Szef: instrukcja obsługi

Kalina Stankiewicz
2009-08-21, ostatnia aktualizacja 2009-08-25 10:06

Jest niekonsekwentny i sam nie wie czego chce? Wymaga rzeczy niemożliwych, ale nawet gdy ich dokonasz i tak cię nie docenia? Nie martw się, nie jesteś jeszcze w tak złej sytuacji. Inni mają dużo gorszych szefów.

Z pewnością byłoby miło, gdyby każdy mógł (z pełnym przekonaniem, a nie dlatego, że musi się podlizać) powiedzieć, że:

  • uwielbia swoją pracę,

  • jego firma jest cudowna,

  • jego szef jest przemiłym, a do tego niezwykle kompetentnym przełożonym i dobrym człowiekiem.


  • Niestety, jeśli nawet są gdzieś pracownicy myślący w ten sposób, to raczej nie w Polsce. Z tegorocznych badań przeprowadzonych przez polski odział instytutu Great Place to Work, zajmującego się oceną jakości miejsc pracy wynika, że o firmach w których pracujemy mamy fatalną opinię (70 proc. Polaków nie zgadza się ze stwierdzeniem, że w ich firmie dobrze się pracuje) a o szefach rzadko potrafimy powiedzieć coś dobrego. Najczęściej zarzucamy im brak obiektywizmu w ocenie pracowników, tworzenie złej atmosfery w zespole, niedostateczne docenianie naszego zaangażowania. Do tego aż trzech na czterech pracowników uważa swoich szefów za kłamców.

    O negatywnym stosunku do przełożonych świadczy choćby - pełne twórczego zaangażowania - podejście do wymyślania szefom ksywek. Na forach internetowych roi się od przezwisk, jakimi obdarzają szefów podwładni, a "Adolf", "Księciunio" czy "Ten, którego imienia nie wolno wymawiać" należą do najłagodniejszych określeń. Znajdziemy tu pełny przegląd dyktatorów, postaci z horrorów i znanych z historii sadystów. Co więcej - istnieją naukowe dowody na to, że szefowie naprawdę bywają wariatami. Z badań przeprowadzonych kilka lat temu na Uniwersytecie Surrey wynika, że menedżerowie na wysokich stanowiskach wykazują wiele cech charakterystycznych dla pacjentów zakładów psychiatrycznych. W podobnym do nich stopniu są narcystyczni, kompulsywni i pozbawieni empatii. Miewają też paranoję, a poziom agresji - choć niższy niż u osób przebywających w zakładach zamkniętych - i tak jest u nich wysoki.

    Poznać wroga

    Nie da się ukryć - trudno czasem wytrzymać z szefem. Trzeba mieć stalowe nerwy albo niezwykle wysokie poczucie własnej wartości, by nie dać się zarzucić obowiązkami, nie ślęczeć w pracy po godzinach, nie dać sobie wmówić, że "to wszystko nasza wina" albo... nie zamordować przełożonego gołymi rękami, gdy po raz kolejny rzuci którymś ze swoich dowcipów... I o ile dla psychologów szefowie to po prostu "materiał badawczy", który raz można porównać z psychopatami, a przy następnych badaniach - ze światem zwierząt, o tyle większość z nas musi się z przełożonym "użerać" na co dzień. Dlatego warto wiedzieć, z kim mamy do czynienia. Tylko wtedy z potyczki z szefem wyjdziemy "z tarczą", a nie... z wypowiedzeniem.

    Szefologia stosowana

    Nie udało się jeszcze stworzyć takiej typologii szefów, która każdego przełożonego opisywałaby idealnie. Najczęściej - zwłaszcza w przypadku kiepskich szefów - mamy do czynienia z mieszanką wybuchową kilku "gatunków". Są jednak cechy i zachowania tak ewidentne i wyraziste, że można je nazwać i opisać. A co za tym idzie - opracować odpowiednią strategię.

    W ubiegłym roku prawie 500 polskich szefów wypełniło dla portalu nf.pl kwestionariusz "Mapa stylów i ról kierowniczych". Badano metodę zarządzania zespołem, sposób podejmowania decyzji i organizowania pracy firmy. Na podstawie ankiet badacze wyróżnili kilka typów przełożonych. Z odpowiedzi udzielonych przez szefów wynika, że wśród polskich przełożonych najwięcej jest "Zwolenników Partycypacji i Delegowania" - czyli przedstawicieli najlepszego z możliwych stylu kierowania. Tacy szefowie najważniejsze decyzje podejmują co prawda sami, ale w oparciu o opinie podwładnych. Są konkretni i zdecydowani, ale chętnie "dzielą się" władzą... delegując zadania. Nie zawsze są lubiani, ale przeważnie zespół darzy ich szacunkiem (właśnie za to, że konsultują swoje decyzje i słuchają opinii). Niestety, niemal tyle samo jest wśród szefów przedstawicieli innego, wbrew pozorom znacznie mniej ciekawego typu, jakim jest Strażak (gaszący pożary i robiący wszystko naraz). Taki przełożony jest chaotyczny i źle zorganizowany. Zadania, pomysły, organizację pracy - wszystko zostawia na ostatnią chwilę. Nie ma sensu wdawać się z nim w dyskusje, zresztą pewnie nie będzie nawet takiej szansy. Strażak to człowiek, który nie akceptuje decyzji większości i uważa, że ci, którzy myślą inaczej niż on, mylą się. Zamiast systematycznej pracy woli reagować na to, co zdarza się na bieżąco. Decyzje zmienia z minuty na minutę, przez co efekty pracy jego podwładnych często trafiają do kosza. To zupełnie nieprzewidywalny książę chaosu, który u podwładnych budzi raczej frustrację niż entuzjazm.

    Nienawidzisz szefa? On ciebie też!

    Nie ma jednak sensu rozwodzić się nad tym, co szefowie napisali w ankietach i jak to zinterpretowali naukowcy. Znacznie bardziej miarodajne i, co gorsza, mrożące krew w żyłach wydaje się bowiem to, jak na co dzień szefowie traktują swoich podwładnych. Ciekawą klasyfikację najwredniejszych możliwych typów stworzyła psycholożka i łowczyni głów Jill Walker. W opisanych przez nią typach z pewnością każdy odnajdzie tego jedynego - swojego szefa.

    "Raz przyjaciel, raz wróg"

    Jeśli do pracy idziesz z paraliżującą myślą "w jakim on dzisiaj będzie humorze?" (bo przeważnie jego nastrój zmienia się 3 razy w ciągu godziny), a w drodze do domu na próżno próbujesz znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego znowu tak się na ciebie wydarł, to z pewnością masz do czynienia z przedstawicielem tego typu. Trudno pracować z kimś, kto jest tak niekonsekwentny i roztargniony a zdanie zmienia kilka razy na dobę. Być może gdyby pracownik od razu wiedział, z kim ma do czynienia, w ogóle nie podjąłby pracy. Kłopot w tym, że nie wiedział. Bo szef tego typu na początku robi doskonałe wrażenie. Podczas rozmowy kwalifikacyjnej jest ujmujący, rozwiewa wszelkie wątpliwości (np. związane z dniami wolnymi), wyraźnie cieszy się, że będzie miał w zespole nowego, wspaniałego pracownika - ciebie. Ty, oczywiście, też się cieszysz - przez jakieś trzy tygodnie, może miesiąc. Potem wybucha bomba. Bo gdy pytasz, czy możesz - tak jak się umawialiście - wziąć wolny piątek, on wpada w szał. Twierdzi, że niczego takiego nie ustalaliście, a w ogóle to powinieneś przyłożyć się lepiej do swoich obowiązków, bo jesteś niezaangażowany i cały zespół przez ciebie traci. Następnego dnia przeprosi, powie, że zareagował nerwowo, zbyt emocjonalnie i poprosi, żebyś puścił sytuację w niepamięć. Znów będzie miły i uśmiechnięty. Ale tylko do następnego razu, który, niestety, nastąpi bardzo szybko.

    Co robić z takim szefem? Na początek trzeba uświadomić sobie, że to nie schizofrenik, tylko w gruncie rzeczy dość zagubiona, pozbawiona pewności siebie osoba. Często tak zachowują się szefowie, którzy awansowali bezpośrednio z "dołów" - jeszcze niedawno byli zwykłymi pracownikami, dziś są przełożonymi swoich dawnych kolegów. Nie czują się przygotowani do tej roli, więc reagują histerycznie i nieadekwatnie. Nie są pewni swoich decyzji, ani tego, czy zespół akceptuje ich w roli szefa, więc się wściekają. Potem im głupio, więc próbują zachowywać się przyjacielsko.

    Jak sobie radzić z szefem typu Raz przyjaciel, raz wróg? Pamiętaj, że to on ma kompleksy i chce być lubiany. Jeśli się na Ciebie wydrze, prędzej czy później będzie żałował i znów zacznie być miły. Wtedy...ty bądź zdystansowany. Nie okazuj mu, że cieszysz się, że znów jest w dobrym humorze, bądź kulturalny, ale nie odwzajemniaj życzliwości od razu. Być może sprowokujesz go wtedy, by postarał się na twoją sympatię zasłużyć. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by w chwili jego dobrego nastroju nie opowiedzieć kilku historyjek w stylu " jeden z najlepszych szefów z jakim kiedykolwiek pracowałem mawiał..." - nie skrytykujesz, a masz szansę przemycić pewne sugestie. A jeśli szefowi zdarza się odezwać w bezczelny sposób? Albo wykrzyczeć ci w twarz, że np. nigdy nic nie osiągniesz, jeśli nie pojmiesz, że czasem trzeba przepracować cały weekend? Zapamiętaj te słowa i... powtórz przy nim i przy wszystkich. Koniecznie ze śmiertelną powagą, np. na zebraniu, zwracając się do kolegi słowami "pamiętaj, co mówił (...)". Nie będzie to kpina (no, może troszeczkę), w końcu tylko powtarzasz słowa miłościwie ci panującego szefa. A jest szansa, że gdy usłyszy, jak absurdalnie brzmią, coś mu jednak w głowie zaświta...

    Przykład:

    Podwładny idzie do pracy z paraliżującą myślą "W jakim on dziś będzie humorze?" (bo przeważnie jego nastrój zmienia się 3 razy w ciągu godziny) a w drodze do domu na próżno próbuje znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego znowu tak się na niego wydarł. Jednocześnie, kiedy nie ma ataków furii - jest bardzo przyjacielski i wyrozumiały.

    Jak postępować z takim szefem?

    • 39 komentarzy
    • Drukuj
    • Ocena:

      • słabe
      • nic specjalnego
      • dobre
      • bardzo dobre
      • znakomite

      18 głosów

    • Co za bzdurny artykuł! To złodzieje z administracj globalmsg 24.08.09, 19:46

      To nie szefowie prywatnych firm są be, to złodzieje z administracji państwowej windują koszty pracy do absurdalnych rozmiarów! Miały być obniżki podataków! Oddajcie nasze pieniądze, »

    • Szef: instrukcja obsługi loban1980 24.08.09, 20:02

      Ameryki Pan nie odkrył. Nie od dziś zdarzają się szefowie "czuby".Jest tylko jeden sprawdzony sposób na takich szefów. Po prostu zmienić pracęna inną niekoniecznie w tej samej branży. »

    • Szef: instrukcja obsługi tow1sekr 24.08.09, 20:48

      Artykuł jest zaiste kretyński. Nie ma reguły na poziom szefa. Jeśli jest tomała firma, którą szef zbudował od podstaw, to musi to być gość z głową nakarku. W jego interesie jest z reguły »