Cegła z popiołu, czyli od pomysłu do przemysłu

Rafał Skórski
2009-08-12, ostatnia aktualizacja 2009-09-29 09:31
Ekologiczna cegła według pomysłu pana Dariusza pozwoli zaoszczędzić co najmniej 20 proc. funduszy podczas budowy domu
Ekologiczna cegła według pomysłu pana Dariusza pozwoli zaoszczędzić co najmniej 20 proc. funduszy podczas budowy domu
Fot. SXC.hu/bjearwicke

Dzięki programowi "Kapitalny pomysł" zaistniał w świadomości milionów telewidzów. I choć nie zdobył głównej nagrody, właśnie realizuje marzenie o posiadaniu własnej firmy.

Ogólnopolskie Badanie Wynagrodzeń 2009 - ile zarabiają Polacy? Porównaj swoje wynagrodzenie



Mieszkający w Bogatyni 44-letni Dariusz Dubiecki nigdy nie przypuszczał, że odmieni swoje życie siedząc wygodnie w fotelu. Był piątek 12 września 2008 roku. Pan Dariusz oglądał telewizję, gdy na pasku u dołu ekranu zobaczył informację o castingu do nowego programu TVN mającego wyłonić autora najlepszej koncepcji na własny biznes. Nie zastanawiając się ani chwili wypełnił ankietę zgłoszeniową. Na odpowiedź nie musiał długo czekać. Wieczorem następnego dnia dostał telefon z telewizji, że ma się szykować do eliminacji. - W poniedziałek byłem już w siedzibie stacji. Po castingu nastała jednak głucha cisza. Myślałem sobie, że niepotrzebnie pojechałem. Ale wreszcie dostałem informację, że się zakwalifikowałem - wspomina pan Dariusz. Formuła programu polegała na przedstawianiu przez poszczególnych kandydatów własnego oryginalnego pomysłu na biznes. Jego istoty dociekało jury, w którego skład weszli: właścicielka firmy Solaris Solange Olszewska, wiceprezes zarządu Banku Citi Handlowy Sonia Wędrychowicz-Horbatowska, właściciel Curtis Group Zbigniew Niemczycki oraz sportowiec i biznesmen Mariusz Czerkawski.

Jurorzy zadawali szczegółowe pytania dotyczące m.in. kosztów realizacji pomysłu na biznes, potencjalnych klientów, wytykali wady poszczególnych idei, często także zarzucali autorom nieznajomość zasad rządzących biznesem. Ci spośród uczestników każdej z siedmiu edycji, którzy zdołali przekonać arbitrów do swoich racji, wchodzili do wielkiego finału. Dariusz Dubiecki triumfował w szóstym odcinku. Jego pomysł produkcji ekologicznych cegieł z popiołu wygrał m.in. z samochodem napędzanym śmigłem na wiatr, ręcznie malowanymi dywanami czy technologią tuningu rakiet tenisowych. - Ten pan może robić coś niesamowitego i naprawdę przyszłościowego, więc warto dać mu szansę - argumentował Mariusz Czerkawski, a reszta jury przychyliła się do jego opinii. Gdy Dariusz Dubiecki dowiedział się, że to właśnie on będzie przedostatnim finalistą, przyznał, że podświadomie czuł, iż może pokonać swoich konkurentów. Jednak emocje nie opuszczały go nawet po ogłoszeniu werdyktu. - Aż tutaj słyszę, jak panu serce łomocze - mówił gospodarz programu Marcin Meller wręczając mu kopertę będącą przepustką do zaplanowanego na 19 stycznia 2009 roku finału "Kapitalnego pomysłu".

W ostatecznej rozgrywce Dariusz Dubiecki stanął w szranki z sześcioma konkurentami. Jego ekologiczna cegła walczyła z robotami reklamowymi, naklejkami na ścianę do pokoju dzieci, rowerem wodnym, nadziemną koleją, nowoczesną szafą grającą i goglami korygującymi wadę wzroku. Zwycięzca konkursu miał otrzymać w nagrodę 300 tys. złotych. W finale zostały nieco zmienione zasady. Każdy z finalistów dostał bowiem swojego adwokata, który miał minutę, aby przekonać jury, że właśnie pomysł jego "klienta" zasługuje na zwycięstwo. Adwokatami były znane osoby. Pomysłu Dariusza Dubieckiego broniła tancerka i jurorka programu "Taniec z gwiazdami" Iwona Pavlović. Niestety nie udało się jej przekonać arbitrów "Kapitalnego pomysłu" do koncepcji ekologicznej cegły - zwycięzcą został Karol Kowalczuk, którego wynalazkiem były okulary korygujące wadę wzroku. - Wydaje mi się, że ta nagroda należała się Karolowi. Nie wiem, czy inwestor prywatny wyłożyłby pieniądze na jego badania, a dzięki wygranej może wdrożyć swój pomysł w życie i pomóc wielu ludziom - podsumowuje pan Dariusz.

Pomysłowy Dobromir

Gdy Dariusz Dubiecki pojawił się w telewizji, raz po raz słyszał pytanie: dlaczego akurat ekologiczna cegła? I wreszcie wyznał, że jest to projekt jego życia. Choć nie ma wykształcenia budowlanego, tematyka ta zawsze go niezmiernie pociągała. - Wybrałem zawodową szkołę rolniczą, bo budowlanka w tamtych czasach była źle kojarzona. Ale budownictwem zajmuję się już od 19 lat - mówi pan Dariusz. Z niego też, a nie z rolnictwa, zawsze się utrzymywał, choć, jak przyznaje, nigdy nie były to wielkie pieniądze.

Już będąc dzieckiem zawsze coś majstrował, rozbierał, coś zepsuł albo naprawił. Sam siebie porównuje do bohatera kreskówki "Pomysłowy Dobromir". - Mnie, podobnie jak jemu, zawsze pukała w głowie taka kuleczka. Puk, puk, puk i już jest pomysł - śmieje się pan Dariusz. Od dziecka marzył o budowie domu. - Rzeczywiście, chciał zbudować ten dom. W tym celu całymi dniami zbierał na podwórku popiół, który spaliliśmy w piecu - wspomina pani Henryka Dubiecka, mama pana Dariusza. I tak ten popiół stał się jego obsesją. Przez całe życie zastanawiał się w jaki sposób można by go spożytkować. A w Bogatyni, gdzie się urodził i gdzie mieszka, popiołu zawsze było pod dostatkiem, gdyż jest odpadem z miejscowej elektrowni. Przez lata Dariusz Dubiecki zbierał informacje dotyczące możliwości wykorzystania naturalnych surowców. Przeczytał na ten temat chyba wszystko, co było do przeczytania. Jednocześnie interesował się zagadnieniami z zakresu ekologii. Trzy lata temu wrócił do prac nad popiołem z elektrowni Turów Bogatynia, czego efektem było kruszywo któremu nadał nazwę TURGRAN. - Wszyscy się ze mnie śmiali, że zajmuję się czymś, co nie ma sensu, a ja w środku wiedziałem, że to, co robię ma jednak sens - mówi pan Dariusz. Dlatego postanowił opatentować swój wynalazek. - Dwadzieścia lat temu napisałem program o ochronie środowiska. Wysłałem go do firmy do Warszawy, ale odzewu nie było. Po pięciu latach zobaczyłem, że moje rozwiązania zostały wprowadzone w życie. Po prostu ktoś przywłaszczył sobie mój pomysł. Tym, razem byłem już ostrożniejszy - wyjaśnia. Kruszywo mógł opatentować, gdyż sposób jego wykonania jest rzeczywiście nowatorski. Surowcem jest wspomniany popiół, czyli tak naprawdę niespalona glina. Pozyskanie samej gliny, z której robi się standardowe cegły jest kosztowne, natomiast popiół, który przy produkcji energii jest zbędnym odpadem można zdobyć bez zbędnych wydatków. Istotny jest też ekologiczny proces produkcji. - Ja swoich cegieł nie wypalam, więc nie wykorzystuję węgla. Do stworzenia kruszywa nie muszę pozyskiwać także piasku czy żwiru, więc w żaden sposób nie ingeruję w środowisko - zapewnia pan Dariusz.

Gdy trafił ze swoją cegłą do programu "Kapitalny pomysł", największe obawy budziła kwestia, czy produkt jest bezpieczny dla zdrowia. - Członkowie jury poruszali kwestię tego, że w popiele są metale ciężkie. Ale przecież w glinie, z której wypalane są tradycyjne cegły, możemy znaleźć całą tablicę Mendelejewa. Ja dodatkowo opracowałem technologię, dzięki której wytrącam z popiołu te metale, więc zostaje prawie czysty surowiec - wyjaśnia Dariusz Dubiecki. Na dowód tego, że jego cegły są bezpieczne, prezentuje wszystkie wymagane certyfikaty i atesty. O tym, że popiół powstający w procesie spalania węgla brunatnego jest neutralny dla zdrowia przekonuje także Adam Herzog z firmy Eltur-Wapore, która odprowadza uboczne produkty spalania z Elektrowni w Bogatyni. - Na składowisku tego popiołu zamieszkała lisia rodzina. To najlepiej świadczy o tym, że nie jest on szkodliwy - zapewnia Herzog.

Ten program był dla mnie stworzony

Dariusz Dubiecki nie zdobył 300 tysięcy, ale sam występ w programie "Kapitalny pomysł" sprawił, że jego życie z dnia na dzień uległo diametralnej zmianie. - Ludzie zobaczyli, czym się zajmuję. Dostawałem mnóstwo telefonów no i wreszcie zaczęło się coś dziać - mówi wynalazca z Bogatyni. Pojawiły się też konkretne propozycje biznesowe. Jedną z osób, która zdecydowała się zainwestować w produkcję ekologicznych cegieł był przedsiębiorca z Częstochowy, Kazimierz Kowalski. - Oglądając pierwszą edycję programu "Kapitalny pomysł" stwierdziłem, że to, co ci ludzie prezentują, to są bzdury. Ale później coś mnie tknęło i włączyłem telewizor podczas szóstej edycji. Patrzę pierwszy, drugi pomysł i znów to samo, ale wyszedł pan Dariusz i pomyślałem: o, ten ma zarąbisty pomysł. Postanowiłem go odszukać. Spotkaliśmy się i okazało się, że pan Dariusz szukał właśnie takiej osoby, jak ja - mówi Kazimierz Kowalski.

On sam na budowlance się nie zna, ale zawierzył pasji, wiedzy i doświadczeniu Dariusza Dubieckiego. - Ja nawet nie wiedziałem, co to jest cement i jak kielnię w ręce trzymać. Ale szybko się uczę, a pan Dariusz mi wszystko wyjaśnił. Jeszcze nie uruchomiliśmy produkcji, a już mamy masę zamówień. Ludzie są zachwyceni tym produktem - zapewnia Kowalski. Zachwyceni są i samym produktem i jego ceną, gdyż ekologiczna cegła z TURGRANU będzie dwa razy tańsza od standardowej. Oznacza to, że budując dom będzie można zaoszczędzić co najmniej 20 procent funduszy. Co więcej, produkt Dubieckiego, w przeciwieństwie do zwykłej cegły, ma właściwości termoizolacyjne więc pozwala zaoszczędzić na ogrzewaniu zbudowanego z niej domu. - Wszystko dzięki temu, że w samych granulkach, a także w procesie produkcji cegieł jest uwiązywane powietrze - wyjaśnia bogatynianin.

Oprócz Kowalskiego w popiołowy interes zaangażowało się dwóch biznesmenów z Warszawy. Z produkcją planują ruszyć we wrześniu. Na razie Dariusz Dubiecki prowadzi prace adaptacyjne dawnej bazy transportowej PKS, w której staną maszyny do produkcji kruszywa. Jeden mieszalnik zresztą już jest. - Inne maszyny są w fazie produkcji. Niektóre z nich sam sobie wymyśliłem. Dlatego konieczne były spotkania z konstruktorami i projektantami. To oni je budują - na podstawie moich pomysłów - mówi świeżo upieczony prezes firmy TURMAX. Przedsiębiorstwo ma początkowo dać zatrudnienie 25 osobom. Docelowo jednak ma tu pracować nawet sto osób. - Czasem sobie tak myślę, że ten program był po prostu stworzony dla mnie. Wcześniej nie miałem śmiałości żeby wychodzić ze swoim pomysłem na szerokie wody. Dopiero po występie w TVN-ie zaczęła się otwierać furtka za furtką - mówi Dubiecki.

Dzięki swojemu kapitalnemu pomysłowi spełnił wreszcie marzenie o własnej firmie. - Jestem najlepszym przykładem, że powiedzenie "od pomysłu do przemysłu" ma swoje uzasadnienie - śmieje się pan Dariusz. - On ma jeszcze wiele innych fantastycznych pomysłów - zapewnia Kazimierz Kowalski. Ale obaj panowie na razie skupiają się na ekologicznych cegłach, a o rozwinięciu działalności chcą pomyśleć w przyszłości.



  • 9 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów