Przekonała się o tym Martyna, która na początku sierpnia przyjechała do Polski z Niemiec, gdzie pracuje, by przypilnować ekipę remontową kładącą dach na jej domu pod Lublinem. - W czwartek 6 sierpnia robotnicy powiedzieli, że do pracy nie przyjdą i nie było gadania - mówi Martyna. 6 sierpnia wypada katolickie święto Przemienienia Pańskiego. Nie jest to dzień wolny od pracy, nie jest to też tzw. święto nakazane, podczas którego wierni mają obowiązek uczestniczenia we mszy świętej i powstrzymania się od prac niekoniecznych.
Niedziela w pracy? Jednym z najbardziej zapalnych i dyskusyjnych problemów jest właśnie kwestia pracy w niedziele i święta. W polskim prawodawstwie tym sprawom poświęcona jest część szóstego działu kodeksu pracy. W art. 151 wymienione są wszystkie miejsca i sytuacje, w których praca w niedziele i święta jest dozwolona. Wśród nich wyliczone są m. in.: praca zmianowa, w transporcie, rolnictwie, a także "przy wykonywaniu prac koniecznych ze względu na ich użyteczność społeczną i codzienne potrzeby ludności", czyli np. w handlu, gastronomii czy zakładach opieki zdrowotnej.
Jak do tego problemu podchodzą katolicy i wierni innych kościołów, w których niedziela jest najważniejszym, poświęconym modlitwie i zadumie dniem? Czy możliwe jest pogodzenie obowiązków zawodowych z przykazaniem "pamiętaj abyś dzień święty święcił?"
Magda, księgowa: "Zmieniłam pracę, lepiej zarabiam" - Kogo stać na zmiany?
Nauka Kościoła katolickiego mówi wprost: w niedziele powinniśmy powstrzymać się od pracy (dokładniej od tzw. prac niekoniecznych). W Katechizmie Kościoła Katolickiego możemy przeczytać: "wierni powinni powstrzymać się od wykonywania prac lub zajęć, które przeszkadzają oddawaniu czci należnej Bogu, przeżywaniu radości właściwej dniowi Pańskiemu, pełnieniu uczynków miłosierdzia i koniecznemu odpoczynkowi duchowemu i fizycznemu". Ale co zrobić, jeśli wymaga tego od nas praca zawodowa albo pracujemy od poniedziałku do soboty i niedziela to dla nas jedyny dzień, w którym możemy np. posprzątać lub zrobić zakupy? Czy takie postępowanie można rozpatrywać w kategoriach grzechu? - W tym przypadku unikałbym podejścia kazuistycznego. Przecież nikt, poza samym zainteresowanym, tego nie rozsądzi. Ludzie często, wbrew swojej woli i sumieniu, podejmują się pracy w niedziele i nie możemy powiedzieć, że oni grzeszą - mówi ks. prof. Alfred Wierzbicki, etyk.
Nici z aplikacji Księża podkreślają, że dla wiernych brak pracy w niedziele nie powinien być istotą jej świętowania. Jest nią natomiast obecność na mszy świętej i znalezienie czasu na modlitwę. - My nie możemy od ludzi wymagać heroizmu, zabraniać, wyłączać z tego powodu ze społeczności. To jest osobista decyzja każdego człowieka. Jeśli ktoś ma możliwość, jest w stanie zrezygnować z pracy w niedziele to dobrze, jeśli nie - my tego nie potępiamy - mówi ks. Stefan Batruch, proboszcz parafii greckokatolickiej w Lublinie, a ks. Dariusz Chwastek, pastor Kościoła ewangelicko-augsburskiego dodaje: - U nas te kwestie regulowane są bardzo podobnie jak w Kościele katolickim. Żyjemy w takich czasach, w jakich żyjemy i nie ma co stwarzać sytuacji, w której ktoś czuje się źle z tym, że musi pracować w niedziele. Od strony teologicznej niedziela jest dniem przeznaczonym m. in. na odpoczynek. Nie ma jednak mowy o bezwzględnym zakazie pracy tego dnia. W krajach z gruntu protestanckich niedziele, np. w handlu, są dniami wolnymi od pracy.
Nabożeństwa w niedziele odbywają się również w Kościele Zielonoświątkowym. - W związku z tym, że są pewne zawody wymagające pracy w niedziele, akceptujemy taką sytuację - mówi Krzysztof Jańczak, starszy warszawskiego Zboru Nowe Życie.
Inny problem mają wyznawcy judaizmu i niektórych religii chrześcijańskich. Dla żydów, adwentystów dnia siódmego, baptystów dnia siódmego, części zielonoświątkowców i protestantów najważniejszym świętym dniem jest sobota. Podczas szabatu (od piątkowego do sobotniego zmierzchu) żydzi nie powinni wykonywać większości codziennych czynności, a zwłaszcza szczególnych obowiązków, tzw. melachot (39 kategorii zabronionych czynności), a także wywnioskowanych z nich toladot (czynności osiągające ten sam lub podobny skutek). Pracy zarobkowej w tym dniu unikają również adwentyści dnia siódmego. - Na szczęście ten problem mnie nie dotyczy, bo soboty mam wolne, ale gdybym miał pracować w sobotę, po prostu nie poszedłbym - mówi Radosław, sympatyk Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego i dodaje: - Wszystko jest do dogadania jeśli ze strony pracodawcy nie ma złej woli. Największy problem był za komuny, kiedy soboty były pracujące. Z opowieści starszych wiem, że wielu ludzi traciło wtedy pracę z tego powodu.
Adwentyści nie przystępują również do odbywających się w soboty egzaminów. Największy problem mają z egzaminami na aplikacje prawnicze, zwłaszcza na aplikację radcowską, która w praktyce przeprowadzana jest właśnie w sobotę. W kwietniu w ministerstwie sprawiedliwości doszło do spotkania przedstawicieli resortu i wyznawców tej religii, którzy postulują uwzględnienie w przepisach możliwości zorganizowania odrębnego egzaminu dla wszystkich, którzy z powodów religijnych nie mogą brać udziału w egzaminie sobotnim.
"Nie" dla sprzedaży alkoholu Tematem pracy i jej znaczeniem w życiu człowieka wielokrotnie zajmował się papież Jan Paweł II. W "Laborem exercens", swojej pierwszej społecznej encyklice pisał: "Kościół jest przekonany, że praca stanowi podstawowy wymiar bytowania człowieka na ziemi". Podkreślał jej godność i sprzeciwiał się traktowaniu pracy wyłącznie w kategoriach towaru. Z kolei w encyklice "Centessimus annus" podkreślał znaczenie rzetelności w wykonywaniu obowiązków służbowych, pracowitości, męstwa, odpowiedzialności i wierności w dotrzymywaniu zawieranych umów.
Wiele odniesień dotyczących pracy, uczciwości, płacy za wykonywaną pracę znajduje się również w Koranie i hadisach. - Jeden z nich mówi np. o tym, że robotnik powinien otrzymać wynagrodzenie za wykonaną pracę nim jego pot obeschnie. Z innego hadisu płynie nauka, że jeden fach w ręku nie wystarczy. Trzeba umieć coś jeszcze, np. na wypadek kryzysu. Pracodawca powinien traktować swojego pracownika uczciwie, niemal jak członka rodziny, bo on na niego pracuje, a pracownik powinien ciągle się rozwijać, zdobywać nowe kwalifikacje, by być przydatnym - mówi Musa Czachorowski, rzecznik Muzułmańskiego Związku Religijnego w RP.
Muzułmanie muszą ściśle przestrzegać, by ich praca nie związała się w żaden sposób z tym, co jest haram (zakazane). Nie mogą więc np. produkować i sprzedawać alkoholu (wynika to z wersetów Koranu: "O wy, którzy wierzycie! Wino, majsir, bałwany i strzały wróżbiarskie - to obrzydliwość wynikająca z dzieła szatana. Unikajcie więc tego! Być może, będziecie szczęśliwi! Szatan chce tylko rzucić między was nieprzyjaźń i zawiść przez wino i majsir, i odwrócić was od wspominania Boga i od modlitwy. Czyż wy nie zaprzestaniecie!" (5,90-91). ) oraz wieprzowiny. - Takiej pracy muzułmanin nie może wykonywać, bo byłoby to osiąganie zysku z obrotu towarami zakazanymi - tłumaczy Musa Czachorowski.
Podczas ramadanu muzułmanie pracują normalnie. W krajach arabskich pracodawcy bywają w tym okresie bardziej pobłażliwi, np. zwalniają pracowników z bardzo ciężkich prac. - W Polsce takie sytuacje należą do rzadkości. Szczerze mówiąc nie spotkałam się jeszcze z podobną praktyką - mówi Anna, muzułmanka, która od roku bezskutecznie szuka pracy jako nauczycielka.
Sumienie prawdę ci powie W Kościele Katolickim, podobnie jak wśród grekokatolików, adwentystów czy zielonoświątkowców nie ma listy zawodów, których ich wyznawcy wykonywać nie powinni. - Ścisłego opracowania nie ma, ale pewne prawdy wynikają z tradycji chrześcijańskich. Wierzący powinien wystrzegać się zawodów i zajęć, które z gruntu rzeczy szkodzą drugiemu człowiekowi. Tych, które powodują cierpienie czy służą zabijaniu - mówi ks. Batruch.
Krzysztof Jańczak odwołuje się do sumienia: - W moim przekonaniu w Kościele Zielonoświątkowym zakazanych zawodów nie ma. Pozostawiamy to decyzji poszczególnych osób. W naszym przekonaniu każdy ma inny sposób poznania, sumienie może podpowiedzieć mu inaczej. Jeśli ktoś nie widzi sprzeczności pracy w zawodzie żołnierza czy policjanta z przykazaniem "nie zabijaj", może podjąć się takiej pracy.
- Nie można powiedzieć, że jakiś zawód jest moralnie zły - mówi z kolei ks. Wierzbicki i dodaje: - Na przykład lekarze często podkreślają, że nie można łączyć ich zawodu z aborcją i eutanazją, że te zabiegi są sprzeczne z zawodem lekarza. Nie możemy więc uogólniać. Grzeszy ten, kto występuje przeciwko życiu.