotyczącej podziału środków z PFRON-u. W rubryczce "wysokość środków na rozpoczęcie działalności gospodarczej lub rolniczej" wpisano 100 tys. złotych. To nawet nie mogło starczyć na dotację dla trzech osób, gdyby starały się o maksymalną kwotę 40 tys. zł.
Dalej w piśmie do pani Agnieszki jest koronny zarzut dotyczący działalności obwoźnej. A w ostatnim punkcie UP udowadnia, że wnioskodawczyni nie ma właściwego doświadczenia: " Nie posiada Pani profesjonalnego wykształcenia do prowadzenia wskazanego typu działalności gospodarczej. Ustalony na podstawie dokumentów staż pracy w placówkach finansowych wynosi tylko 16 miesięcy".
Pani Agnieszka twierdzi, że pracowała aż 7 lat. - Może trzeba było przesłać do urzędu pracy wszystkie dokumenty o moim zatrudnieniu, nie tylko te ostatnie - zastanawia się. Żałuje, że tego nie zrobiła. - Próbowałam rozmawiać z szefem urzędu, ale używał tych samych argumentów co w piśmie. Sądzę, że pogrążyło mnie to, że napisałam, iż będę działała na terenie całego kraju. Znów zacytuję urzędnika: "Podejmując decyzję, Urząd miał na uwadze ograniczone środki (...) i z uwagi na to preferował osoby, które zamierzają prowadzić działalność na terenie powiatu ostródzkiego" . Widać urząd finansuje tylko "swoich" i to taką działalność, jaką uważa za zrozumiałą - sklep, zakład stolarski. To powiedział mi
dyrektor UP. Po tej rozmowie poddałam się.
Ale nie do końca. Teraz niepełnosprawna składa wniosek w Warszawie, ale nie w powiatowym urzędzie pracy. - Mam naprawdę profesjonalny biznesplan. W jego przygotowaniu pomagała mi firma doradcza. Złożyłam aplikację w urzędzie wojewódzkim pracy w ramach projektu "Warszawa stolicą biznesu". To dobry pomysł, bo towarzyszą mu
szkolenia oraz roczne wsparcie finansowe - 1100 zł dla młodej firmy. Można je wydać na składki ZUS czy inne zobowiązania. Informacja, kto się zakwalifikował do programu, będzie w przyszłym miesiącu. - Jestem uparta. Widzę siebie we własnym biznesie - kończy pani Agnieszka.